Miejsce startowe w klasyku 24h Le Mans zdecydowanie nie jest tak ważne, jak w sprintach, w których na co dzień ściga się kierowca. Dlatego też zespół postanowił skupić się na ustawieniach samochodu pod kątem niezwykle wymagających zawodów, które rozpoczną się już w najbliższą sobotę. Dodatkowo pierwsza sesja została przerwana z powodu poważnego wypadku Jana Magnussena. W zamian zawodnicy mieli do dyspozycji o pół godziny dłuższą ostatnią część kwalifikacji.

Zespół jedynego polskiego reprezentanta w Le Mans miał wczoraj sporo zajęć. Kwalifikacje tradycyjnie zostały wykorzystane do pracy nad ustawieniami samochodu. Ferrari 458 Italia, w którym wystartuje Kuba Giermaziak reaguje znakomicie na dokonywane zmiany. To optymistycznie nastraja całą ekipę i pozwala spokojnie czekać na sobotnie zmagania, które rozpoczną się o godzinie 15:00.

Kuba Giermaziak: „Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego dnia. Samochód spisuje się świetnie, jeździ się nim niesamowicie pewnie. Skoncentrowaliśmy się dzisiaj w całości na wyścigu, a ja mogłem z okrążenia na okrążenie zwiększać swoje tempo. Udało się poprawić poprzedni wynik, jednak ciągle mamy trochę zapasu. Mimo wszystko ważnym było, aby uniknąć wszelkich kłopotów czy incydentów. Jutro mamy dzień przerwy, więc będziemy mieli nieco czasu na ostatnie ustalenia strategii oraz spotkania z kibicami. Nie mogę się już doczekać sobotniego startu!”

Kierowcy na tor Circuit de la Sarthe wyjadą w sobotę już o 9.00 na 45-minutową rozgrzewkę. 24-godzinny wyścig rozpocznie się o 15.00. Relację będzie można śledzić na żywo na kanałach Eurosport i Eurosport 2.