Liczący ok. 5,5 tys. mieszkańców Śmigiel w województwie wielkopolskim jest nazywany "Miastem Wiatraków" — ponoć kiedyś stała tu ich setka. Dziś produkuje się tam m.in. meble, uprawia warzywa i owoce oraz prowadzi inne biznesy — jak choćby restauracje. Ostatnio ogródek jednej z nich wyglądał jak pobojowisko, choć do żadnej bójki nie doszło. W słoneczny niedzielny poranek ok. godz. 8:40 przy ul. Kościuszki rozległ się huk.
Incydent w ogródku gastronomicznym w Śmiglu
Właściciel właśnie się szykował do otwarcia restauracji. Panowała wspaniała pogoda, do tego była akurat niedziela, więc mężczyzna spodziewał się sporo gości — zwłaszcza że miał ogródek gastronomiczny. "Miał" to dobre słowo.
Nagle właściciel restauracji usłyszał pisk opon, a po nim huk. Kiedy wybiegł z wnętrza, żeby zobaczyć, co się stało, zastał pobojowisko: przewrócone i zniszczone fotele, wywrócone stoliki, rozwleczoną ziemię i wgnieciony bok zaparkowanego obok niedużego czerwonego samochodu. A ulicą właśnie pospiesznie odjeżdżał samochód, którego kierowca najprawdopodobniej był sprawcą tego spustoszenia, a teraz uciekał, licząc, że ujdzie mu to na sucho.
Wyglądało na to, że kierowca przejechał przez środek ogródka gastronomicznego, staranował jego wyposażenie i na koniec uderzył w zaparkowany samochód.
Właściciel restauracji bez wahania sięgnął po telefon i zadzwonił na policję.
Kto zniszczył ogródek gastronomiczny w Śmiglu?
Policjanci szybko ustalili, kto jest właścicielem samochodu, którym staranowano ogródek gastronomiczny. Zresztą już kiedy dotarli na miejsce, ujrzeli uszkodzony pojazd. W mieszkaniu zastali 40-letnią kobietę, która potwierdziła, że to ona kierowała samochodem w chwili zdarzenia. Mundurowi sięgnęli po alkomat.
Jak podaje policja w komunikacie, "przeprowadzone badanie stanu trzeźwości wykazało 1,87 promila alkoholu w jej organizmie. Kobieta przekonywała jednak policjantów, że w chwili zdarzenia była trzeźwa, a alkohol spożyła dopiero po powrocie do domu, tłumacząc to zdenerwowaniem po kolizji. Jednak podczas późniejszego przesłuchania w komendzie przyznała, że spożywała alkohol jeszcze przed zdarzeniem. W związku z wcześniejszymi wyjaśnieniami policjanci wykonali badanie retrospektywne stanu trzeźwości, na podstawie którego biegły jest w stanie ocenić, jaki był jej stan trzeźwości w chwili zdarzenia".
40-latka nie tylko odpowie za spowodowanie kolizji. Kobieta usłyszała również zarzut przestępstwa kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.
Z drugiej strony kierowczyni i tak miała dużo szczęścia, ponieważ przejechała przez ogródek, kiedy restauracja była zamknięta i nikogo tam jeszcze nie było. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby doszło do tego w środku słonecznej sierpniowej niedzieli.