• Ben Collins to kierowca wyścigowy i kaskader, który przez osiem lat wcielał się w postać zagadkowego Stiga w kultowym motoryzacyjnym show "Top Gear"
  • Dzisiaj pisze książki o swoich ulubionych markach motoryzacyjnych, kręci recenzje aut na swój kanał na YT i zastępuje aktorów w scenach emocjonujących pościgów
  • Jego najnowsze dzieło to książka o historii Astona Martina. Ben Collins wystąpił też jako kierowca w najnowszym filmie o Bondzie "Nie czas umierać"
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu

Tęsknisz czasami za starymi, dobrymi czasami w "Top Gear"?

Praca nad "Top Gear" była świetną zabawą i mam to szczęście, że zachowałem z niej wspaniałe wspomnienia. Jednocześnie wspaniale było przejść do nowych zajęć – od pracy nad czterema ostatnimi filmami o Jamesie Bondzie przez kręcenie w Polsce serialu dla telewizji TVN po otworzenie nowego kanału na YouTubie "Ben Collins Drives". Tęsknię za przekomarzaniem się z zespołem, ale wciąż tego doświadczam, gdy spotykamy się co jakiś czas.

Jak zacząłeś tam pracować? To była typowa rozmowa kwalifikacyjna?

Zostałem sprawdzony na torze "Top Gear" przez producenta Andy'ego Wilmana. Pojawił się z naręczem tajemniczych dokumentów i stoperem. Zmierzył mi czas kilku okrążeń po torze i przyjrzał się niektórym filmom, które nakręciłem na potrzeby reklamy samochodów. Na koniec nie wiedziałem, czy wypadłem dobrze, czy okropnie. Skontaktowali się ze mną dopiero miesiąc później i wtedy dowiedziałem się, że mam nową pracę jako Stig.

Nie nudziło ci się jeżdżenie w kółko po tym samym torze?

Wprost przeciwnie! Uwielbiałem to, bo każdy samochód zachowuje się inaczej, a tor był świetny do porównywania. Dunsfold był do tego dobry ze względu na szybkie zakręty, punkty mocnego hamowania, a także sekcje o zmniejszonej przyczepności na końcu okrążenia, które powodowały ten cały chaos z celebrytami.

Kaskader Ben Collins Foto: Lionsgate UK
Kaskader Ben Collins

Który "prawdziwy" tor wyścigowy najbardziej lubisz?

Moim ulubionym jest tor uliczny w Makau, ponieważ jest dziki i wymaga pełnego zaangażowania. Dobre okrążenie stamtąd na zawsze zostaje w pamięci.

Który członek obsady "Top Gear" był ci najbliższy?

Szczerze mówiąc, prawdopodobnie spędziłem z Jeremym więcej czasu niż z kimkolwiek innym, ponieważ chciał robić najwięcej recenzji na torze. Wygłupialiśmy się na niektórych zagranicznych wypadach, gdzie prowokowałem byka, jak to tylko było możliwe. Chociażby w teście jabłek, podczas którego Jeremy – jak zwykle – był przekonany, że ma rację, ale zostało mu udowodnione, że się myli. Naprawdę lubiłem wszystkich trzech gości.

Czy trudno było ukrywać swoją tożsamość? To dlatego opuściłeś program?

Pod pewnymi względami to było wyzwanie, ale pod innymi bułka z masłem. Problem polegał na tym, że drażnienie się z moją tożsamością stało się chwytem marketingowym dla BBC i to ostatecznie doprowadziło do końca mojego pobytu tam. Czułem, że zrobiłem tyle, ile mogłem, aby wesprzeć postać Stiga, i że coś musiało się zmienić w tym show.

Nad czym teraz pracujesz? Nadal jesteś kaskaderem?

Wciąż wykonuję sztuczki kaskaderskie, reklamy samochodowe, a teraz jestem też pochłonięty swoim kanałem na YouTubie. Pod wieloma względami nic się nie zmieniło!

Podobała ci się praca na planie "Nie czas umierać"?

Praca nad najnowszym filmem o Bondzie była wspaniałą zabawą. Pracowaliśmy z niezwykle utalentowanym zespołem kaskaderów i świetną ekipą produkcyjną. Lokalizacje były naprawdę nietypowe, co czyniło życie ciekawszym. Zwłaszcza Matera, która była fascynująca z historycznego punktu widzenia, ale też technicznego, bo była wyzwaniem pod względem zapewnienia przyczepności samochodom. W końcu uciekliśmy się do spryskania nawierzchni colą, aby nawierzchnia była wystarczająco lepka i pozwalała na duże prędkości w zakrętach.

Kręcenie sceny pościgu do filmu "Nie czas umierać" Foto: Shutterstock / wjarek
Kręcenie sceny pościgu do filmu "Nie czas umierać"

Nie rozrywa ci serca niszczenie tylu pięknych aut podczas zdjęć?

Zaaklimatyzowałem się do poziomu zniszczenia wymaganego do wykonania sekwencji akcji. Jednakże, od czasu do czasu wzdrygniesz się, gdy ktoś weźmie młot kowalski i podejdzie do nowiutkiego Astona Martina. Myślę, że przy tym filmie producenci i tak byli stosunkowo zachowawczy pod względem rzezi aut.

Największe wyzwanie w twojej karierze.

Rywalizacja w sportach motorowych jest trudna do ocenienia pod kątem wyzwań, z którymi się mierzysz, ponieważ nie da się dyskutować ze stoperem i jesteś porównywany bezpośrednio ze wszystkimi wokół. W Le Mans ścigasz się w dzień i w nocy, a także w deszczu, a wyzwania pojawiają się znikąd, więc po prostu musisz stawić im czoła. Ściganie się w ulewnym deszczu jest ostatecznym sprawdzaniem, ponieważ wymaga wyczucia i pierwiastka szczęścia.

Napisałeś książkę o Astonie Martinie. Trudno było to zrobić w czasie pandemii?

Kiedy wybuchła pandemia, byłem w trakcie analizowania historii Astona Martina. Natychmiast zdałem sobie sprawę, że spowoduje to problem z dostępnością wszystkich materiałów źródłowych przechowywanych w bibliotekach. Ścigałem się z czasem i zamówiłem jako pierwszy wszystkie książki, których potrzebowałem. Potem już było łatwiej, bo wywiady z niektórymi wielkimi osobistościami przeprowadzałem telefonicznie. Poznałem fantastyczne anegdoty, przy przepisywaniu których płakałem ze śmiechu.

Co sprawia, że ta marka jest tak wyjątkowa?

W jakiś sposób Aston Martin zdołał pozostać wierny swoim początkom i dalej produkować lekkie, zwinne maszyny, którymi można pokonywać długie dystanse bez uczucia zmęczenia po dojechaniu do celu. I w istocie to jest to, o co chodzi w samochodach GT.

Masz jednego w garażu?

Niestety, nie.

Książka Bena Collinsa "Aston Martin: Made in Britain" Foto: Dickie Dawson
Książka Bena Collinsa "Aston Martin: Made in Britain"

Co zatem w nim stoi?

Dwa z moich samochodów zapewniają mi niezwykłą frajdę. Jeden to Porsche 911 Turbo (997), a drugi to stary wojskowy Land Rover. Może i jest śmierdzący i hałaśliwy, ale uśmiecham się za każdym razem, gdy do niego wsiadam.

Wymień najlepsze i najgorsze samochody, którymi jeździłeś.

Najlepszym autem, jakie prowadziłem, wciąż pozostaje Porsche Carrera GT z potężną mocą wychodzącą z ryczącego silnika V10. A najgorszym? Hmm... Wybierz jakiegokolwiek TVR-a, to od razu zobaczysz w czym problem.

Porsche Carrera GT Foto: Porsche
Porsche Carrera GT

Są aż tak trudne w prowadzeniu?

Nie, najtrudniejszy samochód, jaki kiedykolwiek prowadziłem to wyścigówka Aussie V8 Supercar. Uwielbiałem siadać za jej kierownicą i się nią ścigać, ale wymagała nietypowego stylu jazdy, aby jak najwięcej wycisnąć z opon bez zdzierania ich. To było, jak tańczenie baletu na lodzie z założonymi kaloszami.

Twój samochód marzeń to...

Kocham stylistykę i osiągi Astona Martina Vantage'a. Rzadko zdarza się trafić na maszynę, która zachowuje się tak dobrze, jak wygląda. Mam też nadzieję, że w moje ręce dostanie się kiedyś mój wymarzony customowy Land Rover Defender Arkonik. To dzieło sztuki, które łączy w sobie to, co najlepsze w inżynierii stałej szkoły ze współczesnymi osiągami.

Samochody elektryczny są ekscytujące. Prawda czy fałsz?

Auta na prąd staną się ekscytujące, ale jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. Wciąż jest dużo rzeczy, które można zrobić (i które zrobimy), aby uczynić je bardziej angażującymi. Prawdziwym testem będzie jednak ładowanie większej liczby "elektryków" i pozyskiwanie przyjaznej dla środowiska energii elektrycznej, co po prostu jeszcze nie ma miejsca.

Jakie masz plany na przyszłość?

Zamierzam dalej pisać, więc sprawdzam nowe możliwości i mam nadzieję, że wkrótce podzielę się efektami. W międzyczasie będę ścigał się w jednej serii w barwach czeskiej fabryki Praga, a także będę zajęty recenzowaniem samochodów na YouTubie. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to oznacza, że wkrótce będę mógł wrócić do Polski i przetestować kilka samochodów na Torze Poznań!