Zbliża się 1 listopada – okres, w którym wielu kierowców wyruszy w krótsze lub dłuższe podróże. Scenariusz takiej wycieczki na ogół jest taki sam. Pakujemy w pośpiechu auto, wszyscy czekają rozdrażnieni, a kierowca w trakcie wkładania bagażu do kufra kontaktuje się jeszczez rodziną, do której się wybiera, ustala jakieś szczegóły i już przed wyruszeniem w trasę jest zestresowany. W końcu się udaje. Wszyscy siedzą na miejscach, co prawda nieco zdenerwowani, ale można ruszać w trasę. Oczywiście, wyjeżdżamy później, niż zakładaliśmy, więc tuż za najbliższym zakrętem wciskamy gaz...

Czy w takim stresie można bezpiecznie prowadzić auto? Jest to prawdopodobne, choć wyjątkowo trudne. Dlatego też warto przed każdą dłuższą podróżą przygotować się do wyjazdu dzień wcześniej – wyłącznie po to, aby następnego dnia bez pośpiechu i zbędnych nerwów wyruszyć w drogę. Celem jest nie tylko dotarcie na miejsce, lecz także bezpieczny powrót do domu.

Pamiętaj: nigdzie nie musisz się spieszyć! Zaplanowanie podróży w taki sposób, aby mieć pokaźny zapas czasu, nie jest problemem – wystarczy po prostu chcieć. Dlaczego warto tak przygotować się do podróży? Otóż gdy kierowca uświadomi sobie, że ma czas na to, aby bezpiecznie dotrzeć do celu, odczuje ogromną ulgę i – mamy nadzieję – zrozumie, iż droga to nie tor wyścigowy i nie ma większego znaczenia to, że przyjedzie pół godziny później, lub że na trasie ktoś go będzie wyprzedzał.

W roku ubiegłym w dniach 30 października – 1 listopada policja odnotowała 288 wypadków drogowych, w których zginęły 33 osoby, a 374 zostały ranne. Dodatkowo policjanci zatrzymali aż 1217 kierowców jadących pod wpływem alkoholu. Porównując te dane ze statystyką z roku 2008 (rekordowego pod względem zdarzeń drogowych), możemy dojść do wniosku, że na naszych drogach jest coraz bezpieczniej – być może sukces ubiegłorocznej akcji „Znicz” to efekt tego, że niemal 10 tys. policjantów pracowało wówczas na ulicach?

Tak czy inaczej, wniosek nasuwa się sam: przed nami jeden z najniebezpieczniejszych okresów w roku i trudno nagle spodziewać się przełomu. Z całą pewnością w trakcie zbliżającego się weekendu dojdzie do wielu wypadków, w których znowu zginie kilkadziesiąt osób. Powiecie, że te słowa to ferowanie wyroków skazujących na śmierć. Po chwili refleksji każdy dojdzie jednak do wniosku, że tak zapewne będzie, choć możemy zadać sobie pytanie: czy tak być musi? Z całą pewnością nie, ponieważ wszystko jest w naszych rękach.

W jaki sposób dotrzeć do umysłu prowadzących? Co zrobić, aby nasza prośba o ostrożną i rozważną jazdę była wysłuchana? Efektywność takich apeli jest niewielka, gdyż musimy pamiętać o tym, że na polskich drogach przeważają osoby uważające się za prawdziwych mistrzów kierownicy, a takim wypadki się nie zdarzają.

Nic bardziej mylnego: łamanie wszystkich obowiązujących praw fizyki jest możliwe jedynie w grach i filmach – rzeczywistość okazuje się inna. Niestety, na opamiętanie zwykle jest za późno, bowiem dopiero zaczynamy myśleć, gdy dojdzie już do tragedii. I nie chodzi wcale o szkody materialne, bo te są najmniej bolesne.

Wyruszając w trasę, pamiętajmy o tym, że zawsze chcemy bezpiecznie wrócić do domu – przecież ktoś w nim na nas czeka. Czy dotarcie do celuo 10 lub 20 minut wcześniej jest warte tego, żeby ryzykować życie? Nie, pamiętajmy o tym, że drogi są takie, jakie są, i ich stan szybko się nie zmieni. Nauczmy się z nich korzystać. Czy to takie trudne? Nie łudźmy się, że wypadek nas nie spotka – to mrzonki. Prawdopodobieństwo tego, że będziemy uczestnikami kolizji drogowej, jest naprawdę duże.

Tradycyjnie już w okresie Święta Zmarłych policja będzie w pełni zmobilizowana, jednak nie po to, by uprzykrzyć życie zmotoryzowanym, lecz by każdy miał szansę bezpiecznie dojechać do celu. Możemy spodziewać się ze strony funkcjonariuszy wszelkiej pomocy, jeśli chodzi o dotarcie w pobliże cmentarzy, ale również kontroli oraz reakcji na wykroczenia.

Ponieważ zagrożenie w tych dniach wiąże się także ze znacznym nasileniem ruchu, warto rozważyć, czy musimy jechać autem, tym bardziej że w wielu przypadkach i tak nie uda się dotrzeć w pobliże cmentarza.

Jeśli jednak chcemy wybrać się na cmentarz samochodem, warto skorzystać z kilku rad:

  • skontroluj swoje auto – przygotuj samochód do jazdy, sprawdź koła, oświetlenie, wycieraczki, płyn w spryskiwaczu itd.;nie wszystko naraz – zaplanuj podróż czasowo, zwłaszcza jeśli musisz dotrzeć w kilka miejsc;czy wszyscy mają zapięte pasy? – upewnij się, czy wszyscy pasażerowie zapięli pasy bezpieczeństwa;dostosuj prędkość – podczas jazdy zachowaj rozsądek, nie wyprzedzaj niepotrzebnie;pozwól sobie na odpoczynek – na dłuższej trasie poświęć kilka minut na postój na parkingu;jedziesz, nie pijesz – nie spożywaj alkoholu nawet poprzedniego dnia;uważaj na pieszych – zapewnij im bezpieczeństwo.

Pamiętaj, by zaplanować miejsca bezpiecznego postoju, w których zrobisz przerwę w jeździe i zregenerujesz siły. Życzymy tylu powrotów, ile będzie wyjazdów – bezpieczeństwo na drogach zależy tylko od Ciebie.