Polacy udali się w niezwykłą podróż. Ich pomarańczowe Tico zrobiło furorę w Dubaju

Opracowanie: 
  • Natalia Dobryszycka
Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Hania i Alan z Gdyni podróżują pomarańczowym Daewoo Tico, które wzbudza sensację w Dubaju.
  • Para wcześniej zwiedzała Stany Zjednoczone i Islandię, pokonując łącznie 13 tys. km.
  • Transport Tico do Dubaju trwał 1,5 miesiąca, a kosztował 18 tys. zł plus 20 tys. zł kaucji.
  • W Dubaju podróżnicy doświadczyli problemów technicznych, ale Tico dobrze znosiło wysokie temperatury.
  • Powrót do Polski planowany jest na grudzień, a w planach jest kolejna trasa po Kanadzie.
To nie pierwsza eskapada gdyńskich podróżników. We wrześniu 2023 r. para przejechała Tico przez Stany Zjednoczone, pokonując 13 tys. km. Kilka miesięcy później ich samochód wyruszył na Islandię. Natomiast w połowie października tego roku ekipa zawitała na Bliski Wschód.
"Czas pokazać, iż nie trzeba mieć Ferrari ani Lamborghini, żeby zrobić szał. Co ciekawe, ludzie w ogóle nie zwracali uwagi na te wszystkie superauta, ale gdy tylko zobaczyli nasze Tico, nagle aparaty w ruch" — opowiadają podróżnicy w rozmowie z portalem trojmiasto.pl.

Transport Tico do Dubaju zajął 1,5 miesiąca. Potrzebna była opłata i kaucja

Do Dubaju pomarańczowe Daewoo Tico płynęło statkiem z belgijskiej Antwerpii. Sama podróż trwała półtora miesiąca, a kolejne dwa tygodnie zajęło oczekiwanie na dokumenty i ubezpieczenie.
"Poza samym kontenerem trzeba było ogarnąć jeszcze tzw. Carnet de Passage, czyli coś w rodzaju paszportu dla auta" — wyjaśniają podróżnicy dziennikarzom portalu. Koszt transportu w obie strony wyniósł łącznie 18 tys. zł, do tego musieli jeszcze wpłacić 20 tys. zł kaucji.

W 45 st. C bez klimatyzacji, za to z włączoną nagrzewnicą

W luksusowej stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich gdyńscy podróżnicy spędzili tydzień. Nie obyło się bez problemów technicznych. "Opaska wpadła w wentylator chłodnicy, poszedł bezpiecznik i temperatura podskoczyła. Rozwiązanie? Klasyka: odpal nagrzewnicę na maxa i piecz się razem z autem" — opowiadają Hania i Alan. Zapewniają, że mimo wszystko wysłużony pojazd świetnie zniósł pustynny klimat, w którym temperatury potrafiły sięgać 45 st. C.
Dodatkową zaletą malutkiego Tico była możliwość zaparkowania nim nawet na niewielkiej przestrzeni pozostawionej przez dużo większe, ekskluzywne Rolls-Royce.

Tico jeszcze nie wróciło do Polski, a w planach już następna trasa

Powrót pomarańczowego Daewoo do Polski planowany jest dopiero na grudzień. Podróżnicy już jednak myślą o następnej trasie, tym razem po Kanadzie. "Tico to przecież auto, które najlepiej czuje się, gdy ma przed sobą kilkaset kilometrów do przejechania" — mówią dziennikarzom trojmiasto.pl podróżnicy.
Opracowanie: 
  • Natalia Dobryszycka
318
4
3
2
Powiązane tematy: Daewoo Tico
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!