• Holden to australijska marka o ponad 160-letniej historii. Firma połączyła się z GM już w latach 30. ubiegłego wieku
  • W przyszłym roku Holden znika z rynku. Pozostaje sieć serwisowa z dostępem do części zamiennych przez okres co najmniej 10 lat
  • Holden produkował także na eksport. Do Wielkiej Brytanii importowano coupe V8 na bazie modelu Commodore, które sprzedawano jako Vauxhall Monaro

Kompleksowa strategia, wzmocnienie podstawowej działalności, zwiększenie efektywności kosztowej czy odpowiedni zysk dla akcjonariuszy - oto sformułowania, jakich używa koncern GM w uzasadnieniu decyzji o rezygnacji z australijskiej marki Holden, która zniknie z rynku już w przyszłym roku. Zapewne gniew Australii potrwa znacznie dłużej. Przynajmniej dopóki auta z logo lwa na masce będą dalej służyć mieszkańcom kontynentu (według lokalnych mediów w całej Australii jest ok. 1,6 mln aut lokalnej marki).

Nie wystarczyła długa historia sięgająca aż 1856 roku (motoryzacyjne dzieje Holdena zaczyna się wówczas, gdy w Europie kończy się I wojna światowa). Nie pomogły także rządowe dotacje, sięgające ponad 2 mld dolarów. Nie pomogło również zamknięcie lokalnych zakładów (produkcję najsłynniejszego modelu Commodore zakończono jesienią 2017 roku) i przeniesienie produkcji poza Australię. Na nic zdały się także licencyjne konstrukcje (bliźniacze modele m.in. Opla czy Toyoty).

W GM ostatecznie uznano, że jest niewystarczające uzasadnienie biznesowe dla dalszych inwestycji w auta z kierownicą po prawej stronie. Innymi słowy biznes przestał być wystarczająco atrakcyjny dla Amerykanów, by uzyskać „odpowiedni zwrot z inwestycji” (cytat z materiałów prasowych).

Co dalej? GM skoncentruje się w Australii na rynku aut specjalnych (nie zdradzono więcej szczegółów). Dotychczasowi użytkownicy mogą liczyć na wsparcie serwisowe (i części zamienne) przez okres co najmniej 10 lat. Kolekcjonerzy mogą zaś polować na unikalne wersje Holdenów, które według australijskich mediów już zaczynają nabierać wartości (wysoko wyceniany jest nieznany w Europie model Torana A9X, którego ceny sięgają nawet 300 tys. dolarów amerykańskich).

W Europie także mamy szanse na odrobinę egzotyki (np. do Wielkiej Brytanii importowano coupe V8 na bazie modelu Commodore, które sprzedawano jako Vauxhall Monaro). Niemniej zapewne dla niejednego mieszkańca naszego kontynentu Holden pozostanie w pamięci przede wszystkim jako niezwykły australijski Opel Omega z potężnym silnikiem V8 pod maską.