Inne przysłowie mówi: "Mądry Polak po szkodzie". W tym przypadku mądra okazała się Amerykanka z Houston w Teksasie, która straciła swój samochód w 2017 r. w trakcie huraganu Harvey. Pojazd inż. Rahel Abraham został zniszczony i nadawał się wyłącznie do zezłomowania. Nie chcąc przeżywać tego jeszcze raz, postanowiła działać.

Na jaki pomysł wpadła Abraham? Stworzyła gigantyczny wodoszczelny pokrowiec, który może uchronić auto przed powodzią. Na pierwszy rzut oka to kuriozalne rozwiązanie, bo polega po prostu na zasunięciu pojazdu w gigantycznym pokrowcu przypominającym torbę z Ikei, a potem przytwierdzeniu tego "pakunku" do podłoża, ścian lub słupów.

ClimaGuard to nieprzepuszczająca wody, ogromna torba wykonana z materiału używanego przez producentów plandek i osłon, z których korzysta armia. Da się ją złożyć do wymiarów podręcznej walizki, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca i można ją wozić w bagażniku. Co ważne, zabezpieczenie auta takim pokrowcem jest na tyle proste, że może to wykonać jedna osoba – rozkładasz, wjeżdżasz, zasuwasz, mocujesz i gotowe! Auto będzie dryfować na wodzie.

Nie jesteście przekonani do tego pomysłu? Cóż, pewne kwestie na pewno można byłoby rozwiązać lepiej (np. wątpliwe jest chociażby zabezpieczenie lakieru przed zarysowaniami), ale nikt nie powiedział, że ClimaGuard musi być wykorzystywany do osłonięcia samochodu. Pokrowiec może też służyć do zabezpieczenia cennych i niewodoodpornych rzeczy w domu czy garażu. A jeśli rzeczywiście ma pomóc? To z pewnością jedna z tańszych "polis ubezpieczeniowych" na rynku – w Stanach kosztuje 399 dol., czyli w przeliczeniu niecałe 1,6 tys. zł.