Policjanci z Poznania pełnili służbę w rejonie Starego Miasta. Na ul. Przepadek zatrzymali do kontroli niesprawny technicznie pojazd marki Volvo S40. Samochód poruszał się bez obowiązkowych świateł mijania, ale na pierwszy rzut oka nie budził większych podejrzeń.

Funkcjonariusze myśleli zatem, że będzie to zwykła kontrola drogowa, która skończy się co najwyżej ukaraniem kierowcy za jazdę bez włączonego wymaganego oświetlenia (mandat w wysokości 200 zł i 2 punkty karne). Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy mundurowi zajrzeli do wnętrza.

Okazało się, że samochód miał zdekompletowaną deskę rozdzielczą wraz z kontrolkami i wskaźnikami, brakowało również prawego fotela. Ponadto niesprawne były wszystkie światła, a co najmniej od roku nieaktualne były badania techniczne. W rozmowie z policjantami kierowca stwierdził, że właśnie jechał do elektryka, który miał naprawić wszystkie usterki.

Zły stan techniczny auta i brak prawa jazdy

To jeszcze nie koniec niespodzianek i problemów kierowcy Volvo. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że 36-latek prowadzący pojazd nie miał prawa jazdy. Dokument został mu zatrzymany przez sąd na dwa lata i w tym czasie w ogóle nie powinien siadać za kierownicę.

Policjanci zakazali mężczyźnie dalszej jazdy i oczywiście zatrzymali dowód rejestracyjny pojazdu. Kierowca otrzymał mandat za zły stan techniczny auta, a w związku z popełnionym przez poznaniaka przestępstwem złamania zakazu, sprawa trafi do sądu za co grozi mu kara do 5 lat więzienia.