• Tylko w samej Warszawie w 2017 roku wystawiono ponad 350 tys. dokumentów opłaty dodatkowej
  • Według dotychczasowych przepisów maksymalna stawka za tzw. opłatę dodatkową (brak biletu) wynosiła 50 zł
  • W myśl nowych przepisów opłata stanowi nie więcej niż 10 proc. minimalnego wynagrodzenia. To zaś oznacza tyle, że obecnie stawka mandatu może wzrosnąć do 225 zł

Czy nam się to podoba czy nie, ale za parkowanie w centrach miast trzeba płacić. Niestety nie wszystkim po drodze do parkomatu albo do uiszczenia opłaty za pośrednictwem aplikacji. Tylko w samej Warszawie w 2017 roku wystawiono ponad 350 tys. dokumentów opłaty dodatkowej. W Poznaniu zaś średnio nawet 500 kierowców dziennie nie płaci za postój. Najwyraźniej kara za brak biletu skromnie motywuje kierowców. Dotychczas obowiązywała bowiem stawka 50 zł. A to relatywnie niewiele.

Tomasz Andrzejewski z ZDM w Łodzi w wypowiedzi dla TVN Warszawa stwierdził, że kierowcy mogą nawet kalkulować, że opłacenie mandatu opłaca się bardziej niż wykupienie biletu za parkowanie. Trudno zatem dziwić się, że urzędnicy nie kryją swoich planów związanych z podniesieniem stawek mandatów. Stało się to możliwe dzięki nowelizacji ustawy o drogach publicznych.

Z przepisów ustawy wynika, że za nieuiszczenie opłat za postój w strefie płatnego parkowania pobiera się tzw. opłatę dodatkową. Choć wysokość opłaty ustala rada gminy lub miasta, to jednak musi być wyznaczona zgodnie z wymogami ustawy. Wysokość jest ograniczona przez ustawodawcę i w myśl nowych przepisów stanowi nie więcej niż 10 proc. minimalnego wynagrodzenia. To zaś oznacza tyle, że obecnie może wzrosnąć do 225 zł. Wraz ze wzrostem płacy minimalnej z pewnością mandaty także będą bardziej dotkliwe. Przy płacy minimalnej 4000 zł mandat wyniesie zatem 400 zł – o ile samorządowcy zadbają o stosowną uchwałę.

Na zmiany stawek nie trzeba będzie długo czekać. W Gdańsku zapłacimy 200 zł (w przypadku wpłaty w ciągu 7 dni stosowana jest obniżka i do uiszczenia jest 130 zł). We Wrocławiu nowe stawki to 80 zł za przekroczenie czasu i 200 zł za brak biletu (taniej, bo 100 zł w ciągu 7 dni od zawiadomienia). Podwyżkę opłat przegłosowano także w Poznaniu (do 200 zł) i w Krakowie (do 150 zł). Wiele wskazuje na to, że to dopiero początek.