- System autonomicznej jazdy w Tesli w kolejnym już przypadku miał problem z dostosowaniem się do przepisów ruchu drogowego
- Kierowca zarzuca producentowi, że w związku z zaistniałą sytuacją ryzykował życiem, chociaż wcześniejsze doświadczenia z autopilotem były w jego przypadku bardzo pozytywne
- Chociaż widać było, że Tesla zaczyna zaczyna zbyt mocno skręcać, kierujący nie przejął kontroli, co powinien zrobić w sytuacji zagrożenia
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się pod artykułem
Samochody autonomiczne podobno mają być przyszłością. W teorii wszystko działa idealnie, ale rzeczywistość okazuje się dużo bardziej nieprzewidywalna. Jeżeli auta w trybie autonomicznym mają działać tak, jak zrobił to jeden z egzemplarzy Tesli, tak na marginesie kolejny już, to chyba warto zastanowić się, czy jednak za prowadzenie pojazdów nie powinni być mimo wszystko odpowiedzialni kierowcy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoTesla skręciła zbyt ostro i wjechała na tory miejskiej kolei
Na nagraniu, które rozgrzewa internet, widać, że system autonomicznej jazdy w Tesli najwyraźniej ma problemy z dostosowaniem się do podstawowych przepisów ruchu drogowego. Już nawet najbardziej oporni kursanci wiedzą, że do poruszania się służą jezdnie, a nie torowiska. Tymczasem system Tesli potrafi skierować pojazd na tory, o czym przekonał się jeden z użytkowników modelu tej amerykańskiej marki.
Cała sytuacja miała miejsce na jednym ze skrzyżowań w Los Angeles w USA. Po zaświeceniu się zielonego światła Tesla podczas skrętu w lewo zbyt mocno ścięła zakręt i w efekcie zamiast na jezdnię wjechała na torowisko linii E kolei metra, biegnących wzdłuż ulicy. Kierowca Jessy Lyu, jak informuje serwis carscoops.com założyciel firmy Rabbit, zajmującej się sztuczną inteligencją, niestety nie skorygował toru jazdy, co poddaje w wątpliwość, czy w ogóle zwracał uwagę na to, co robił samochód.
Kierowcy twierdzi, że ryzykował życiem, ale nie zrobił nic, żeby uniknąć problemu
Pewnym usprawiedliwieniem dla Tesli może być fakt, że tory linii metra, na które wjechał samochód, są typowym miejskim torowiskiem, które w tym konkretnym miejscu do złudzenia przypomina zwykły pas drogowy. Mimo to auto zostało niemal uwięzione na torowisku, bo pas dla pojazdów szynowych oddzielony został betonowymi krawężnikami. W efekcie kierowca Tesli na najbliższym skrzyżowaniu musiał zjechać na jezdnię pomimo świecącego czerwonego światła, bo jak sam powiedział, z tyłu zbliżał się już pojazd szynowy.
Kierowca przyznał, że do czasu tego incydentu był zadowolony z systemu autopilota w Tesli. Ta jedna sytuacja najwyraźniej zmieniła sposób postrzegania tego "udogodnienia", bo jak przyznał autor nagrania, mógł zginąć z tego powodu i musiał przejechać na czerwonym świetle, żeby ratować swoje życie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że cała sytuacja w rzeczywistości była mniej niebezpieczna, niż próbuje to przedstawiać kierowca. Nawet w trybie jazdy autonomicznej kierujący zawsze ma możliwość przejęcia kontroli nad pojazdem i jak widać na nagraniu, powinien z tej możliwości korzystać. To, że tego nie zrobił, obciąża głównie jego.