Trudno uwierzyć w to, że w koncernie wyspecjalizowanym w produkcji hybryd – okay szybkich hybryd, ale jednak hybryd – powstał tak bezkompromisowy i śmiały projekt z 8-cylindrowym silnikiem wolnossącym.

Mimo że włodarze Lexusa nie liczą na wielki wolumen sprzedaży tego modelu, pokładają w nim ogromne nadzieje. Ten model ma zmienić postrzeganie japońskiej marki. Ma wtłoczyć w ten, dość młody, brand ducha i emocje, których do tej pory zdecydowanie brakowało w otoczce Lexusa. I śmiem twierdzić, że to się udało. Obok LC500 nie sposób przejść obojętnie. Samochód przykuwa wzrok wszystkich, zarówno tych, którzy motoryzacją się pasjonują, jak i tych, którzy samochody rozróżniają wyłącznie po kolorach.

Lexus LC 500 – długo czekaliśmy, ale było warto

Koncepcyjny model LF-LC, który był pierwowzorem Lexusa LC, zaprezentowano już przeszło 5 lat temu, podczas salonu samochodowego w Detroit. Nota bene prototyp zdobył tam nagrodę EyesOn Design. Jak widać, budowa wersji produkcyjnej zajęła japońskim inżynierom sporo czasu, ale patrząc na efekt końcowy, możemy puścić to w niepamięć.

Wersja produkcyjna nie straciła pięknej linii i charakteru, wręcz przeciwnie, poza odważną sylwetką, znaleźć tu można mnóstwo wysmakowanych detali, jak np. chromowane listwy biegnące wzdłuż linii, których końce kształtem nawiązują do ostrza tradycyjnego japońskiego miecza. Uwagę przykuwają także chowane w karoserii klamki i charakterystyczny, potężny grill w kształcie klepsydry.

Niby nic, a jednak wszystko to buduje charakter samochodu. Takie zabiegi zresztą są niezbędne w samochodzie za ponad pól miliona złotych, który ma walczyć o klientów z BMW 6 Coupe.

Lexus LC 500 – wnętrze godne limuzyny

Zasiadając za kierownicą LC trudno w pierwszej chwili stwierdzić, że siedzimy za sterami sportowego coupe. Na podłodze mamy miękkie i mięsiste dywaniki, przywołujące skojarzenia z najbardziej luksusowymi limuzynami. Całe wnętrze obszyte jest na przemian świetnej jakości skórą i alcantarą, a fotele są wyjątkowe wygodne, jak na sportowy profil.

To luksusowe wnętrze pomieści w komfortowych warunkach tylko dwie dorosłe osoby. Fotele w drugim rzędzie pełnią funkcję awaryjną i należy je traktować bardziej jako dodatkową przestrzeń na bagaże, tym bardziej że bagażnik ma tu symboliczną pojemność 197 litrów. Niby niewiele, ale w sam raz na zestaw kij golfowych lub dwie walizki kabinowe.

Lexus LC 500 – najlepsze jest pod maską

Pod maskę LC500 trafiło wolnossące V8 o pojemności 5 litrów. Ma 477 koni mechanicznych i 540 Nm. Cały moment obrotowy trafia na tylną oś za sprawą 10-stopniowej przekładni automatycznej. Przekładnia dobrze pasuje do charakteru japońskiego coupe. Poszczególne przełożenia zmienia szybko, a w trybie Sport Plus generuje delikatne „kopnięcie” w plecy, co ma potęgować sportowe wrażenia. Jest jednak jedno ale: o ile przy ruszaniu ze świateł te szarpnięcia mogą się podobać, to już przy wyższych prędkościach autostradowych powodują niebezpieczne wytracanie auta z toru jazdy. Warto by jeszcze nad tym popracować.

Ważące blisko 2 tony auto przyspiesza do setki w 4,4 sekundy i rozpędza się do 270 km/h. Prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie i nie przewidziano możliwości zdjęcia blokady. Szkoda, bo na niemieckiej autostradzie bez trudu ją osiągnęliśmy.

Lexus LC 500 – jeszcze żaden Lexus nie prowadził się tak dobrze

Osiągi to jedno, ale tak naprawdę istotniejsze jest prowadzenie, a w tej kwestii miałem pewne obawy, bowiem LC nie należy do wagi piórkowej –  jego masa bez kierowcy i pasażera to prawie 2 tony! Trzeba jednak przyznać, że japońscy inżynierowie i z tym poradzili sobie wzorowo.

W LC zastosowano nową platformę GA-L, która pozwoliła na lepsze wyważenie auta – zoptymalizowano rozmieszczenia podzespołów, koła umieszczono blisko narożników pojazdu, obniżono pozycję bioder kierowcy i przesunięto silnik ku tyłowi. Nie bez znaczenia pozostaje także tylna oś skrętna. Efekty są imponujące, mimo że samochód ma solidne gabaryty, prowadzi się lekko i natychmiast reaguje na polecenie kierowcy.

Nie ma też problemów ze stabilnością, nawet na alpejskich serpentynach, które przemierzaliśmy LC500, samochód nie wykazywał tendencji ani do pod- ani nadsterowności. Co istotne, mimo że w naszym egzemplarzy zamontowane były 20 calowe koła (to standardowy rozmiar), dzięki nowemu wielowahaczowemu zawieszeniu i specjalnie zaprojektowanym do tego modelu oponom Michelin o dużym profilu, podczas jazdy jest zaskakująco komfortowo. Nawet gdy w Szwajcarskich Alpach mieliśmy nieplanowany objazd drogi odcinkiem szutrowym, samochód zachował naprawdę przyzwoity poziom resorowania. Duży profil opony ma jeszcze jedną zaletę – nie trzeba zbytnio martwić się o potężnych rozmiarów felgi aluminiowe.

Trudno jeszcze określić miarodajne spalanie tego samochodu. Podczas testu mieliśmy okazję przejechać się po niemieckich autostradach, gdzie głównie sprawdzaliśmy, czy samochód rozpędzi się do deklarowanych 270 km/h, a później wspinaliśmy się na wysokie przełęcze górskimi serpentynami. Przy takiej jeździe (z ekonomiką), komputer pokładowy pokazywał średnio spalanie na poziomie 15-18 l/100 km. Z drugiej strony kto kupuje takie auto, żeby jeździć nim ekonomicznie.

Oczywiście w ofercie nie zabraknie także wersji hybrydowej. W tym przypadku pod maskę trafił V6 o pojemności 3,5 litra i mocy 299 KM, wspomagany silnikiem elektrycznym. Największą ciekawostką jest tu jednak skrzynia biegów, a raczej skrzynie. Połączono tu dwie przekładnie: klasyczny, 4-biegowy automat i skrzynię bezstopniową. Efekt nieco gorszy niż w przypadku 10-boegowej przekładni z wersji benzynowej, ale i tak o niebo lepszy niż przy klasycznym CVT – wyeliminowano nieprzyjemny efekt.

Jak to działa? Dzięki tej można precyzyjniej dopasować obroty silnika elektrycznego do spalinowego. W praktyce skrzynia wrzuca konkretny bieg i dodatkowo reguluje obroty silnika przekładnią bezstopniową, symulując dziesięć przełożeń.

Choć wersja hybrydowa rozpędza się do setki tylko o 0,3 s wolniej (4,7 s) niż LC500, to subiektywne odczucia są diametralne inne. Mi brakuje w tej wersji emocji, oczywiście jest szybko, ale bez emocji. Co ciekawe obie wersje są w zbliżonej cenie. Który wybrać? Chyba nie muszę udzielać odpowiedzi na to pytanie.

Lexus LC 500 - dane techniczne:

Silnik: 4969 cm3 V8, benz.

Moc: 477 KM przy 7100 obr./min,

Maks. moment obrotowy: 540 Nm przy 4800 obr./min

Skrzynia automatyczna 10-biegowa, napęd na tylne koła

0-100 km/h – 4,4 s , maks. 270 km/h; Masa: od 1935 kg

Cena: od 527 000 zł