„Nie ma chyba śruby, która pozostałaby nietknięta w tym projekcie. Przyszłoroczny Caddy ma być wzorem w segmencie A samochodów dostawczych i rodzinnych minivanów.” - takie zapewnienia płyną z komunikatu prasowego Volkswagena. I rzeczywiście szkice wyglądają imponująco i zaskakująco sportowo, jak na dostawczaka. Jednak dopóki nie zobaczę, to nie uwierzę, że nowy Caddy będzie przypominał ten odważny projekt. Przekonamy się o tym już za ok. dwa miesiące.

Nowy Volkswagen Caddy – z nudziarza w lifestylowca

Do tej pory Caddy był raczej samochodem z kategorii tych funkcjonalnych, ale śmiertelnie nudnych, dlatego szkice zaprezentowane przez Volkswagena tak bardzo zaskakują. Projekt nowej generacji modelu wygląda o niebo lepiej niż do tej pory. Ten lekki dostawczak zyskał sportowy charakter, dzięki zmianie swojego kształtu. Wskazuje na to lekko pochylona linia dachu, powiększona tylna szyba, większe koła, większe logo marki i węższa maskownica.

Widać, że Volkswagen puszcza oko do klientów uprawiających sport i zwolenników aktywnego wypoczynku, ale z drugiej strony, które auto osobowe zbudowane na dostawczaku tego nie robi. Mam wrażenie że każdemu producentowi marzy się, że ich autami dostawczymi w wersjach osobowych będą jeździć sami serferzy i młodzi ludzie sukcesu, którzy za dnia robią karierę maklera, a weekendami pakują swoją paralotnię i gnają w góry. Taki przekaz przynajmniej sprzedają nam marketingowcy. Prawda jest jednak taka, że w tym segmencie liczy się głównie praktyczność i cena.

Nowy Volkswagen Caddy – nadal ma być praktycznie

Volkswagen zapewnia jednak, że nowy Caddy nadal będzie praktycznym wołem roboczym, ale z nowym, atrakcyjnym "lookiem". Zgodnie z życzeniami użytkowników dostawcze wersje nowego modelu będą wyposażone w tylną klapę z opcją uchylnych drzwi. Miejski van dostawczy i rodzinny kombivan po raz pierwszy zostaną zaprezentowane na początku 2020 roku.