Olej napędowy drożeje szybciej niż benzyna. Winny rosyjski zakaz

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Ceny oleju napędowego rosną znacznie szybciej niż benzyny w Polsce, głównie z powodu kryzysu na rosyjskim rynku paliw.
  • Mimo braku importu rosyjskiego paliwa, sytuacja w Rosji, gdzie brak paliwa i reglamentacja przyczyniają się do wzrostu cen, wpływa na Polskę.
  • Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie oraz wprowadzenie zakazu eksportu oleju napędowego z Rosji skutkują globalnym wzrostem cen.
  • Polskie stacje paliw są wyróżniane w UE ze względu na relatywnie niskie ceny, ale wzrosty cen są zauważalne i mogą przyciągnąć uwagę kierowców.
  • Źle działające rosyjskie rafinerie trudności z zaspokojeniem nawet wewnętrznego popytu, co dodatkowo zaostrza sytuację.
Przez kilka tygodni wydawało się, że kryzys na rynku paliwowym został zażegnany. Prezydent Trump twierdził, że osiągnął świetny "deal" z Iranem, cieśnina Ormuz miała być znów otwarta dla statków transportujących ropę i gotowe paliwa. Radość kierowców nie trwała jednak długo. Konflikt na linii USA—Iran znów się zaognia, przez co cena baryłki ropy ponownie rośnie. Coraz droższa ropa nie jest jednak jedynym powodem tego, że paliwa na stacjach aż tak szybko drożeją, tym bardziej nie tłumaczy to tego, dlaczego cena oleju napędowego wzrasta zauważalnie szybciej niż cena benzyny.
Wzrost cen paliw w Polsce. Olej napędowy drożeje szybciej niż benzyna.
Auto Świat
Wzrost cen paliw w Polsce. Olej napędowy drożeje szybciej niż benzyna.
Fakt, że nawet po wygaśnięciu rządowego programu Ceny Paliw Niżej paliwa w Polsce należą do najtańszych w UE, to dla polskich kierowców niewielkie pocieszenie, bo i tak jest drogo. Według najświeższych danych na 27 krajów Unii Europejskiej Polska jest 7. najtańszym krajem, jeśli chodzi o cenę benzyny, i 8. najtańszym, jeśli chodzi o olej napędowy. Taniej niż w Polsce olej napędowy można zatankować jeszcze na Malcie, w Bułgarii, Czechach, Hiszpanii, Cyprze, w Szwecji i na Słowacji. Wszystko wskazuje na to, że ceny na pylonach stacji już wkrótce będą miały ósemkę z przodu — i to nie tylko przez utrzymującą się blokadę cieśniny Ormuz.

Olej napędowy drożeje przez sytuację w Rosji

Może się to wydawać dziwne, ale na polskie ceny oleju napędowego olbrzymi wpływ ma sytuacja w Rosji, chociaż od lutego 2023 r. Polska nie importuje rosyjskiego paliwa.
Płonąca rafineria pod Moskwą
Sztab Generalny Armii Ukrainy
Płonąca rafineria pod Moskwą
Od kilku tygodni Siły Zbroje Ukrainy prowadzą ataki na niemal wszystkie liczące się rosyjskie rafinerie, także te znajdujące się w znacznej odległości od linii frontu. Celami skutecznych ataków były już nawet rafinerie w Omsku na Syberii (ok. 2,5 tys. km od Ukrainy), Tiumeniu w Syberia Zachodniej (ok. 2 tys. km od linii frontu), czy w Ufie w Baszkirii (ponad 1300 km od linii frontu). Efekty tych działań są już widoczne w całej Rosji — na stacjach brakuje paliwa, a jeśli jest dostępne, to wprowadzono jego reglamentację — np. po 10 litrów na samochód. Do stacji, na których jeszcze jest lub ma się pojawić paliwo, ustawiają się często wielokilometrowe kolejki, nawet dla tych 10 litrów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tymczasem popyt na paliwo jest olbrzymi — olej napędowy to podstawowe paliwo używane przez rosyjską armię, w dodatku w wielu regionach Rosji trwają już w najlepsze żniwa, a maszyny rolnicze, ciągniki i ciężarówki do transportu zebranych plonów też trzeba tankować. Rosyjska gospodarka zawsze wyjątkowo rozrzutnie obchodziła się z paliwem, bo było go pod dostatkiem.

Paliwa nie ma, za to są kolejki. Podróżnicy z Polski o sytuacji na rosyjskiej prowincji

Oczywiście, w sieci pod nagraniami z Rosji, pokazującymi kolejki przed stacjami, często pojawiają się komentarze, że to nieprawda, że to antyrosyjska propaganda, że paliwo jest powszechnie dostępne, a drobne zakłócenia w dostawach wynikają co najwyżej z działań prowokatorów, którzy sieją panikę. Farmy trolli siejących dezinformację, w przeciwieństwie do rosyjskich stacji paliw, działają najwyraźniej bez przeszkód.
Na rosyjskich stacjach coraz trudniej zatankować paliwo. Problemy dotyczą zarówno benzyny, jak i oleju napędowego.
Shutterstock/SSV Photo
Na rosyjskich stacjach coraz trudniej zatankować paliwo. Problemy dotyczą zarówno benzyny, jak i oleju napędowego.
Relacje z pierwszej ręki, o tym, jak rzeczywiście wygląda dziś kwestia dostępności paliw w Rosji, można bez większych problemów znaleźć w sieci — i to nie tylko te pochodzące od zdesperowanych Rosjan, ale także publikowane przez zagranicznych podróżników jadących przez Rosję. Wśród nich ponadprzeciętnie ciekawe są relacje kamperowiczów z Polski, publikowane m.in. na fejsbukowym profilu GloBuSammy. Para z Polski wybrała się w podróż leciwym kamperem drogą lądową do Chin i Tajlandii, a później drogą morską (auto trafiło do kontenera) do Japonii. Teraz podróżnicy wracają z Japonii do Polski przez Koreę, z Korei do Rosji, a następnie na kołach, z Władywostoku przez całą Rosję. Ten ostatni odcinek drogowy liczy aż 10 tys. km, a podróżnicy muszą go pokonać w mniej niż 30 dni, bo na tyle pozwala im rosyjska wiza.
Z codziennych relacji pary podróżników można się dowiedzieć, że problemy z dostępnością paliw dotyczą nie tylko Mieszkańców miast na zachodzie Rosji. Również na Syberii, skąd pochodzi ok. 70 proc. wydobywanej w Rosji ropy i skąd do frontu rosyjsko-ukraińskiego jest najdalej, znalezienie stacji, na której dałoby się bez przeszkód i ograniczeń zatankować olej napędowy, graniczy z cudem — gigantyczne kolejki i "awarie" dystrybutorów to dziś w Rosji norma.

Rosyjskie rafinerie nie zaspokajają nawet popytu wewnętrznego

Według szacunków publikowanych przez serwis badawczo-doradczy S&P Global Energy CERA (Cambridge Energy Research Associates) spadki mocy przerobowych rosyjskich rafinerii na skutek ukraińskich ataków są gigantyczne — z 6,9 mln baryłek dziennie wydajność rosyjskich zakładów petrochemicznych miała spaść poniżej 3 mln baryłek. Dla porównania: amerykańskie rafinerie przerabiają ok. 18 mln baryłek dziennie, nieco wyższą wydajność ma chiński przemysł naftowy.

Zakaz eksportu oleju napędowego z Rosji winduje światowe ceny

Do niedawna Rosja była jednym z największych eksporterów ropy, ale też i gotowych paliw — wpływy z branży petrochemicznej były przez dziesięciolecia jednym z fundamentów rosyjskiej gospodarki. Sytuacja zmusiła rosyjskie władze do bezprecedensowego kroku — rząd Rosji wprowadził kategoryczny zakaz eksportu oleju napędowego.
Tymczasowy zakaz wszedł w życie 8 lipca i na razie ma obowiązywać do 31 lipca 2026 r. — wiele jednak wskazuje na to, że zostanie on przedłużony, bo sytuacja na rosyjskich stacjach nawet nie zaczęła się poprawiać. Wiele zaatakowanych rafinerii wciąż nie działa normalnie, a Ukraińcom zdarza się ponownie atakować obiekty, które właśnie są odbudowywane. Wcześniej taki zakaz był nie do pomyślenia — nawet w szczycie Zimnej Wojny Związek Radziecki eksportował na wrogi Zachód zarówno ropę naftową, jak i paliwa!
Już w dniu ogłoszenia rosyjskiego zakazu eksportu oleju napędowego kontrakty terminowe na olej napędowy na nowojorskiej giełdzie towarowej (NYMEX) podrożały o ponad 11 proc.!
Poza zakazem eksportu paliwa, Rosja wprowadza też inne środki, które mają zwiększyć podaż paliw. Jednym z nich jest obniżenie norm jakości paliwa i powrót do wymogów obowiązujących przed laty, co ma pozwolić na zwiększenie wydajności działających wciąż, prowincjonalnych rafinerii. Takie paliwa, których najpoważniejszą wadą jest zwiększona zawartość siarki, mogą się przydać armii czy rolnikom, ale tylko tym korzystającym ze starszych maszyn – dla nowych aut osobowych jest po prostu zabójcze.

Niezależni od rosyjskiej ropy, ale nie do końca

Choć w teorii w ciągu ostatnich lat Europa w znacznym stopniu uniezależniła się od rosyjskiej ropy i gotowych paliw z tamtejszych rafinerii, to i tak jest to mocny cios dla europejskiego rynku paliw — bo dotychczasowi nabywcy rosyjskiego oleju napędowego muszą szukać paliwa gdzie indziej, co winduje ceny — to normalne zjawisko przy rosnącym popycie i gwałtownie spadającej podaży.
Ok. 65-70 proc. oleju napędowego sprzedawanego na polskich stacjach pochodzi z polskich rafinerii, reszta jest importowana — wzrost cen na światowych rynkach natychmiast przekłada się na ceny na polskich stacjach.
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!