• Minister sprawiedliwości Adam Bodnar rozmawiał z ambasadorem ZEA w sprawie ekstradycji Sebastiana M., podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, gdzie zginęła trzyosobowa rodzina
  • Jak zaznaczają Konrad Orlik i Julia Ziemska, adwokaci z Kancelarii Orlik & Partners, "brak określonego w umowie pomiędzy Polską i ZEA terminu na wydanie decyzji w sprawie ekstradycji niekorzystnie wpływa na tempo procesu w Polsce"
  • Proces może zostać przyspieszony ze względu na zainteresowanie opinii publicznej sprawą i zaangażowaniem polskich organów ścigania. Nie musi być to jednak reguła
  • Sebastian M. przebywa na wolności na terenie ZEA, jest poszukiwany przez Interpol i wciąż czeka na ekstradycję
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu

We wtorek, 4 czerwca 2024 r., rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak przekazała, że Adam Bodnar rozmawiał o postępowaniu ekstradycyjnym Sebastiana M. z ambasadorem Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) Mohamedem al Harbim. Znajdujący się aktualnie w ZEA jest podejrzany o spowodowanie we wrześniu śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.

"Prokurator generalny rozmawiał z ambasadorem ZEA, a spotkanie miało na celu wymianę informacji na temat oczekiwań co do współpracy między naszymi państwami w zakresie stosowania instrumentów pomocy prawnej w oparciu o umowę dwustronną" — powiedziała PAP prok. Adamiak. Wciąż nie jest jasne, kiedy postępowanie zostanie zakończone.

Jeden aspekt wpływa na tempo procesu ekstradycyjnego w Polsce

Polskę i Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie obecnie znajduje się Sebastian M., od niedawna wiąże umowa o współpracy prawnej w sprawach karnych. Reguluje ona także kwestię ekstradycji. W związku z krótkim okresem obowiązywania wciąż budzi szereg wątpliwości związanych z interpretacją jej zapisów. Nie jest jasne, jak długo będą trwały konsultacje w tej sprawie pomiędzy oboma krajami.

— Brak określonego w umowie terminu na wydanie decyzji w sprawie ekstradycji niekorzystnie wpływa na tempo procesu w Polsce. Gdyby taki termin istniał, z pewnością przyspieszyłby i usprawnił całą procedurę, a konsekwencji umożliwił realne rozpoczęcie postępowania sądowego w Polsce – wskazuje na łamach "Auto Świata" adwokat Julia Ziemska z Kancelarii Orlik & Partners.

Ekstradycja może nabrać tempa. Krajom zależy na jej szybkim rozstrzygnięciu

Prawnicy zaznaczają, że Polska nie dysponuje innymi instrumentami, które mogłyby doprowadzić do wydania podejrzanego. — Sama procedura ekstradycyjna jest sformalizowana oraz wymaga spełnienia szeregu wymogów określonych zarówno w umowie, jak i w prawie krajowym ZEA — uzupełnia adwokat Konrad Orlik z Kancelarii Orlik & Partners.

Sprawa może jednak nabrać tempa, głównie ze względu na jej medialność i determinację polskich organów ścigania. — Mając jednak na uwadze zainteresowanie medialne sprawą, determinację polskich organów ochrony prawa, w tym Ministra Sprawiedliwości, a także współpracę Polski i ZEA w innych obszarach, wydaje się, że obu stronom zależy na sprawnym rozstrzygnięciu tej kwestii — dodaje Orlik.

W przeszłości sprawy o ekstradycję potrafiły ciągnąć się latami

Nawet mimo starań i nagłośnienia medialnego, proces ekstradycji może ciągnąć się nawet kilka lat. Pokazują to przypadki z przeszłości. — Takim przykładem może być sprawa związana z aferą Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), gdzie proces ekstradycyjny jednego z oskarżonych przebywającego na terenie Stanów Zjednoczonych trwał ponad sześć lat od złożenia wniosku do jego ostatecznego wydania stronie polskiej — mówi "Auto Światowi" adwokat Ziemska. Działalność FOZZ doprowadziła do jednej z największych defraudacji środków publicznych w III RP.

W trakcie oczekiwania na ekstradycję Sebastian M. przebywa na wolności na terenie ZEA. Nie może jednak opuszczać kraju i wciąż jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu. Adwokaci Ziemska i Orlik nie są jednak pewni, czy te środki będą wystarczające dla zabezpieczenia przebiegu procedury ekstradycyjnej.

Sebastian M. podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1

16 września 2023 r. na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina z 5-letnim dzieckiem. Osobowa Kia została uderzona przez pędzące 253 km na godz. BMW, którym kierował Sebastian M. Kia uderzyła w barierkę i stanęła w płomieniach.

Przez opieszałość służb sprawca wypadku zdołał uciec z kraju, a akcję poszukiwawczą wszczęli internauci przy pomocy mediów społecznościowych. To oni nagłośnili sprawę, którą następnie zajęły się organy ścigania. Kierowca uciekł przez Turcję do Dubaju, gdzie został zatrzymany i przekazany do aresztu deportacyjnego. Jego prawnik apelował o wydanie dla Sebastiana M. listu żelaznego, ale spotkał się ze stanowczą odmową. Po kilku miesiącach podejrzany opuścił dubajski areszt i w ZEA oczekuje na ekstradycję.