Czasem nadchodzi w życiu taki moment, w którym potrzeba posiadania większego środka transportu staje się bardzo silna. Przyczyną może być powiększająca liczba potomstwa lub też transportowanego przez nas ekwipunku, a zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku chcemy zmieścić się w jednym, jedynym samochodzie. Wtedy na horyzoncie pojawia się pojazd, który niejednokrotnie jest lekceważony przez fanów motoryzacji, a mianowicie… van. Wbrew stereotypom taki van może być nie tylko rozsądnym wyborem, ale także naprawdę fajnym autem. Co ma do zaoferowania nowy Volkswagen Sharan?

Istotą face liftingu jest dostosowanie obecnej na rynku jakiś czas generacji do zmieniających się trendów i poprawienie wyglądu. W przypadku Sharana potrzeba naprawdę wprawnego oka, aby dopatrzeć się czegoś nowego. Styliści Volkswagena postawili na niuanse. Model otrzymał nowy wygląd tylnych reflektorów, który uzyskano dzięki instalacji diod LED. Do oferty dodano także nowe wzory aluminiowych obręczy, a klienci będą mieli większy problem z wyborem odpowiedniego dla siebie koloru. Paleta powiększyła się o niebieski Hudson Bay Blue Metallic oraz czerwony Crimson Red Metallic. My dostaliśmy samochód w tym pierwszym odcieniu.

Wymiary samochodu to 4854 mm długości, 1713 mm wysokości oraz 1904 mm szerokości. Model ma do zaoferowania sporo miejsca zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów. Osoby podróżujące na tylnych fotelach wygodnie dostaną się do środka, dzięki rozsuwanym drzwiom. Do bagażnika wpakujemy 955 litrów, natomiast po złożeniu tylnych siedzeń 2430 litrów niezbędnych bagaży.

Za kierownicą siedzi się przyjemnie, a każdy przycisk jest tutaj w zasięgu ręki, natomiast jeśli chodzi o wygląd, to wnętrze nie wyróżnia się niczym szczególnym. Volkswagen postawił wszystko na technologię. W wyposażeniu znajdziemy spory pakiet systemów poprawiających bezpieczeństwo, tak więc nie zdziwmy się, że przy jeździe w trasie, w mieście czy też podczas parkowania tu i tam będzie nam coś migać i pikać, a w razie potrzeby samodzielnie uruchomi system hamowania. Lista jest długa.

Model otrzymał automatyczny system hamowania po ewentualnej kolizji dostępny w standardzie, system ostrzegania o zbliżaniu się do pojazdu poprzedzającego, system automatycznego hamowania przy prędkości 30 km/h oraz system wykrywania pojazdu w tzw. martwym punkcie. Po raz pierwszy w Sharanie znalazł się także Adaptive Cruise Control, czyli układ, który pozwala na utrzymanie bezpiecznego odstępu podczas poruszania się w korku, natomiast elektryczny hamulec otrzymał funkcję Auto Hold.

Sharana wreszcie możemy zespolić z naszym smartfonem, dzięki systemom MirrorLink, Android Auto oraz CarPlay, które tutaj znajdują się pod wspólną nazwą App-Connect. Aplikacje ze smartfona obsługujemy za pomocą nowego 6,5 calowego wyświetlacza. Dotyczy to także nawigacji, ta znajdująca się w Sharanie podczas naszego testu nieco się pogubiła.

Egzemplarz, który testowaliśmy, pod maską skrywał 4-cylindrową turbodoładowaną jednostkę TDI o pojemności 2 litrów generującą 150 KM mocy oraz 340 Nm momentu obrotowego w zakresie 1750-3000 obr/min. Samochód bardzo posłusznie poddawał się naciskom na pedał gazu, prawie nie czuć było, że jedziemy tak dużym samochodem.

Sharan rozpędza się od 0 do 100 km/h w czasie 10,3 sekundy, natomiast dane dotyczące spalania wyciągnięte z informacji producenta wynosi 5,1 l/100 km. W czasie krótkiego testu uzyskaliśmy 8,1 l/100 km. Nie jest to dużo, zważywszy na fakt, że wcale nie oszczędzaliśmy auta. Van Volkswagena musiał znosić krótkie dystanse, wielokrotne ruszanie, hamowanie i zawracanie.

W ofercie znajdziemy również dwie jednostki benzynowe TSI o mocy 150 i 220 KM oraz dodatkowe dwa diesle TDI generujące 115 oraz 184 KM.

Prezentując Sharana, Volkswagen uderzył w rozrastający się segment vanów, w którym dużo do powiedzenia mają Francuzi, chociażby ze swoim Renault Espace. Jak na razie Sharan radzi sobie całkiem nieźle. Do tej pory sprzedano 800 tys. wszystkich trzech generacji pojazdu. Samochód jest montowany wspólnie z dwoma bratnimi modelami Seatem Alhambrą oraz Fordem Galaxy w fabryce w Palmela w Porugalii. Na rynku będzie dostępny już w sierpniu w wersji 5, 6 i 7 drzwiowej. Na razie producent nie zdradził ceny.