Tym samym Volvo realizuje założenia swojego planu. Mówi on, że w ciągu kilku lat wszystkie modele tej marki zostaną wyposażone w jakiś rodzaj napędu elektrycznego. Nie zawsze będzie to oznaczać rezygnację z silników spalinowych lub pełne hybrydy. Czasami „elektryk” będzie pełnił funkcję wyłącznie pomocniczą.

Tak będzie w przypadku XC90 z silnikami Diesla. Te wersje od roku modelowego 2020 otrzymają układy typu „mild hybrid” z dodatkowym lekkim akumulatorem 48V, ładowanym energią pochodzącą z hamowania.

Warto wiedzieć, że nie jest to stuprocentowa hybryda, tak jak wersje T6 i T8. W tym przypadku auto nie będzie poruszać się wyłącznie na prądzie ani przez kilometr, ponieważ na stałe napędzane jest silnikiem Diesla. Dodatkowy silnik elektryczny jedynie go wspomaga, zapewniając lepszy start oraz obniżając zużycie paliwa i emisję CO2. Nowa odmiana o oznaczeniu B5 ma być niewiele droższa od dotychczasowej D5.

Co jeszcze się zmieni? Niewiele. Pojawi się nieco inny wzór atrapy chłodnicy, a do oferty trafią trzy nowe wzory felg i nowe lakiery nadwozia. W usportowionej odmianie R-Design obramowania okien będą czarne. Drobne różnice pojawią się także w listwach tylnych zderzaków. Żeby dostrzec te modyfikacje należy postawić obok egzemplarz przed liftingiem i wziąć lupę.

We wnętrzu XC90 również nie należy spodziewać się rewolucji. Volvo postawiło na nowe możliwości konfiguracji. Do wariantów cztero- (luksusowa odmiana Excellence), pięcio- i siedmiomiejscowego dołączy opcja sześcioosobowa w układzie siedzeń 2+2+2. Obok skórzanej tapicerki foteli pojawi się nowa wełniana, a w wersji R-Design będzie dostępny kluczyk z wykończeniem imitującym włókno węglowe.

Produkcja odnowionego Volvo XC90 rozpocznie się w maju br. w fabryce Torslanda, w Szwecji.