Nie ma chyba osoby w branży motoryzacyjnej, która ma teraz gorszą prasę, co Carlos Tavares. Już podczas swoich rządów stał się znienawidzoną postacią w branży. Po odejściu ze stanowiska nie będzie mógł odpocząć od krytyki. Ze Stellantisa już wypływają kolejne informacje, a pozostałym osobom w koncernie wygodnie będzie całą winę za wszystko spychać na niego.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Stellantis
Carlos Tavares podczas Caramulo Motorfestival
Silnik V8 HEMI to jeden z symboli amerykańskiej motoryzacji. Wciąż jest oferowany w osobowych samochodach Dodge'a, ale koncern Stellantis podjął jakiś czas temu decyzję, że osobowa dywizja będzie musiała się z ośmiocylindrową jednostką pożegnać
Po odejściu Carlosa Tavaresa z koncernu wypływają ciekawe informacje. CNBC podaje, że grupą wstrząsał m.in. konflikt o tożsamość koncernu. Ma być bardziej europejski czy amerykański?
Wywodzący się z PSA Carlos Tavares miał postawić na Europę. Podobno on osobiście mocno naciskał, żeby pożegnać paliwożerną V-ósemkę jak najszybciej
Sukces Stellantis od momentu powstania opierał się na doskonałej współpracy głównych akcjonariuszy, zarządu i dyrektora generalnego. Jednakże w ostatnich tygodniach pojawiły się różne poglądy, które doprowadziły do dzisiejszej decyzji Zarządu i dyrektora generalnego
- to część krótkiego komunikatu, jakim pożegnano Carlosa Tavaresa, który nie dokończył swojej kadencji jako najważniejsza osoba w superkoncernie. Jego początki zapowiadały się obiecująco, ale szybko stracił zaufanie, wyrastając na diabolicznego prezesa korporacji rodem z Cyberpunka 2077. Zamykanie fabryk, zwalnianie pracowników, wojna z dealerami, spadająca sprzedaż i niepewna przyszłość wielu marek, a przy tym... ogromne zarobki samego CEO. Pan Tavares ma wyjątkowo złą prasę w branży. O jego pożegnaniu ze Stellantisem pisaliśmy szerzej w tym miejscu: Szef giganta motoryzacyjnego odchodzi. Żegnają go z ulgą.
Dlaczego Stellantis zakończył produkcję silnika V8 HEMI?
Jaka jest przyszłość Stellantisa po odejściu Tavaresa?
Czy V8 HEMI wróci do produkcji pod nowym kierownictwem?
Koniec słynnego V8 to też wina Carlosa Tavaresa? Nowe informacje
Po nagłym odejściu Carlosa Tavaresa z fotela dyrektora generalnego Stellantis, branża motoryzacyjna z zainteresowaniem analizuje jego kadencję. Wśród gorących tematów znalazła się kwestia przyszłości silników HEMI V8, które zgodnie z doniesieniami, miały znaleźć się na celowniku właśnie Tavaresa.
Źródła z USA podają, że koncernem wstrząsały konflikty dotyczące jego tożsamości i priorytetów. Stellantis powstał, kiedy połączyły się dwa koncerny: francuskie PSA oraz włosko-amerykański FCA. W portfolio Stellantisa znalazło się więc wiele przeróżnych marek. M.in.: Peugeot, Citroen, Opel, Fiat, Alfa Romeo, Jeep, Maserati, ale też RAM, Dodge czy Chrysler. CNBC podaje, że wewnątrz koncernu dochodziło do tarć. Jaką tożsamość powinna mieć nowa grupa? Europejską czy amerykańską?
Wywodzący się z PSA Portugalczyk miał postawić mocno na Europę i do błyskawicznej elektryfikacji oraz ograniczania emisji zmuszać także amerykańską stronę koncernu, nie zważając na specyfikę rynku. Jedną z najbardziej symbolicznych decyzji była ta o końcu słynnego silnika V8 HEMI w samochodach osobowych.
Brutal kontra anioł - czyli, Dodge Charger Hellcat kontra Tesla Model S P85DArchiwum / Auto Bild
Jak złego pana nie ma, to czy V8 HEMI wróci?
Zapewne te przecieki z koncernu są jak najbardziej prawdziwe, ale bardzo podoba nam się narracja, jaką narzucono. Wszystko, co złe to teraz Carlos Tavares. CNBC dosłownie cytuje swoje źródło, które mówi, że "wszyscy chcieli silnik V8 HEMI zatrzymać, ale to Tavares osobiście doprowadził do jego końca". Własnoręcznie i samodzielnie. Nie zdziwimy się, jeśli okaże się, że wszystkie niepopularne decyzje Tavares podejmował sam, wbrew wszystkim. To wygodna narracja dla innych włodarzy Stellantisa, którzy mają kozła ofiarnego. Sam Carlos Tavares też pewnie się tym w ogóle nie przejmuje. Swoją robotę wykonał, a łzy może wycierać banknotami. Nikt na tym nie traci, wszyscy są zadowoleni.
Ważniejsze dla Amerykanów pytanie, czy pod nowym panowaniem jest szansa, że V-ósemka trafi pod maską kolejnych osobowych modeli, a nie tylko tych, które debiutowały przed laty i już powoli zbliżają się do końca produkcji. Jak np. Durango. Amerykańscy klienci bardzo by chcieli, żeby np. w najnowszym wydaniu Chargera w ofercie znalazła się wersja zelekryfikowana, benzynowa szóstka oraz właśnie słynne V8 HEMI. To dla Amerykanów w końcu symbol ich motoryzacji.
I trzymają za to kciuki, bo jedną z ważniejszych osób stanie się Tim Kuniskis, który uchodzi za ojca wersji Hellcat. Może odwróci poprzednie decyzje.
Dodge Durango HellcatDodge
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.