Patryków R. jest więcej. Historia z Łomianek będzie się powtarzać

Posłuchaj artykułu

00:00 / 00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Autor Piotr Kozłowski
Autor Piotr Kozłowski
Piotr Kozłowski Redaktor Naczelny AutoŚwiat.pl

Trzy młode, niewinne osoby nie żyją. Domniemany sprawca ich śmierci jechał pijany, mając na koncie dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów. Takie historie będą się powtarzać.

Dokładnie rok temu na łamach Auto Świata nazwałem sądowy zakaz prowadzenia pojazdów karą żałosną i kompletnie nieskuteczną (Sądowy zakaz prowadzenia pojazdu to kara na wskroś żałosna). Chciałbym nie mieć powodu, by do tego tematu wracać, ale niestety historia z Łomianek takiego powodu dostarczyła. W ubiegłą niedzielę doszło tam do wypadku, w którym zginęły trzy niewinne osoby. Przykro to stwierdzać, ale niedawno zaostrzone przepisy nie sprawią, że w najbliższych latach takie historie nie będą się powtarzać. Będą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów był fikcją i jeszcze przez lata będzie

Patryk R., czyli domniemany sprawca wypadku w Łomiankach, miał dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów. Pierwszy wydany w 2023 r. za jazdę po pijaku. Będzie obowiązywał do 2028 r. Drugi za niezatrzymanie się do policyjnej kontroli. Sąd wydał go trzy miesiące temu (więcej o bulwersujących okolicznościach wypadku pisał Onet: Po tragedii w Łomiankach miał namawiać pasażera, by wziął winę na siebie). Gdyby Patryka R. dosięgnęła wtedy kara przewidziana za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, siedziałby teraz w więzieniu. Niestety — tak się nie stało.
Takich Patryków R., którzy za nic mają prawo i zasady współżycia społecznego, są w Polsce tysiące. Potrzeba lat, by zaczęło ich ubywać i to mimo tego, że surowe przepisy dotyczące złamania zakazu prowadzenia pojazdów już obowiązują, a w marcu minister Żurek wydał wytyczne dla prokuratorów dotyczące spraw o łamanie sądowych zakazów (Nowe wytyczne dla prokuratorów: koniec z "zawiasami" dla piratów drogowych).
Kierowcy, którzy już teraz mają po kilka albo nawet po kilkanaście aktywnych sądowych zakazów prowadzenia pojazdów, aby trafić do więzienia, muszą zostać zatrzymani przez policję, czyli muszą kolejny raz złamać sądowy zakaz. Prawo nie działa wstecz — nie da się zajrzeć do bazy z sądowymi zakazami i zamknąć w więzieniach tych, którzy mają po więcej niż jednym. A szkoda, bo tacy kierowcy już dawno temu powinni zostać wyeliminowani ze społeczeństwa. Tak, ze społeczeństwa, a nie tylko z dróg. W Polsce panuje dziwne przeświadczenie, że przestępstwa drogowe są mniej istotne niż te popełniane przy użyciu innych narzędzi niż pojazdy mechaniczne. Zupełnie nie rozumiem dlaczego.
Warto zaznaczyć, że to nie jest tak, że dopiero w tym roku wielokrotni drogowi recydywiści mogą trafiać do więzień za łamanie sądowych zakazów. Co prawda umożliwiający to art. 244 kodeksu karnego został zmieniony na początku tego roku, ale w nieco innej formie obowiązywał od wielu lat. Drogową patologię już wcześniej można było skazywać na więzienie.

Wypadków takich jak ten w Łomiankach będzie więcej

Około 800 kierowców w Polsce (dane za 2024 r.) ma po ponad dziesięć aktywnych zakazów prowadzenia pojazdów. Prawdziwych rekordzistów jest trzech. Każdy z nich ma... 19 aktywnych zakazów prowadzenia pojazdów. Wiecie, co to oznacza? Że najpierw przeskrobali coś poważnego i dostali zakaz. Mimo to prowadzili samochody i znów zostali zatrzymani. W ramach kary za złamanie zakazu dostawali kolejny zakaz. Później znów wsiedli za kółko, zostali zatrzymani, dostali kolejny zakaz za złamanie tego poprzedniego. Sytuacja znów się powtórzyła. I kolejny raz... i kolejny. Aż dobili do 19.
Ktoś powie, że to przecież tylko trzy przypadki i że nie można oceniać całego systemu, opierając się na tak małej próbie ekstremalnej recydywy. Oczywiście, że nie. Ale są dane, które pokazują, jak żałosną karą jest sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Ilu kierowców z aktywnym zakazem, i to tylko w rok (!), zatrzymali policjanci? 16,5 tys. (a dokładnie 16 tys. 534). Daje to średnią 45 dziennie.
Coś się jednak ruszyło. W końcu na więzienie skazywani są nie tylko ci recydywiści, którzy doprowadzili do poważnego wypadku (czyli de facto do więzienia trafiają z innego paragrafu), ale też ci, którzy zwyczajnie zostali zatrzymani do policyjnej kontroli. Jak ten z Zawiercia, który pod koniec marca trafił na pół roku do więzienia i musiał wpłacić 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej, bo kolejny raz złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Nie jest to jednak regułą — więzienie wciąż nie jest w takich przypadkach karą obligatoryjną.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Powiązane tematy: wypadek zakaz sądowy

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu