Z psem do myjni samochodowej. "Bo się ubrudził". Są zarzuty dla właściciela

Okazuje się, że traktowanie zwierząt w sposób "niecodzienny" nie jest ludziom obojętne. Scena, do jakiej doszło na myjni samochodowej w Oświęcimiu, najpierw zainteresowała przypadkowych świadków, a ci z kolei poinformowali o tym właściciela myjni. Ten zabezpieczył nagrania z monitoringu i powiadomił policję.
Policjanci ustalili, iż samochód jest pojazdem leasingowanym, w dalszej kolejności ustalili jego użytkowników, a następnie odwiedzili ich w domu. Okazało się, że to ci państwo, których poszukiwano. Przy okazji policjanci zapoznali się z psem, który – według fachowej oceny funkcjonariuszy – nie wymagał pomocy weterynaryjnej.
Niemniej właściciel zwierzęcia dostał wezwania na komendę, gdzie usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Grozi mu do trzech lat więzienia.
Kierowanie strumienia wody pod ciśnieniem w stronę człowieka czy zwierzęcia może skończyć się tragicznie – generowany przez dobrą myjkę strumień wody może z łatwością przeciąć skórę, pozbawić wzroku (człowieka, zwierzę – bez różnicy). W żadnym wypadku nie należy tego robić, nawet z daleka nie wolno kierować pracującej lancy w stronę zwierząt i ludzi (choć im większa odległość myjki od czyszczonego obiektu, tym zagrożenie mniejsze).
Samo zastosowanie do mycia psa chemii przeznaczonej do przemysłowego mycia karoserii samochodowej to głupota.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu