W jednym z amerykańskich warsztatów pojawił się nietypowy problem z Lamborghini Aventador. Awarii uległa część, która zwykle powinna być stosunkowo niedroga. Tym razem jednak konieczność jej wymiany mogła oznaczać dla właściciela nie najmniejszy wydatek.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego naprawa Lamborghini kosztowała aż tyle?
Jeden z amerykańskich mechaników samochodowych podzielił się w serwisie Reddit historią naprawy Lamborghini Aventadora. Jak informował w swoim poście, cała sprawa zaczęła się od korka wlewu paliwa. W aucie, które trafiło do jego warsztatu, ten element był nieszczelny i powodował trudności podczas tankowania.
Kiedy zapytał o części do Aventadora, oryginalna część zamienna od Lamborghini została wyceniona na 1 300 dol., czyli w przeliczeniu niemal 5 tys. zł (dokładnie 4 682,97 zł według kursu z 14 kwietnia 2026 r.). Suma wydała mu się wyjątkowo wysoką kwotą za tak niewielki element.
Mechanik z USA nie dał jednak za wygraną i postanowił poszukać tańszego rozwiązania oraz znaleźć zamiennik, który pozwoli jego klientowi zaoszczędzić znaczną, ale co ważniejsze — absurdalnie wysoką jak na taką część — sumę.
Naprawił Aventadora częścią ze zwykłego Forda
Mechanik postanowił znaleźć jakąś alternatywę dla nieszczelnego korka. Po dokładnych oględzinach zauważył na jego wewnętrznej stronie logo FoMoCo, co sugerowało powiązanie z Fordem. Po dalszych poszukiwaniach okazało się, że mechanizm wewnętrzny jest identyczny, jak w Fordzie Focusie drugiej generacji. Część pochodząca z magazynów Forda kosztowała zaledwie 40 dol., czyli 144,06 zł, i była technicznie taka sama jak element dedykowany do Lamborghini Aventadora. Mechanik połączył więc oryginalną obudowę z nowym fordowskim mechanizmem.
Dzięki temu zabiegowi jego klient i właściciel Aventadora zaoszczędził naprawdę sporą sumę, choć akurat w tym przypadku nie sama suma jest najważniejsza, ale to, ile za nawet najprostsze podzespoły liczą sobie niektórzy producenci tylko dlatego, że ich samochody są drogie.
Drogie auta często mają części z tanich samochodów
Korek wlewu paliwa pochodzący od Forda (w zasadzie nie cały, ale jego zasadnicza, mechaniczna część) to niejedyna część ze zwykłych aut, po które sięgają producenci egzotyków. Okazuje się, że to całkiem popularna praktyka.
Na przykład brytyjskie sportowe auto Invicta S1 ma tylne światła zapożyczone wprost z VW Passata B5 FL. Alpine A110 wyposażono w system multimedialny pochodzący od Suzuki albo od jego podwykonawcy, a Ferrari FF w identyczny, jak ten, który pokutuje w poprzednim Jeepie Wranglerze. Pagani Zonda ma panel klimatyzacji identyczny z tym w starych Roverach z serii 400, a ultrarzadki wyścigowy Lister Storm — tylne światła z Audi 80. Nie lepszy w tej materii jest McLaren. W legendarnym F1 pojawiły się np. lusterka pochodzące wprost z VW Corrado oraz tylne światła z... autokaru Bova. W zakresie tylnych lamp liderem jest tutaj jednak Lotus, i to tylko z jednym swoim autem. Esprit w wersji S1 pożyczył światła od Fiata X1/9. W wersji S2 od Rovera SD1, a w swojej czwartej odsłonie od Toyoty Corolli.
Lamborghini Murcielago. Przyjrzycie się dobrze tym pomarańczowym kierunkowskazom, a potem porównajcie je z elementami z leciwego Focusa, którego znajdziecie pewnie gnijącego gdzieś w pobliskich krzakachSimlinger / Shutterstock
Podobne rzeczy ma "na sumieniu" również Lamborghini, bo nie tylko korek wlewu paliwa, który jest bohaterem tego tekstu, pochodzi w zasadzie z Forda, ale także kierunkowskazy w Murcielago, które wzięto wprost z Focusa pierwszej generacji. Diablo ma za to przednie lampy z Nissana 300ZX.