• Śląska policja udostępniła na swoim profilu w mediach społecznościowych zdjęcia konia stojącego na pasie zieleni między jezdniami autostrady
  • Koń wypadł na jezdnię po tym, jak przyczepa, w której był przewożony, odczepiła się od samochodu
  • Transport koni jest obarczony dużym ryzykiem ze względu na ich płochliwość i siłę

Do niecodziennego zdarzenia doszło na autostradzie A4 w kierunku Katowic, w Gliwicach, na wysokości zjazdu do centrum handlowego Europa Centralna. Według wstępnych ustaleń policji przyczepa, w której przewożony był koń, odczepiła się od ciągnącego ją samochodu. Przewożone w niej zwierze wypadło na jezdnię.

Rozbita przyczepa, koń na środku autostrady Foto: Śląska Policja
Rozbita przyczepa, koń na środku autostrady

Nie mamy informacji, komu udało się zabezpieczyć konia, ale na zdjęciach udostępnionych przez śląską policję widać, że koń stoi na pasie zieleni pomiędzy jezdniami, na środku autostrady.

Koń na drodze: jak uniknąć tragedii?

To, co dla przypadkowego świadka mogło wyglądać ciekawie i zabawnie, w rzeczywistości było jednak niezwykle niebezpieczną sytuacją, która mogła się zakończyć tragicznie, i to nie tylko dla konia!

Rozbita przyczepa do przewozu koni Foto: Śląska Policja
Rozbita przyczepa do przewozu koni

Konie to bardzo płochliwie, a zarazem silne i ciężkie zwierzęta – w sytuacji zagrożenia mogą reagować w sposób trudny do przewidzenia. Przewóz koni obarczony jest zawsze sporym ryzykiem – czasem wystarczy gwałtowne hamowanie lub inny manewr albo głośny sygnał dźwiękowy, żeby jadący w przyczepie koń się spłoszył. W skrajnych przypadkach ważące często ponad 600 kg zwierzę, nawet jeśli jest solidnie uwiązane w przyczepie, spłoszone może ją tak rozbujać, że kierowca będzie miał trudności z zachowaniem kontroli nad zestawem.

Jeśli koń, tak jak w tym przypadku, uwolni się z przyczepki, może uciekać na oślep, nie zważając na przeszkody. Kilkusetkilogramowy koń na autostradzie to przepis na niemal pewną tragedię.

Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia Foto: Śląska Policja
Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia
  • W przypadku koni obrażenia takie jak np. złamania kończyn, o które bardzo łatwo w przypadku kolizji konia z samochodem lub nawet wpadnięcia na barierki, w przeważającej większości przypadków wiążą się z koniecznością uśpienia zwierzęcia! Ewentualne leczenie jest ekstremalnie kosztowne, a rokowania są z reguły kiepskie.
  • Jeśli mijasz auto ciągnące przyczepę do przewozu koni, unikaj gwałtownych manewrów, nie trąb, nie zajeżdżaj drogi, nie zmuszaj kierującego zestawem do hamowania – spłoszony koń może nawet przewrócić jadącą przyczepę!
  • Jeżeli widzisz konie idące luzem przy drodze albo nawet prowadzone przez przewodnika, unikaj czegokolwiek, co mogłoby je spłoszyć (trąbienie, głośny dźwięk wydechu, bliski przejazd). Utrzymanie spłoszonego konia na uwiązie jest ekstremalnie trudne.
  • Spłoszony koń z reguły próbuje uciekać, ale jeśli nie ma takiej możliwości, może też atakować – kopać, gryźć.
  • Do spłoszonego konia nie należy nigdy podchodzić od strony jego zadu. Koń instynktownie broni się, kopiąc tylnymi nogami. W ten sposób może też niechcący zaatakować osobę, którą zna i akceptuje. Siła i szybkość takiego kopnięcia mogą być zabójcze – to nawet ponad 1000 kg na centymetr kwadratowy i to w ułamku sekundy.
  • Nie należy próbować zaskoczyć konia – jeśli to konieczne, do zwierzęcia podchodzimy z boku, powoli, ale nie skradając się, ale też unikając gwałtownych ruchów, uspokajając go głosem, tak żeby widział i słyszał, że się zbliżamy.