Kino domowe w samochodzie oznacza przede wszystkim dźwięk wielokanałowy. A to zaś oznacza, że w kabinie trzeba zmieścić dużo głośników. Wręcz bardzo dużo. Stąd w CLS imponująca lista wyposażenia: w sumie 16 głośników z czego dwa to masywne subwoofery, które schowano za tylną kanapą. Jak zwykle instalatorzy europejskiej centrali Alpine nie żałowali na instalacji i sprzęcie. Za jego równowartość można było spokojnie kupić nowe Audi A4.

Przypominamy ciekawy samochód demonstracyjny, który gościł z tournee po Polsce: białego Mercedesa CLS z pokazowym zestawem japońskiego Alpine. Nie bez powodu. System kina samochodowego jaki w nim stworzono jest najlepszym dowodem na to, że da się stworzyć ambitnie grający system, który przypadnie do gustu audiofilowijak i (po delikatnej korekcie dźwięku) także miłośnikowi kina samochodowego. Niestety dla wielu renomowanych producentów samochodów kino samochodowe wcale nie musi kojarzyć się z dobrym audiofilskim brzmieniem.

Szkło kuloodporne

Zwykle mocne szkło stosują zawodnicy startujący w konkursach na największy poziom hałasu. Zwykłe szyby nie nadają się do aut przygotowywanych do bicia rekordów hałasu. W przypadku CLS Alpine szkło kuloodporne zastosowano do wykończenia obudów głośników niskotonowych. Ścianki subwooferów mają aż 20 mm grubości. A samo szkło jest w stanie wytrzymać ostrzał z pistoletu (kaliber 9 mm). Z parą mocnych 25 cm subwooferów także sobie poradzi. I to nawet wówczas gdy podłączono je do dwóch wzmacniaczy jednokanałowych (tzw. monobloków). Każdy generuje moc maksymalną 1500 W.

Po 1200 W dla głośników przednich i tylnych

Niewiele mniej mocy bo 1200 W zapewniono dla każdej pary głośników przednich i tylnych (wysokotonowy i średniotonowy). To i tak zbyt dużo jak na audiofilskie zestawy głośników. Ale to mniejsze zło: lepiej mieć nadmiar mocy niż niedostatek. Tyle mocy generuje sprzęt klasy D popularnie nazywany wzmacniaczami cyfrowymi. Zwykle bywa kojarzony z maszynką do wytwarzania hałasu a nie dobrego jakościowo dźwięku. Alpine udowadnia, że można przełamywać stereotypy.

Najlepiej słuchać z…tyłu

Które miejsce jest najlepsze do słuchania muzyki w samochodzie? Zwykle przednie. W przypadku zawodów na najlepszą jakość dźwięku system przygotowuje się tak, by na miejscu kierowcy było jak najwięcej wrażeń. W przypadku CLS zasada prymatu przodu jest przełamywana. Najlepiej…spocząć na tylnej kanapie. Specjalnie dla pasażerów z tyłu przygotowano konsolę sterującą z wbudowanym radioodtwarzaczem klasy high end: legendarnym już Alpine F#1 Status. Za tajemniczym skrótem kryje się zaawansowane radio z odtwarzaczem płyt CD. W chwili debiutu w Polsce można je było kupić za ponad 10 tysięcy złotych!

Jak to gra?

Gdyby określać jednym słowem: pięknie. Ale trudno oddać słowami atmosferę. Kto bywał w filharmonii czy dobrych salach koncertowych poczuje się jak w domu: brzmienie jest naturalne, wyważone i przy najbardziej ulubionych nagraniach wywołuje ciarki na plecach. Ten sam efekt będzie w przypadku miłośników dobrego kina a także efektów specjalnych. Wystarczy dobra strzelanina z Matrixa czy efekty ze Śmigłowca w ogniu, by przekonać się, że czasami nawet w domu trudno uzyskać równie dobre efekty co w samochodzie. I w tym cel twórców samochodu. By przekonać, że w samochodzie może być nawet bardziej ekscytująco niż w domu.