Radio w samochodzie to już stanowczo za mało. Potrzebne jest radio z dużym ekranem w konsoli oraz kolejne spore wyświetlacze dla podróżujących z tyłu. O wspomniane produkty zwykle nietrudno w konfiguratorach luksusowych samochodów, w końcu rozrywka na odpowiednim poziomie jest nieodzowna w czasie podróży (i to nie tylko tych najdłuższych). Pasażerowie nie mogą się przecież nudzić.

Formuła nie zmienia się od lat. Zwykle inwestuje się w duże tablety mocowane do przednich siedzeń. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego systemu Bentley Rear Entertainment (dostępny dla modeli Flying Spur oraz Bentayga). Dla pasażerów z tyłu przygotowano dwie matryce o przekątnej 10,1 cala. Bentley wspomina o wysokiej rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli - to nieco rozczarowuje, gdyż zwyczajny iPad z ekranem 10,2 cala zawiera matrycę o rozdzielczości 2160 x 1620 pikseli. O wyższą rozdzielczość równie łatwo w porównywalnych rozmiarami urządzeniach z systemem Android (choćby Samsung Galaxy Tab S6).

Brytyjczycy z dumą podkreślają, że z należytą uwagą potraktowano kwestię łączności. Można liczyć na transmisję dźwięku poprzez Bluetooth (ale szczęśliwie zachowano tradycyjne gniazdo słuchawkowe), zdalne aktualizacje oprogramowania (tzw. OTA, czyli over-the-air) czy łatwe klonowanie obrazu ze smartfonów z Android i iOS. Na tym nie koniec.

Na ekranach dotykowych w samochodzie skorzystamy z licznych serwisów internetowych takich jak Amazon Prime, Disney+ czy Apple TV. Wspomniane platformy są dostępne, o ile korzystamy ze smartfona. Inaczej jest w przypadku popularnego Netflixa, który jest już fabrycznie zainstalowany na ekranach Bentleya.

Otwartą kwestią pozostaje jak zwykle jedno – cena. Koszty opcji dyskretnie przemilczano w materiałach prasowych. Zważywszy jednak na to, że poprzedni zestaw Rear Entertainment z 10-calowymi ekranami wyceniano na niemal 7 tys. euro, to z pewnością w przypadku nowego można spodziewać się podobnej kwoty. Są chętni?