Nowy sposób na poprawę jakości fabrycznego nagłośnienia, bez potrzeby wymiany radia i głośników? Wzmacniacz podłączany pomiędzy fabryczne radio a głośniki, dzięki specjalnie dobranej wiązce przewodów to całkiem kuszące rozwiązanie. Ale to wcale nie jest taka nowa idea. Różne firmy car audio z dość umiarkowanym powodzeniem próbują lansować ciekawe rozwiązanie już od kilku lat. W czym jest problem?

Fabryczne nagłośnienie jest do kitu?Choć jakość fabrycznego nagłośnienia poprawia się z roku na rok, to wciąż nietrudno trafić samochody, których nagłośnienie projektowano po najmniejszej linii oporu. Nie trudno o wrażenie, że osobom odpowiedzialnym za dobranie głośników, radia i zestrojenie systemu przysłowiowo „słoń nadepnął na ucho”. Zwykle to konsekwencja ekonomii: jak najtaniej i jak najszybciej. By monter na linii produkcyjnej nie tracił czasu na skomplikowaną instalację wyposażenia. A i przy okazji, by koszt zakupu car audio przez producenta samochodu, był jak najniższy. Dziwnym zrządzeniem losu, jeszcze radio jest zaprojektowane tak,że nie łatwo je wymienić na inne. Cóż wówczas zrobić?

Plug&Play, czyli podłącz i grajJuż ponad 10 lat temu zrodził się pomysł, by stworzyć sprzęt, który można bez żadnej poważnej ingerencji dołączyć do istniejącej instalacji. Jedyne racjonalne rozwiązanie: odpowiedni wielokanałowy wzmacniacz podłączany za pośrednictwem wiązki przewodów specjalnie zaprojektowanej do danego modelu samochodu. Dzięki temu podłączenie jest niemal bezinwazyjne. Żadnego cięcia fabrycznej instalacji. A tym bardziej wymiany fabrycznego wyposażenia. I co równie ważne: by sprzęt łatwo schować. Musi być zatem jak najmniejszy, by instalacja była jak najłatwiejsza. A zysk? Więcej mocy, lepsza korekcja dźwięku, możliwość dodania subwoofera a finalnie poprawa jakości brzmienia.

Niemieckie pomysły: Blaupunkt THACo ciekawe promotorami nowego rozwiązania były firmy z Niemiec. Najbardziej zaangażował się Blaupunkt, którego seria THA była bardzo obiecująca (firma chwaliła się, że sprzęt pasuje do ponad 2 tysięcy modeli samochodów dostępnych w Europie). Z katalogu można było wybrać odpowiednią wiązkę do danego samochodu i dobrać wzmacniacz (pod kątem ilości kanałów wyjściowych).

Pierwsze testy były bardzo udane. Pięć lat temu podłączaliśmy wzmacniacz m.in. w Toyocie Yaris. Wprawdzie fabryczne głośniki dość szybko zmieniliśmy na porządny zestaw dwudrożny, ale było warto: nagłośnienie bardzo się poprawiło. Niestety była też i druga strona medalu. Wzmacniacze THA były dość kosztowne. W chwili debiutu najtańszy czterokanałowy model kosztował 999 zł a pięciokanałowy: 1499 zł. Obecnie jednak można trafić w sklepach np. czterokanałową wersję THA 475 PnP za 400 zł. Do tego jeszcze trzeba doliczyć koszt wiązki przewodów: nawet ponad 300 zł! Sporo, ale kto szuka nieinwazyjnego rozwiązania wciąż może brać THA pod uwagę.

Helix z procesorem DSPRozwiązanie firmy Helix, czyli Plug & Play również nie było tanie. Podobnie jak u Blaupunkta zastosowano wielokanałowe wzmacniacze i odpowiednie wiązki do wybranych samochodów. Dwukanałowy wzmacniacz wyceniono na 999 zł a czterokanałowy na 1699 zł. Topowy model to odmiana pięciokanałowa za 1849 zł. Ale za to wyposażona we własny cyfrowy procesor dźwięku za funkcją korekcji czasu. I bardzo praktyczne rozwiązanie: czytnik kart microSD. A do czego? Na karcie można zapisać charakterystykę korekcji dla danego samochodu. I wgrać do procesora. Całkiem wygodne. A jak sprawuje się na co dzień? Sprawdziliśmy w BMW serii1. Zysk to lepsza scena dźwiękowa (ustabilizowana, lepsza głębia i szerokość), muzykalność, dynamika. Jeśli komuś zależy na wspomnianych cechach może rozważyć stosowną inwestycję.

Pora na zupełnie nowy sprzętCo ciekawe Helix znacząco ograniczył kolekcję sprzętu typu Plug & Play. Ale właściciel marki wcale nie zrezygnował z ciekawego projektu. Powołano zatem do życia zupełnie nową markę car audio: Match. I to właśnie pod nowym logo pojawiła się cała kolekcja nowych wzmacniaczy. Całkiem obszerna: czterokanałowy PP 41DSP, jednokanałowy PP 1SUB oraz pięciokanałowy PP 52DSP i 8 kanałowy do najbardziej zaawansowanych systemów: PP 82DSP. Wszystkie prócz wersji dla subwoofera zawierają cyfrowy procesor dźwięku, który można konfigurować poprzez komputer PC. Gotowe ustawienia dla danego samochodu można po prostu wgrać i zapisać w pamięci sprzętu.

Czy warto?Wbrew pozorom nie jest to proste pytanie. Jeśli dotychczasowe nagłośnienie zapewnia całkiem przyzwoitą jakość dźwięku, to uzyskanie lepszej sceny dźwiękowej czy dynamiki za sumę rzędu 3000 zł to spory wydatek. Jeśli jednak system brzmi kiepsko a nie zamierzamy wymieniać głośników czy radia, to wówczas można zastanowić się nad wydatkiem kilkuset złotych. W dłuższej perspektywie i tak jednak trzeba będzie wymienić głośniki na lepsze, ale to już zupełnie inna inwestycja.