Yanosik GT czyli nowe urządzenie od twórców popularnej aplikacji i tradycyjnego terminalu, który upodobali sobie użytkownicy flot. Nowy sprzęt, który ma ułatwić wymianę informacji między kierowcami. I ostrzegać o tym co się dzieje na drogach w Polsce: kontrolach i wypadkach (brakuje osobnej kategorii fotoradarów jak w aplikacji). Trafił do nas tuż przed świętami. I zaczął test dość pechowo.

Yanosik GT to niewielkie urządzenie o wielkości zbliżonej do małej paczki papierosów. Z niewielkim wyświetlaczem i charakterystycznie oznaczonymi przyciskami. GT to urządzenie wyposażone w kartę SIM. To niezbędne wyposażenie, by zapewnić łączność z siecią GSM i wysyłać oraz odbierać informacje o utrudnieniach na drogach. A skoro karta SIM, to znaczy, że musisz płacić roczny abonament. 99 zł za roczną transmisję danych.

Pierwsze wrażenie po wyjęciu urządzenia z pudełka jest bardzo dobre. Obudowa jest wykonana z tworzywa dobrej jakości. Trudno mieć zastrzeżenia do wyświetlacza jak i przycisków. Niestety testowy egzemplarz odmówił posłuszeństwa zaledwie kilka minut od pierwszego uruchomienia. Wyświetlacz stale migał tak jakby występował problem z zasilaniem (trudno jednoznacznie ocenić, czy uszkodzenie nastąpiło podczas transportu czy podczas pierwszej próby podłączania przewodu USB). Ostatecznie skończyło się na tym, że gniazdo USB podczas podłączania kabla zasilania zostało na dobre uszkodzone i wsunęło się głębiej do obudowy. Na szczęście z drugim egzemplarzem nie było żadnych problemów. Gniazdo USB tkwiło w obudowie pewnie i stabilnie. Niemniej jedna uwaga: przewód USB dołączany do zestawu Yanosik GT wchodzi z oporem. Próbowaliśmy z okablowaniem dołączanym do smartfonów Nokii i Samsunga: wtyczki pasowały lepiej.

Jeśli chcesz wygodnie korzystać z Yanosika GT w samochodzie: masz dodatkowe wydatki. Urządzenie jest dostarczane bez uchwytu samochodowego. Możesz kupić opcjonalny uchwyt od producenta albo skorzystać z tradycyjnego uchwytu na telefon. Podczas pierwszych jazd użyliśmy uniwersalnego uchwytu Nokia CR-123. Yanosik GT pasuje do niego idealnie.  I co ważne: dobrze słychać wszelkie komunikaty z głośnika umieszczonego z tyłu obudowy.

W trakcie podróży możesz oczekiwać od Yanosika GT tego samego co np. od aplikacji. Ostrzega o różnych utrudnieniach i umożliwia wysyłanie zgłoszeń. Na wyświetlaczu zobaczysz zatem aktualną prędkość a także ostrzeżenia wraz z informacją o wiarygodności zgłaszającego (a ponadto poziom głośności wraz z regulacją, zmianę jasności, godzinę i wskaźnik GPS). Niemniej od czasu do czasu pojawia się także informacja o problemach z odbiorem GPS. Dla porównania (w tym samym czasie) tuż obok włączony był również smartfon z nawigacją: żadnych problemów z odbiorem sygnału. Yanosik GT wymagał również niekiedy cierpliwości. Od chwili uruchomienia zasilania trzeba było czasami poczekać kilka sekund dłużej zanim włączył się wyświetlacz.

Zasadne jest pytanie: dla kogo jest Yanosik GT? Sprzęt za który trzeba zapłacić 399 zł i dodatkowo roczny abonament za transmisję danych (99 zł). Zapewne mało który użytkownik bezpłatnej aplikacji będzie zainteresowany kupnem, jeśli korzysta już z Yanosika w telefonie. Chyba, że nie chce używać smartfonu: to wówczas GT może być ciekawą propozycją. Yanosik GT zapewne będzie porównywany z droższym Coyote. Ale równie dobrze można porównać nowe urządzenie z tradycyjnym terminalem Yanosika. Niewykluczone, że to właśnie użytkownicy tradycyjnych terminali będą zainteresowani przesiadką na sprzęt nowej generacji. Czy wyprodukowany w Polsce Yanosik GT odniesie sukces? Będziemy się uważnie przyglądać. A póki co pokonujemy kolejne kilometry z nowym asystentem kierowcy.