• Pod maską silnik V8 o pojemności 3,9 l i mocy 620 KM
  • Ferrari obiecuje, że Roma rozpędzi się do 320 km/h. Sprint do 100 km/h powinien zająć 3,4 s. Po 9,3 s kierowca zobaczy na prędkościomierzu 200 km/h

Małe, ale nie najmniejsze. I to dość niespodziewane - oto nowe Ferrari Roma, czyli kolejne dzieło techniki z Maranello. Pod względem wymiarów (4,65 m długości, 1,97 m szerokości i 1,3 m wysokości) plasuje się gdzieś pomiędzy niewielkim Portofino a dużym GTC4Lusso. Pod długą maską skrywa doładowane V8, a ściślej silnik o pojemności 3,9 l (3855 cm3), generujący 620 KM mocy (5750-7500 obr./min) i 760 Nm momentu obrotowego (już od 3000 obr./min). 

Ferrari jak zwykle chwali się techniką i stylizacją. Co do tej pierwszej, to warto wspomnieć o zautomatyzowanym tylnym spojlerze (wysuwa się przy wyższych prędkościach), 9-stopniowej dwusprzęgłowej przekładni, układzie wydechowym (wiele czasu poświęcono na strojenie brzmienia), redukcji masy (nowa skrzynia lżejsza o 6 kg od poprzedniej 7-biegowej), matrycowych światłach LED oraz ekologii (filtr cząstek stałych w standardzie). Nie sposób zapomnieć o całej konstrukcji opartej na modułowej platformie. Włosi twierdzą, że aż 70 proc. komponentów to zupełna nowość.

W drugim przypadku wystarczy wskazać źródło inspiracji. Ferrari tłumaczy, że Roma to nic innego jak „reinterpretacja beztroskiego stylu życia w Rzymie w latach 50. i 60. Innymi słowy – nowe ucieleśnienie włoskiego słodkiego życia (dolce vita).

A co z osiągami? Ferrari obiecuje, że Roma rozpędzi się do 320 km/h. Sprint do 100 km/h powinien zająć 3,4 s. Po 9,3 s kierowca zobaczy na prędkościomierzu 200 km/h. A ściślej na 16-calowym ekranie, który nie jest jedynym wyświetlaczem w kabinie. Swój ekran ma także pasażer. Jest jeszcze wyświetlacz w konsoli (pionowy 8,4”). To, co na nich zobaczymy, to kwintesencja nowej filozofii projektowania, którą opisano wymownym hasłem – „oczy na drodze, ręce na kierownicy”. To dobra sugestia by, skupić się na prowadzeniu. W końcu najbardziej zaawansowane systemy wspomagające kierowcę będą dostępne opcjonalnie.

Otwartą kwestią pozostaje data premiery Ferrari Roma w salonach. Na razie auto pokazano przede wszystkim ważnym osobistościom. Wśród nich jest Sergio Mattarella, czyli urzędujący prezydent Włoch, z którym chętnie pozował do zdjęć sam szef Ferrari, John Elkann. Dobra okazja na zdjęcie do pięknie stylizowanej ramki?