• BMW poprawia wskaźniki mimo kurczącego się rynku.
  • Elektryczne iX3 dołączy do leciwego już i3, kolejne modele w 2021 r.
  • Rodzina serii 4 technicznie bazuje na nowej „trójce”.
  • Seria 5 po liftingu będzie elektryfikowana.
  • Mini JCW GP – nowa superzabawka na tor.

Na przemysł samochodowy padł blady strach. Przyczyna? Elektromobilność! Eksperci prognozują, że produkcja pojazdów elektrycznych, która nie jest zbyt skomplikowana, spowoduje likwidację setek tysięcy miejsc pracy, i to pod warunkiem, że klienci elektryki zaakceptują. Jeśli nie, będzie jeszcze gorzej.

W Monachium podchodzą do sprawy spokojnie. Podczas gdy światowy rynek samochodowy w 2019 r. skurczył się o ok. 4 proc., a chiński nawet o 6 proc., Grupie BMW (BMW, Mini i Rolls-Royce) udało się zwiększyć globalną sprzedaż o 1,2 proc., do 2,52 mln aut. Nic dziwnego, że BMW nie zamierza zwalniać pracowników – inaczej niż Mercedes i Audi.

Dla elektryków BMW 2020 będzie rokiem przejściowym

Nie znaczy to jednak, że monachijczycy nie planują aut elektrycznych. BMW i3 jest nadal dostępne na rynku – z większym sukcesem niż kiedykolwiek wcześniej. U jego boku stanie iX3, czyli elektryczna wersja X3. Wymyślony właściwie dla chińskich klientów mały SUV cierpi na taki sam problem, jak konkurencja – Audi e-tron i Mercedes EQC. Ponieważ platforma jest przeznaczona także do modeli spalinowych, zasięg iX3 będzie mniejszy niż samochodów czysto elektrycznych. Na papierze ma to być maksymalnie 440 km, realnie – trochę ponad 300 km. BMW obiecuje przynajmniej krótki czas ładowania – w 20 minut akumulator ma być pełny.

BMW serii 4 będzie rodziną

Pamiętając o tym, że następne elektryki BMW pokaże w 2021 roku, warto przyjrzeć się serii 4 Coupé i Gran Coupé. Czterodrzwiowa wersja posłuży bowiem za bazę dla i4. Potwierdza się, że warianty z silnikiem spalinowym będą miały taki grill, jak model studyjny pokazany na IAA we Frankfurcie – w realu wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciach. Nie należy się spodziewać wielu technicznych niespodzianek, nowa seria 3 służy tu za przykład. A to znaczy, że podstawę będą stanowić silniki 4-cylindrowe, 6-cylindrowce są wyjątkiem, a gwóźdź programu to hybryda plug-in.

Seria 4 będzie rodziną modeli. Oprócz dwudrzwiowego Coupé pojawi się też M4 – z silnikiem o mocy 510 KM, opcjonalnym napędem na 4 koła i możliwością wyboru ręcznej skrzyni biegów, w ofercie będzie również kabriolet z miękkim dachem oraz Gran Coupé jako model pomiędzy seriami 3 i 5.

BMW serii 5 czeka face lifting

Dla serii 5 nadszedł czas na face lifting. Nowe reflektory i tylne lampy zbliżą ją stylistycznie do serii 3, w kokpicie już kilka miesięcy temu wprowadzono cyfrowe wskaźniki z obrotomierzem pracującym w kierunku odwrotnym do wskazówek zegara – takie jak w „trójce”. „Piątkę” czeka jeszcze elektryfikacja – Audi tak zrobiło z A6 i Mercedesa z klasą E po face liftingu też to czeka. Nowa 48-woltowa instalacja ma istotnie zmniejszyć spalanie BMW serii 5.

Rozsądek i elektromobilność – jasne, ale w Grupie BMW potrafią też inaczej. Oprócz M4 (i M3) w tym roku uwagę na siebie zwróci Mini JCW GP. Mała wyścigówka otrzyma nie tylko spektakularne ospojlerowanie, lecz także 306-konny silnik i układ jezdny zoptymalizowany pod kątem jazdy na torze.

BMW ma przewagę nad rywalami, pozwalającą spokojniej myśleć o przyszłości. Samochody elektryczne są wytwarzane w tych samych fabrykach, co spalinowe. Jeśli więc klienci będą chcieli elektryki, to je dostaną, jeśli nie – to nie.

Nowości BMW – naszym zdaniem

BMW ma się dobrze i dzielnie opiera się światowemu trendowi kurczenia się rynków motoryzacyjnych. W tym roku zadebiutują: elektryczny SUV, odnowiona „piątka”, poza tym to, co klienci BMW lubią najbardziej – auta sprawiające czystą radość z jazdy.