• Pojawią się aż trzy odmiany hybrydowego Forda Kuga – tradycyjna, wersja Plug-In Hybrid oraz tzw. miękka hybryda EcoBlue. Zależnie od wersji, może mieć inteligentny napęd na cztery koła
  • Hybrydową Kugę można zamówić z dieslem 2.0 l o mocy 150 KM (tzw. miękka hybryda z instalacją 48 V) lub z benzynowym 2.5 l pracującym w cyklu Atkinsona
  • Nowy model jest nieco większy od poprzednika. O 4,4 cm szerszy, 8,9 cm dłuższy. Rozstaw osi zwiększono o 2 cm. Auto jest przy tym o 2 cm niższe

Ford wyjątkowo starał się, by utrzymać jak najdłużej w tajemnicy premierę nowego modelu Kuga. Nawet w zaproszeniach wysłanych do mediów nie było mowy o SUV-ie. Oficjalnie – wybieraliśmy się na premierę hybrydowych odmian Fiesty i Focusa. W Amsterdamie okazało się, że hybrydy to jednak nie wszystko, czym chce się pochwalić Ford. Holandia stała się bowiem miejscem światowej premiery popularnego SUV-a.

Numer 1 u Forda w Europie

Na nową Kugę już najwyższy czas. Choć model dalej znakomicie się sprzedaje (ponad 540 tys. egzemplarzy sprzedano w zeszłym roku na całym świecie uwzględniając bliźniaczy Escape), to jednak według danych JATO zainteresowanie samochodem już wyraźnie maleje (aż o 16 proc.). Kuga wylądowała bowiem na 7. miejscu rankingu najpopularniejszych SUV świata. Wyprzedza m.in. takie modele jak Hyundai Tucson, Mazda CX-5, KIA Sportage, Jeepa Compass czy dobrze znanego w Polsce Dustera. Przegrywa jednak z Volkswagenem Tiguanem, Hondą CR-V, Nissanem X-Trail (Rouge) oraz Toyotą RAV4. Oczywiście nie sposób zapomnieć, że u Forda to Kuga jest najpopularniejszym SUV-em w europejskiej gamie. W porównaniu z innymi modelami marki to obecnie numer trzy. Większym wzięciem cieszą się jedynie Fiesta i Focus.

Ford nie kryje, że nowa Kuga to zupełnie inny samochód w porównaniu z poprzednimi generacjami. Ma być przede wszystkim najbardziej zaawansowanym technologicznie pojazdem koncernu w całej dotychczasowej historii. Ponadto Ford podkreśla na każdym kroku, że Kuga to nie tylko nowe auto - to cała gama SUV-ów skonstruowanych od nowa. Jako gamę firma traktuje przy tym wersje z różnym napędem. Trzeba przyznać, że klienci będą mieli niezły orzech do zgryzienia. W cenniku znajdą bowiem aż trzy hybrydy (tradycyjną Hybrid, wersję Plug-In Hybrid oraz tzw. miękką hybrydę EcoBlue), diesle (1.5 l 120 KM i 2.0 l 190 KM) i trzycylindrową odmianę benzynową 1.5 l (120 KM i 150 KM) z funkcją dezaktywacji pracy jednego z cylindrów.

Brawo dla Forda - napęd równie ważny jak dodatki

Znamienne, że Ford, w przeciwieństwie do wielu innych firm, sporo uwagi poświęcił napędowi. Brawo! Oczywiście oczkiem w głowie są odmiany hybrydowe. Już od chwili premiery w salonach będzie bowiem dostępna Kuga Plug-In Hybrid, skrywająca pod maską rozwiązania, które przywodzą na myśl konkurencję z Japonii. Podstawa to silnik benzynowy 2.5 l (spora pojemność będzie mieć przełożenie na finalną cenę w Polsce) pracujący w cyklu Atkinsona. Do tego silnik elektryczny i akumulator litowo-jonowy o pojemności 14,4 kWh (pełne naładowanie w 4 godziny), co ma wystarczyć na przejechanie do 50 km na prądzie. W sumie do wykorzystania jest sporo – aż 225 KM mocy maksymalnej. Szacowane zużycie paliwa – 1,2 l benzyny na 100 km. W przypadku tradycyjnej hybrydy (dostępna dopiero za rok) Ford obiecuje zużycie nie niższe niż 5,6 l na 100 km.

Trzecią z hybryd będzie wersja z 2-litrowym dieslem EcoBlue o mocy 150 KM. To tzw. miękka hybryda z instalacją 48 V i chłodzonymi powietrzem akumulatorami litowo-jonowymi. Ich zadaniem jest wspomaganie momentu obrotowego silnika (szczególnie podczas przyspieszania) oraz zasilanie całego osprzętu. Obiecywane zużycie paliwa – od 5 litrów na 100 km.

Bez względu na rodzaj napędu kierowca znajdzie w samochodzie coś, czego wcześniej w Kudze nie było – funkcję wyboru trybu jazdy. Wpływa ona na reakcję na pedał gazu, siłę wspomagania kierownicy, kontrolę trakcji (czułość) oraz pracę automatycznej skrzyni biegów (ośmiostopniowa z mocniejszymi odmianami silnikowymi). Do wyboru charakterystyki o wymownych nazwach Normal, Sport i Eco oraz dodatkowe Slippery (śnieg i lód) oraz Deep Snow/Sand (głęboki śnieg lub piasek). Na tym oczywiście nie koniec jeśli chodzi o elektronikę wspomagającą kierowcę. Będzie bowiem całkiem obficie.

Zwolni, zahamuje, ruszy, utrzyma i zaparkuje

Wśród dodatków warto zwrócić uwagę m.in. na asystenta pasa ruchu. Pomoże nie tylko w utrzymaniu się na wybranym pasie, ale także zareaguje wówczas, gdy będziemy próbowali zmieniać w sytuacji zagrożenia kolizją (gdy np. z tyłu zbliża się inne auto). Wówczas poczujemy na kierownicy większy opór. Kiedy zaś układ wykryje ryzyko kolizji (z pojazdem nadjeżdżającym z naprzeciwka) podczas skrętu w lewo, to wówczas automatycznie zahamuje Kugę. Elektronika przyda się także na parkingu podczas cofania, by uniknąć kolizji z innym autem.

Na autostradzie (i nie tylko) przyda się zaś układ ułatwiający manewr omijania wolniej poruszającego się auta. Zwiększenie siły wspomagania nastąpi wówczas, gdy ryzyko kolizji będzie wysokie (ocena na podstawie danych z radaru i kamery).

W Kudze nie zabraknie także aktywnego tempomatu (do 200 km/h) reagującego na znaki drogowe (może dostosować prędkość) i pracującego w korku (sam ruszy, gdy zatrzymaliśmy się na krócej niż 3 sekundy). Do tego ostrzeganie o jeździe pod prąd, adaptacyjne oświetlenie drogi i automatyczne parkowanie, bardzo jasny wyświetlacz HUD (widoczny nawet w okularach polaryzacyjnych) oraz układ eCall. Pojawi się także układ zdalnej kontroli samochodu poprzez aplikację Ford Pass, która przyda się do odnalezienia auta, sterowania zamkami, sprawdzania stanu technicznego, a nawet zdalnego rozruchu. Ile z dodatków zostanie w standardzie, a ile będzie oferowanych w ramach opcji pozostaje jeszcze otwartą kwestią.

Jeszcze przedprodukcyjne

Otwartą kwestią pozostaje także to, jak poszczególne funkcje sprawują się na co dzień. Ford pokazał bowiem w Amsterdamie dwie wersje przedprodukcyjne Kugi, do których można było jedynie zajrzeć, by poznać je od środka, ale bez możliwości jazdy. Na początek pochwalono się bogatą odmianą Vignale oraz bojowo wyglądającym ST Line.

Oczywiście jakość wykończenia trudno ocenić na podstawie przedprodukcyjnych wersji. Zwraca jednak uwagę to, że Ford nie starał się ukryć twardych tworzyw. W kabinie mamy zatem prawdziwy miks świetnych i przyjemnych w dotyku materiałów (szczególnie w górnej części deski rozdzielczej) oraz twardych plastików w konsoli oraz na drzwiach. Nietrudno jednak o wrażenie, że na tle ogromnego Explorera, materiały użyte w Kudze wyglądały po prostu na lepsze. Cieszy przy tym, że Ford zadbał o takie dodatki jak dwa rodzaje USB (USB-A i USB-C) czy ekran o dobrej rozdzielczości, który świetnie prezentuje się m.in. po włączeniu nawigacji czy trybu Apple CarPlay.

Choć Ford chwali się, że w porównaniu z poprzednikiem nowa Kuga ma przestronniejszą kabinę, to jednak mam odmienne odczucia. Po zajęciu wygodnej pozycji za kierownicą (co w Fordzie jest bardzo łatwe) z tyłu nie jest już tak wygodnie na kolana (mierzę 1,8 m wysokości) jak można byłoby oczekiwać nawet przy maksymalnie odsuniętej kanapie do tyłu (kanapa dzielona w proporcjach 1/3 i 2/3 przesuwa się osobno). Zwraca uwagę także stosunkowo płytki bagażnik (zamiast górnej półki jest siatka) z odwracaną dwustronną podłogą i detale takie jak podłokietnik bez otworu na przewożenie dłuższych przedmiotów takich jak np. narty. W hybrydowym Vignale Plug-In trudno także przeoczyć jeden detal – pod kołem zapasowym zmieszczono akumulator, co nie pozostaje bez wpływu na pojemność bagażnika.

Na informację o cenach jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Na Kugę przyjdzie nam bowiem poczekać w Polsce do początku przyszłego roku.