Droga prowadzi przez miejscowości: Snakered, Bollebygd, Boras i dalej bezpośrednio do Hällered. Mijamy przyjemny zielony krajobraz z dużymi jeziorami i charakterystycznymi drewnianymi domkami. Sielanka niczym w Bullerbyn. Czy w środku tego pustkowia na wschód od Göteborga może skrywać się przyszłość Volvo? Otóż może.. To właśnie w Hällered, w środku lasu znajduje się ogromny poligon testowy, na którym prototypy całej grupy Geely Lynk & Co. i Volvo przechodzą ostatnie próby i szlify, zanim trafią do masowej produkcji. Wśród nich jeden zupełnie wyjątkowy, który pod wieloma względami ma szansę wpłynąć na przyszłość koncernu.

Polestar 1: nowa luksusowa marka

Polestar do niedawna był kojarzony głównie przez ekspertów i fanów marki jako oddział tuningowy, mający na koncie sukcesy w motosporcie i odpowiedzialny za najmocniejsze wersje modeli Volvo. Tak było do czasu, gdy prezes Volvo Hˆkan Samuelsson i główny projektant Thomas Ingenlath stanęli przed zupełnie nowym coupé i zadali sobie pytanie: czy to jest jeszcze Volvo? A może jednak coś innego? Pomimo technicznego pokrewieństwa i tego, że idealnie wpisywałoby się w linię modelową pomiędzy S90, V90 i XC90, to jednak jego karbonowe nadwozie i wysoko wydajny układ hybrydowy o mocy 600 KM sprawiają, że gra w innej lidze. Tak zrodził się Polestar 1. Pierwszy całkowicie nowy model nowej marki. Być może nowa motoryzacyjna gwiazda.

Wróćmy jednak do Hällered. Stojąc obok Polestara 1, mamy wrażenie, jakbyśmy widzieli się ze starym znajomym. Pierwszy raz zobaczyliśmy go bowiem w 2013 roku na salonie genewskim, kiedy Thomas Ingenlath przedstawił koncept prezentujący nową linię stylistyczną Volvo. Wtedy jednak szanse na jego produkcję były zerowe, bo w kolejce czekały bardziej chodliwe nowe odsłony SUV-a, sedana i kombi. Do następnego spotkania doszło w październiku 2017 roku w Szanghaju. Tam odbyła się oficjalna światowa premiera Polestara 1. Miejsce nieprzypadkowe. Wybrane nie tylko dlatego, że pochodzi stamtąd Geely, właściciel Volvo, lecz także dlatego, że właśnie w Chinach, w Chengdu, powstaje pierwsza fabryka nowej marki. Już jesienią tego roku ruszy tam produkcja seryjna. Rocznie będzie powstawać maksymalnie 500 sztuk auta, nie dłużej niż przez 3 lata.

Kolejne déja vu mamy po zajęciu miejsca w środku. Kto zna współczesne modele Volvo, natychmiast dostrzeże pokrewieństwo Polestara 1. Bardzo dobre materiały i estetyka iPhone’a, doprawiona dużym szklanym dachem i detalami z włókien węglowych. Specjalnie do tego coupé zaprojektowano szklaną gałkę drążka skrzyni biegów. Wszystko idealnie spasowane i tylko duży czerwony przycisk do awaryjnego zatrzymywania, umieszczony na konsoli środkowej, przypomina, że mamy do czynienia z przedseryjnym autem.

Za to podczas jazdy Polestar 1 zachowuje się tak, jakby jego konstruktorzy zakończyli już swoją pracę, nadając podwoziu z regulowanymi amortyzatorami Öhlinsa i dwoma silnikami elektrycznymi na tylnej osi ostateczny kształt. Trzeba przyznać, że zrobili to perfekcyjnie.

Po wciśnięciu pedału gazu jest się łagodnie, aczkolwiek stanowczo wciskanym w obszyte skórą oparcie. Może nie tak brutalnie, jak robi to Tesla, ale z soczystym dodatkiem ogarniającej kierowcę przyjemności. Czuć, że 600 KM (łączna moc systemowa) i 1000 Nm to potężna siła, która bez problemów radzi sobie z 2,3-tonową masą auta. Aż dziw, że generowana przy udziale 2-litrowego silnika benzynowego...

Im dłużej prowadzimy Polestara 1, tym bardziej nam się on podoba. Na zakrętach zachowuje się inaczej niż jakikolwiek inny pojazd. Bez zbędnego wychylania się nadwozia, z dużą swobodą, naturalnością, ale i pewnością. I to nie tylko na suchym torze, lecz także na mokrej pofałdowanej nawierzchni, na której bez problemu można by się poślizgnąć, gdyby się po niej szło. Pełną moc na ciasnych łukach Polestar 1 uwalnia z subtelną nadsterownością, ale niezależnie działające dwa silniki elektryczne przy tylnej osi z wektorowaniem momentu nie pozwalają, by koła zbyt mocno opuszczały obrany tor jazdy. Nawet kierowcy z mniejszym doświadczeniem będą zaskoczeni tym, jak szybcy mogą być za kierownicą tego coupé.

Polestar 1: sportowy komfort

Nie mniej imponuje zachowanie auta na nierównościach. Tam, gdzie „standardowe” Volva podskakują i przenoszą hałasy do wnętrza, Polestar 1 reaguje wręcz dostojnie. I to na 21-calowych alufelgach. Nigdy nie spotkaliśmy się z takim połączeniem precyzji i komfortu. Porsche? O wiele bardziej bezpośrednie i brutalne, ale nie tak wygodne. BMW serii 8? Delikatniejsze, ale na zakrętach znacznie bardziej syntetyczne, wręcz nudne...

Wracamy na lotnisko trasą przez Borˆs, Bollebygd i Snˆkered, bijąc się z myślami, czy bank pożyczyłby 155 000 euro na kupno Polestara 1. Szanse chyba niewielkie, ale majętnych klientów z pewnością nie zabraknie.

Polestar 1: naszym zdaniem

Polestar 1 w istocie jest autem innym niż wszystkie. Owszem, nie ukrywa pokrewieństwa z modelami Volvo, ale wydaje się jeszcze bardziej dojrzałą i luksusową konstrukcją. Szkoda tylko, że potencjał hybrydowego napędu, zapewniającego imponujące osiągi, nie zostanie wykorzystany w innych modelach marki.

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1969 cm3, R4, turbo benz. plus dwa silniki elektryczne
Moc 600 KM (łączna moc systemowa)
Moment obrotowy 1000
Skrzynia biegów i napęd automat 8-biegowy, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 3,9 s
Średnie zużycie paliwa 2,1 l/100 km (zasięg w trybie elektrycznym: do 150 km)
Masa własna 2300 kg
Cena od 155 tys. euro