W środę, 25 marca 2026 r., serwis e-Petrol, jak co tydzień, podał aktualne średnie ceny paliw na stacjach benzynowych w Polsce. Benzyna zdecydowanie przekroczyła poziom 7 zł za litr, a olej napędowy zbliża się do 9 zł za litr. To oznacza, że prognozy analityków sprzed kilku dni, mówiące o nadchodzących podwyżkach cen paliw, po raz kolejny okazały się niedoszacowane.
Ceny paliw wzrosły bardziej, niż się spodziewano
Ceny paliw w Warszawie 25 marca 2026 r.Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
W miniony piątek prognoza e-Petrol na kolejny tydzień — od 23 do 29 marca 2026 r. — przewidywała, że średnie ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych w Polsce nie przekroczą 8,25 zł. Tymczasem już 25 marca, po codziennych podwyżkach cen widocznych na pylonach stacji benzynowych, średnia cena litra tego paliwa wynosi 8,69 zł. Ale oczywiście, na niektórych stacjach jest drożej. Na stacjach przy autostradach widać już dziewiątki z przodu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Benzyna 95 w tym tygodniu miała kosztować średnio nie więcej niż 7,09 zł, a kosztuje — oczywiście średnio — 7,14 zł za litr. Oczywiście, na stacjach bywa drożej, np. na mojej stacji "po sąsiedzku" — na pewno nie najdroższej w Warszawie — widzę cenę: 7,29 zł za litr.
Nawet autogaz podrożał bardziej, niż przewidywano, i obecnie średnia cena tego paliwa w Polsce to aż 3,64 zł.
Czy paliwo w hurcie tanieje?
Nie należy spodziewać się cudów i obniżek cen paliw na stacjach, ponieważ — nawet uwzględniając aktualną obniżkę hurtowych cen paliw w Orlenie — ceny detaliczne nie osiągnęły jeszcze poziomu odpowiadającego cenom hurtowym. To przychodzi z czasem. Gdy litr oleju napędowego w hurcie, już po uwzględnieniu podatku VAT i innych obciążeń, kosztuje 8,67 zł za litr, to na stacjach nie może być taniej.
Tymczasem litr benzyny 95 w hurcie kosztuje 6,96 zł za litr i cóż — wydaje się, że ceny detaliczne spotkały się już z grubsza z hurtowymi. Ale czy będą dalsze obniżki — trudno stwierdzić. Na razie cena tankowania rośnie.
Mapa z zaznaczoną czerwoną linią cieśniną OrmuzAustralianCamera / Shutterstock
Czy wróci 6,50 zł za litr oleju napędowego?
To, czy za paliwo będziemy płacić tyle co teraz, czy więcej, zależy od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Dobra wiadomość jest taka, że paliwo podrożało nie tylko w Europie, lecz także w USA. W USA nawet bardziej — w kraju, gdzie podatki nakładane na paliwa są mniejsze niż w Europie, wzrost cen ropy naftowej w większym stopniu przekłada się na podwyżki "przy pompie". A to oznacza, że Amerykanie coraz mniej lubią swojego prezydenta, który wziął udział w rozpętaniu wielowątkowego konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Od kilku dni prezydent USA Donald Trump stara się więc uspokajać sytuację, mówiąc o toczących się negocjacjach w sprawie zawieszenia broni. Stąd obniżki cen ropy — jest nadzieja, że sytuacja nie będzie eskalować. Z drugiej strony w kierunku Iranu przemieszczają się amerykańskie wojska, a to oznacza, że konflikt może się jeszcze rozwinąć.
Ale najważniejsze: czy cena benzyny może spaść do 6 zł za litr, a oleju napędowego do 6,50 zł za litr? Jeśli nawet, to nieprędko. Zniszczenia, do jakich doszło w regionie Zatoki Perskiej, będą odbudowywane przez wiele miesięcy lub dłużej, paliw będzie brakować. Pewną ulgę mogą przynieść doraźne działania rządu polegające na tymczasowym obniżeniu podatków. Ale w tym przypadku też nie należy spodziewać się radykalnych, lecz raczej kosmetycznych zmian na korzyść kierowców.