Czy sprzedawcom samochodów można wierzyć?

Podziel się
Astra 1.7 DTI 5DRZWI -KLIMA -ZOBACZ
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Vectra C - PAKIET OPC - BIXENON
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Civic
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Navara 10 SZTUK W SPRZEDAŻY F-VAT
Wyposażenie: Metalic, Napęd na cztery koła, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Sonda
kanał RSS

Czy interes klienta ma jakiekolwiek znaczenie, czy liczy się tylko zysk? Czy sprzedawcy nowych samochodów zdobędą się na to, aby odradzić klientowi samochód, który nie pasuje do jego potrzeb? Ile trzeba czekać na nowe auto i ile naprawdę trzeba za nie zapłacić?

Oficjalne ceny nowych aut nijak mają się do oferowanych w praktyce, a kupno ekologicznego diesla – z powodu problemów serwisowych i kosztów obsługi – w większości przypadków nie ma sensu. Przekonaliśmy się o tym, wcielając się w rolę całkiem niezorientowanych klientów warszawskich salonów samochodowych.

Szukaliśmy szybkiego i oszczędnego auta do  miasta, zdolnego pomieścić w komfortowych warunkach oprócz kierowcy dwa foteliki z dziećmi.

REKLAMY GOOGLE

Sugerowaliśmy, że wolelibyśmy diesla, jednocześnie podkreślając, że przebiegi auta będą niewielkie – w takiej sytuacji kupno samochodu z silnikiem wysokoprężnym jest pomysłem absurdalnym. Testowaliśmy, czy handlowcy chcą i potrafią pomóc klientowi w racjonalnym wyborze. Sprawdzaliśmy ich podstawową wiedzę o sprzedawanych samochodach, aby dowiedzieć się, czy niezorientowany klient może liczyć na uczciwą i pełną informację,s a także na pomoc w wyborze.

Odradzają diesle! Najwyraźniej handlowcy mają już za sobą szkolenia produktowe, które każą ostrzegać klientów przed niektórymi wynalazkami. Być może niektórzy robią to po prostu z życzliwości. W 8 na 9 przypadków pytano na wstępie: jakie będą przebiegi i jaki ma być silnik? Na hasło „raczej diesel” większość sprzedawców kręciła głowami, a w trzech przypadkach padła odpowiedź wprost: nie radzę!

>>> Zobacz również: Volkswagen Passat B6: Gdzie ta niemiecka jakość?!

Argumentowano, że różnica w cenie na poziomie kilku, a często kilkunastu tys. zł wystarczy na dużą cysternę paliwa i jeżdżąc dieslem 15-20 tys. km rocznie, nie odrobimy jej nigdy. W salonie Suzuki sprzedawczyni powiedziała wprost: jeśli przejeżdża się rocznie ponad 50 tys. km, warto kupić diesla – inaczej nie. W Toyocie mówiono o 35 tys. km rocznie.

Ale są i inne powody. W salonie VW sympatyczny pan ostrzegał stanowczo przed zatykającymi się w mieście filtrami cząstek stałych, podobnie w Fordzie, niektórzy sprzedawcy mówili o problemach z filtrami dopiero, gdy zostali o nie zapytani wprost. Pozostali zgodnie zwracali uwagę na wyższe koszty serwisowe. Wyjątek: sprzedawca w Citroënie odradzał diesla. Zapytany, czy tam czegoś nie trzeba dolewać, odpowiedział, że „nic się nie dolewa do paliwa” i „wszystko, co trzeba, robi serwis”.

Naszym zdaniem: współczesne diesle nadają się niemal wyłącznie dla handlowców wyjeżdżających codziennie w trasę. Diesel spełniający normę Euro5 w rękach przeciętnego użytkownika może być źródłem rozczarowań, a w najlepszym razie autem, które będzie jeździło nieźle przez 2-3 lata, by następnie stać się skarbonką. Nieźle wyróżniają się silniki koncernu PSA, w których do układu oczyszczania spalin dodaje się co jakiś czas kosztowny preparat, który niweluje wiele problemów. Szkoda tylko, że o tym wydatku nie powiedziano nam od razu w salonie.

Dodaj komentarz

Komentarze