• Nie każdą usterkę układu hamulcowego da się łatwo zauważyć, nie każdą usterkę wykryje diagnosta
  • Niektóre uszkodzenia ujawniają się dopiero przy próbie intensywnego hamowaniach
  • Płyn hamulcowy warto wymieniać nawet raz w roku
  • Hamulce można uszkodzić „na własne życzenie”, nieostrożnie myjąc auto

Teoretycznie przynajmniej raz do roku, podczas obowiązkowego badania technicznego układ hamulcowy auta powinien zostać dokładnie sprawdzony przez profesjonalnego diagnostę, a w czasie planowych przeglądów elementom układu hamulcowego powinien przyjrzeć się też obsługujący samochód mechanik. W praktyce okazuje się, że wiele aut i tak jeździ z zaniedbanymi hamulcami, co przekłada się nie tylko na to, że w awaryjnej sytuacji samochód może nie wyhamować przed przeszkodą, ale też i na podwyższone koszty napraw i wymiany podzespołów, które przy prawidłowej obsłudze mogłyby bezpiecznie posłużyć znacznie dłużej.

Regularna wymiana płynu hamulcowego

Wymiana płynu hamulcowego to jedna z tych czynności, o której właściciele aut i niestety czasem również mechanicy zapominają najczęściej. Dlaczego? Bo podczas normalnej jazdy nawet skrajnie zawodniony płyn przez dłuższy czas nie powoduje żadnych niepokojących objawów. Do czasu! Przy większym obciążeniu, np. po kilku intensywniejszych hamowaniach, przy kolejnych próbach pedał hamulca może coraz głębiej „wpadać w podłogę”, a skuteczność hamowania spadnie niemal do zera. O tym, że autu grozi tak niebezpieczna awaria nie dowiemy się na obowiązkowym badaniu technicznym, bo diagnosta nie sprawdza właściwości płynu hamulcowego, tylko działanie układu – a ten przy pojedynczym hamowaniu na rolkach może działać zupełnie poprawnie.

Dlaczego tak się w większości aut stosowane są płyny hamulcowe, które z racji swojego składu chemicznego są higroskopijne, czyli wchłaniają wodę z otoczenia. Niestety, im wyższe stężenie wody w płynie, tym bardziej pogarszają się jego parametry, przede wszystkim temperatura wrzenia. Tymczasem zadaniem płynu hamulcowego, który wypełnia układ, jest przekazywanie nacisku z pedału i pompy hamulcowej do elementów, które wprawiają w ruch klocki czy szczęki hamulcowe. Żeby nacisk przekazywany był bez zbędnych strat, w układzie nie mogą się znajdować pęcherzyki gazu – bo gaz, w przeciwieństwie do cieczy, łatwo daje się sprężać. To dlatego układy hamulcowe trzeba odpowietrzać. Problem polega na tym, że kiedy płyn jest zawodniony, przy intensywniejszej pracy hamulców łatwo może się zagotować. Pamiętacie, co dzieje się w garnku z wodą, kiedy osiągnie ona temperaturę wrzenia? W cieczy pojawiają się banieczki gazu (pary). To samo dzieje się w układzie hamulcowym samochodu czy motocykla!

Im bardziej płyn się gotuje, tym pedał hamulca staje się bardziej miękki, „gumowy”. Nacisk z pedału i pompy hamulcowej, zamiast wprawiać w ruch klocki czy szczęki hamulcowe jest marnowany na sprężanie znajdujących się w układzie pęcherzyków gazu. Warto sobie uświadomić, że płyn w układzie przy ostrej jeździe bardzo łatwo może się nagrzać do temperatury wyraźnie przekraczającej 180 stopni Celsiusza!

Foto: Auto Świat
Kontrola płynu hamulcowego

Hamulce mogą się grzać i bez hamowania

Warto wiedzieć, że w przypadku wielu aktualnych modeli aut do tego, żeby płyn tak bardzo się rozgrzał, nie jest wcale konieczne świadome używanie hamulców przez kierowcę – układy stabilizacji toru jazdy ESP czy też systemy poprawiające trakcję, w tym elektroniczne blokady układu różnicowego (EDS/EDL/XDC) – wpływają na zachowanie auta właśnie poprzez aktywowanie hamulców przy poszczególnych kołach. Wystarczy więc, że autem wyposażonym w takie systemy zaczniemy np. dynamicznie poruszać się po krętej czy śliskiej drodze, żeby hamulce mocno się rozgrzały.

Dodatkowym problemem związanym z zawodnieniem płynu hamulcowego jest to, że nie chroni on dostatecznie kosztownych i skomplikowanych podzespołów układu (m.in. pompy hamulcowej, elementów układu ESP/ABS czy zacisków) przed korozją.

Eksperci ZF Aftermarket radzą: Niezależnie od pokonywanych przez samochód przebiegów, płyn hamulcowy warto wymieniać nawet co roku! Nowy płyn hamulcowy zawiera zwykle ok. 0,05 proc. wody. Podczas eksploatacji, na skutek przenikania wilgoci m.in. przez odpowietrzniki zbiorniczka wyrównawczego, ale też i przez pory elastycznych przewodów hamulcowych i uszczelnień, poziom zawodnienia płynu może łatwo wzrosnąć do kilku procent! Przy zawartości wody rzędu 3,5 proc. temperatura jego wrzenia spada wtedy nawet do zaledwie 140 stopni Celsjusza, co nie wystarcza do bezpiecznego działania hamulców. Dlatego producenci aut zwykle rekomendują wymianę płynu przy zawodnieniu płynu na poziomie 2-3 proc. . Ze względu na możliwe błędy pomiaru przy ustalaniu zawodnienia płynu, eksperci ZF zalecają kontrolę temperatury wrzenia płynu.

Nowoczesne samochody, wyposażone w wydajne układy hamulcowe i zaawansowane systemy bezpieczeństwa współpracujące z układem hamulcowym (m.in. ESP) mają bardzo wysokie wymagania co do jakości płynów hamulcowych. ZF Aftermarket ma w swojej ofercie całą gamę płynów hamulcowych marki TRW, dostosowanych do wymagań większości aut na rynku, gwarantujących optymalne działanie układów w szerokim zakresie temperatur i zapewniających ochronę układów przed korozją.

Foto: Materiał powstał we współpracy z ZF Aftermarket
Obsługa układu hamulcowego

Kontrola przewodów hamulcowych

Zły stan przewodów hamulcowych – podobnie jak zawodniony płyn hamulcowy – może bardzo długo nie powodować zauważalnych i niepokojących objawów. Często dopiero przy awaryjnym hamowaniu, czyli właśnie wtedy, kiedy potrzebna jest maksymalna skuteczność hamulców, ciśnienie w układzie wzrasta tak bardzo, że skorodowane przewody sztywne lub sparciałe przewody elastyczne po prostu puszczają, przez co skuteczność hamulców gwałtownie i niespodziewanie dla kierowcy spada! Na szczęście zwykle zaawansowana korozja przewodów hamulcowych jest widoczna gołym okiem i zarówno diagnosta w czasie badania technicznego, jak i mechanik podczas wykonywania czynności obsługowych powinni zwrócić na nią uwagę. Wypuszczenie na drogę auta, które ma skorodowane przewody hamulcowe jest absolutnie niedopuszczalne!

W przypadku przewodów elastycznych ocena stanu jest trudniejsza, bo czasem guma wydaje się na pierwszy rzut oka solidna, ale kiedy się ją nawet delikatnie ugnie, widać głębokie spękania twardniejącego materiału. Taka porowata guma przyspiesza też starzenie się płynu, bo przez jej głębokie pory wilgoć łatwiej przenika do płynu. Przez spękaną gumę hamulce mogą się też łatwo zapowietrzać.

Jeśli samodzielnie wykonujecie prace przy aucie, np. wymieniacie koła – poświęćcie chwilę na dokładne obejrzenie przewodów hamulcowych!

Foto: archiwum / Auto Świat
Sparciałe elastyczne przewody hamulcowe

Sprawdzenie stanu tarcz i klocków

W większości przypadków dopuszczalne zużycie tarcz hamulcowych to tylko 1 mm na stronę tarczy – jeśli więc tarcza ma wyczuwalny i widoczny „rant”, to nadaje się do wymiany! Zbyt cienka tarcza jest bardziej narażona na uszkodzenia, bo bardziej się nagrzewa i gorzej odprowadza ciepło – np. po wjechaniu autem z rozgrzanymi hamulcami w kałużę tarcza może się łatwo zdeformować lub popękać. Nadmierna temperatura może też uszkodzić zacisk hamulcowy. Jeżeli zużyte są zarówno tarcze, jak i klocki, to klocek może się nawet wysunąć z zacisku!

Głębokie rysy i na tarczy oraz „rant” widać często gołym okiem, bez wizyty w warsztacie, przez otwory w felgach.

Jeśli mimo regularnego użytkowania na tarczach hamulcowych widać nalot lub wręcz grubą warstwę rdzy, to znaczy, że hamulce nie działają właściwie. Warto wiedzieć, że kierowca w czsie normalnej jazdy może nie zauważyć, że w jego aucie nie działają tylne hamulce, bo za większość siły hamowania odpowiadają hamulce przednie. Tyle, że taka awaria nie tylko obniża skuteczność hamowania i stabilność auta przy awaryjnym hamowaniu, ale też prowadzi do przyspieszonego zużycie przeciążonych hamulców przednich.

O ile w przypadku klocków hamulcowych o zużyciu ostrzegać może czujnik elektroniczny (komunikat lub kontrolka ostrzegawcza na desce rozdzielczej) lub hałas emitowany przy hamowaniu, to w przypadku tarczy właściwa reakcja zależy tylko od czujności użytkownika lub mechanika.

Foto: Materiał powstał we współpracy z ZF Aftermarket
Obsługa układu hamulcowego

Brudne zaciski, popękane osłony

Podczas rutynowego, okresowego przeglądu mechanik powinien zawsze sprawdzić nie tylko grubość tarcz i klocków hamulcowych, ale też upewnić się, że wszystkie ruchome elementy zacisku poruszają się swobodnie i nie są blokowane przez rdzę i brud. Bardzo ważny jest też stan wszystkich gumowych osłon chroniących wrażliwe elementy zacisku przed korozją i wypłukaniem smaru.

Ostrożnie z myciem

Standardowe klocki i tarcze hamulcowe często intensywnie pylą, przez co trzeba często myć felgi auta. Uwaga! Przy okazji takiego mycia kontakt z wodą i środkami czyszczącymi mają też elementy układu hamulcowego. W żadnym wypadku nie wolno narażać rozgrzanych tarcz hamulcowych na bezpośrednie zalanie strumieniem wody! Skoncentrowany strumień wody z myjki ciśnieniowej może też uszkodzić przewód hamulcowy, przewód czujnika ABS/ESP lub osłony zacisków!

Foto: Auto Świat
Nieostrożne mycie felg może niszczyć hamulce

Warto też wiedzieć, że agresywne preparaty do mycia felg mogą niszczyć elementy zacisków, szczególnie jeśli nie zostaną w porę i bardzo dokładnie wypłukane.

Zamiast walczyć z uciążliwymi zanieczyszczeniami felg, lepiej im po prostu zapobiegać, stosując np. niskopylące, markowe klocki hamulcowe, takie jak np. TRW DTEC.

Foto: Materiał powstał we współpracy z ZF Aftermarket
Niskopylące klocki hamulcowe TRW DTEC ułatwiają utrzymanie felg w czystości