Fiat 500 ma to coś, co chciałby mieć każdy facet – żadna kobieta mu się nie oprze. I zdaje się zaprzeczać stereotypowi (powielanemu jednak raczej przez mężczyzn), że rozmiar ma znaczenie. Pięćsetka w wersji Furgoncino ma zaledwie 1,35 m wysokości. Trzeba patrzyć pod nogi, by się nie potknąć.

Dwucylindrowy silnik, w którym oba tłoki pracują synchronicznie, żwawo wprawia autko w ruch. To jak na razie pierwszy i jedyny chłodzony powietrzem motor Fiata. Jak wiemy, zmodyfikowany zrobił też wielką karierę w modelu 126p. W Furgocino został „rozłożony na łopatki”, czyli odwrócony o 90 stopni, tak by powiększyć przestrzeń ładunkową. Osiąga taką samą moc, jak w pozostałych odmianach „500-ki”, czyli 15 KM. Można odnieść wrażenie, że traci więcej energii na robienie hałasu niż napędzanie auta.

Opisywany przez nas egzemplarz przeszedł długą drogę, nim trafił do Niemiec, gdzie obecnie służy jako auto dostarczające części zamiennych dla klasycznych aut. Został ściągnięty lata temu z Włoch, potem ktoś mu zaspawał seryjny faltdach i naprawił ubytki w karoserii dużą ilością szpachli – cóż, blacha nie była wtedy najlepsza i nikt też nie starał się jej konserwować.

Drzwi otwierane są pod wiatr, miejsca za kierownicą właściwie dość. Fotele – całkiem wygodne. Oświetlenie wnętrza, spryskiwacze szyb, szyby na korbki – wszystko seryjne. Podświetlenie większych kontrolek (wszystkie opisane, rzecz jasna po włosku) daje się regulować przysłoną z suwakiem – takich rozwiązań nie miało wtedy żadne inne auto. Maleńki prędkościomierz został wyskalowany do 120 km/h, ale realnie możliwe jest tylko 95 km/h. Przy 50 km/h jest jednak już tak głośno, że trzeba się przemóc, by auto jeszcze bardziej rozpędzać.

Przedni piórowy resor poprzeczny zadziwiająco sprawnie wygładza pofałdowania asfaltu, 12-calowe kółka uwielbiają wpadać w koleiny, ale równie łatwo daje się z nich wyprowadzić auto.

Takie dostawcze Fiaty 500 można spotkać jeszcze we Włoszech, gdzie już długie lata służą małym przedsiębiorcom, a najczęściej stanowią niepowtarzalny element ich reklamy.