Ameryka wychodziła właśnie z największego kryzysu w swojej historii i budziła się z marazmu. W 1933 roku w Chicago zorganizowano wystawę światową. Hasło przewodnie brzmiało „A Century of Progress” (wiek postępu). Największe stoisko na niej zbudował GM i można było zobaczyć na nim, m.in. jak powstaje samochód oraz wszystkie produkty wytwarzane przez koncern.

W tamtych czasach obok aut były to także sprzęty gospodarstwa domowego. Zainteresowanie trwającą w sumie ponad 10 miesięcy wystawą było olbrzymie – zobaczyło ją aż... 38 mln gości, a trzeba wiedzieć, że ludność USA liczyła sobie wówczas 125 mln osób. Nic dziwnego, że Charles Kettering, wiceszef GM-u, zwęszył okazję i zdecydował, że z koncernowym show trzeba ruszyć w kraj.

Pierwsza parada pojazdów GM-u ruszyła w Stany w 1936 roku – wówczas do pokazywania ekspozycji użyto 8 pojazdów zbudowanych na ciężarówkach. Auta te przypominały meblowozy. Druga edycja „Parade of Progress” rozpoczęła się w 1941 roku. Specjalnie z tej okazji zbudowano 12 autobusów z dużymi, otwieranymi do góry bocznymi drzwiami, odsłaniającymi dioramę. Co w niej przedstawiano? Działanie silnika odrzutowego, kuchenki mikrofalowej, a nawet telewizora!

Czerwone słonie przyszłości

Autobusy otrzymały też nazwę własną – „Futurliner”. Brak litery „e” między wyrazami umożliwił GM-owi opatentowanie nazwy. Za design „czerwonych słoni” (taką nazwą nieoficjalnie ochrzczono pojazdy) odpowiadał Harley Earl, szef stylistów koncernu – człowiek, który do historii motoryzacji wprowadził panoramiczną przednią szybę czy ciągnące się do tyłu olbrzymie płetwy na błotnikach.

Zaprojektowane w stylu art déco pojazdy wyglądały trochę jak olbrzymie dieslowskie lokomotywy. Kierowcy, żeby dostać się do zwieńczonej szklaną kopułą kabiny, musieli używać prawdziwych klatek schodowych, do których wejście znajdowało się z przodu, z prawej strony pojazdu.

Kierowcy Futurlinerów musieli być wysportowani, bo żeby wejść do klatki schodowej, trzeba było najpierw stanąć na masywnym gumowym zderzaku (jego górna krawędź była umieszczona na wysokości ok. 1 m nad ziemią). Musieli też być zdrowi, ponieważ pojazdy nie miały klimatyzacji, a szklane kopuły powodowały, że w kabinie było niemiłosiernie gorąco.

Do napędu Futurlinerów użyto 4-cylindrowych diesli. Kierowcy wspominali, że pozwalały one na uzyskanie prędkości ok. 40 mil na godzinę (64 km/h). Zbiorniki paliwa mieściły 340 l ON. Gotowy do drogi wóz mógł ważyć nawet 14 ton!

Dwanaście Futurlinerów przemierzało Stany Zjednoczone aż do ataku Japończyków na Pearl Harbor w grudniu 1941 roku. Wtedy to zawieszono objazdową wystawę. Pomysłu jednak nie zarzucono.

W 1953 roku Futurlinery wyciągnięto z magazynów GM-u i po przebudowie znów ruszyły w trasę. To wówczas zdecydowano, że szklane kopuły kabiny kierowcy nie są najlepszym pomysłem, i zastąpiono je metalowym dachem. Zamiast dotychczasowych silników zastosowano 6-cylindrowe jednostki GMC, pochodzące z wojskowych ciężarówek. Do przeniesienia napędu użyto połączenia 4-stopniowego „automatu” z 2-biegową skrzynią ręczną. Dodatkowo przy tylnej osi znalazła się jedna 2-biegowa przekładnia – żeby ją obsłużyć, kierowca musiał opuścić swoją kabinę.

Pomimo wspomagania kierownicy prowadzenie Futurlinera nie było łatwe –ľbliźniacze koła na przedniej osi powodowały, że skręcanie pojazdem wymagało nie lada siły. Przeciążone hydrauliczne pompy wspomagania często też zawodziły, zamieniając życie kierowcy w koszmar. Także hamulce nie były mocną stroną autobusów GM-u – podczas jazdy w kolumnie kierowcy byli zobowiązani do utrzymywania aż ponad 90-metrowych odstępów między pojazdami, ale i tak często dochodziło do niegroźnych, na szczęście, najechań.

Remont w Europie

Prezentowany na zdjęciach Futurliner ma nr 9 i został sprowadzony do Europy z Kalifornii przez właścicieli firm Chromcars.de oraz Musclecarforyou.com. Pojazd, który będzie poddany renowacji, można było obejrzeć na targach Techno-Classica Essen. Nie wiemy, za ile odkupiono „dziewiątkę”, ale nr 11 w 2006 roku zmienił właściciela za 4 mln dolarów.

Pojazd, który pierwotnie służył jako recepcja wystawy, został w latach 80. XX wieku poddany remontowi i zamieniony w coś na wzór kampera. To właśnie wtedy do napędu użyto benzynowego silnika typu small block V8 o pojemności 3,9 l, który teraz ma być zastąpiony oryginalną dieslowską jednostką napędową.

Naszym zdaniem

Przegrały z Telewizją. Historia Futurlinerów zakończyła się w 1956 roku za sprawą wynalazku, który był w nich prezentowany, czyli telewizji. Gdy stała się ona popularna, szefostwo GM-u zadecydowało o zakończeniu objazdów.