• Według amerykańskiego dowodu rejestracyjnego z 1988 roku właścicielem auta był handlarz bronią
  • Według „Car Record Card” bazowe auto w kolorze Sebring Blue powstało 19 października 1983 roku
  • Fan modelu, Roger Ivett, który w Anglii prowadzi rejestr wszystkich Lagond, oznaczył samochód dyktatora i handlarza bronią jako zaginiony
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Bagdad, rok 1985. Christian Hahn, młody przedsiębiorca z północnych Niemiec, zameldował się w hotelu Sheraton. Stamtąd odebrał go iracki kierowca i zawiózł – jak to dziś określa Hahn – do pałacu prezydenta i głównodowodzącego sił zbrojnych. Do dyktatora Saddama Husajna.

Spotkałem się z nim osobiście, zupełnie sam, na prywatnej audiencji. Oczywiście nie wiem, czy rzeczywiście był to Saddam, czy tylko jeden z jego sobowtórów. Panowie rozmawiali o samochodach. Chris Hahn właśnie stuningował należącą do prezydenta Iraku Astona Martina Lagondę. Po rozmowie poleciał do domu, by w swoim warsztacie Styling Garage Schenefeld (SGS) zabrać się za kolejne zlecenia z pałacu. Tym razem chodziło o podrasowanie pięciu pojazdów (wszystkie to Mercedesy). Ale Aston był tym najbardziej znanym autem. Lagonda stała się legendą. Zabawka "szaleńca z Bagdadu" trafiła później w ręce dużego handlarza bronią, by następnie... zniknąć. Teraz, po 27 latach, samochód znów "wypłynął".

Rellingen koło Hamburga, nowy warsztat Chrisa Hahna. Na dziedziniec firmy wjeżdża dostawczak. Na jego lawecie stoi Lagonda. Ta Lagonda o numerze seryjnym SCFD01S9ETL13290. Jej właściciel, przedsiębiorca Giuliano F., wyskakuje z szoferki auta i chce się przywitać uściskiem dłoni. Bez obaw, miałem już Covid, nikogo nie zarażę. Także Aston Martin Lagonda ma już nieco za sobą – wgniecenia, rysy i brakujące listwy na ozdobionej złotymi dodatkami limuzynie to dowody, że samochód w swoim życiu sporo przeszedł.

Wszystko, co było chromowane pozłocono

Grill nawet kiedyś zdjąłem, jest naprawdę ciężki – mówi Giuliano, chłop jak dąb. Nie wiem, ile Chris nałożył na niego złota. Dokładnie tego nie wiadomo, ale na pewno go nie szczędzono. W przednim zderzaku była jeszcze pozłacana kratka, co udowadniają zdjęcia z niemieckiego magazynu Bild am Sonntag z 24 lutego 1985 roku. Brakuje siatki na kurczaki – stwierdza krótko Hahn.

Pozłacane 24-karatowym złotem listwy (które później pokryto dodatkowo lakierem) odbijają promienie słoneczne, a "zajączki" widać na kostce dziedzińca warsztatu. To było naprawdę dobrze zrobione, skoro po tylu latach wszystko nadal się trzyma, nie łuszczy i nie utlenia – mówi z zadowoleniem Hahn. Licznik mil w komorze silnika wskazuje 4633. Opony mają 3-cyfrowe oznaczenie DOT – 293 oznacza, że wyprodukowano je w 29. tygodniu 1993 lub 1983 roku.

Także we wnętrzu złoto rzuca się od razu w oczy: klamki drzwi, przyciski, popielniczka – wszystko to, co fabrycznie było w chromie, zostało pokryte warstwą szlachetnego kruszcu. Wykonana z drewna rączka dźwigni zmiany biegów w kształcie głowy jastrzębia to niemalże logo firmy Hahna, które jeszcze przed zleceniem od Husajna było świetnie rozpoznawalne w świecie arabskim.

We wnętrzu znalazło się miejsce na telewizor i konsolę do gier

Brązowe drewno na desce rozdzielczej auta wyraźnie przeszkadza Hahnowi – pierwotnie okładziny z drewna orzechowego były pokryte transparentnym lakierem i zabarwione na niebiesko (dokładnie tak, jak widać to na wstawkach w boczkach drzwi). Radio Panasonic ze swoją jasnoniebieską ramką i logiem SGS poniewiera się po bagażniku, ale na swoim miejscu, z przodu, nadal zainstalowany jest kineskopowy telewizor, choć sygnowana przez SGS folia z napisami ułatwiającymi jego obsługę również leży w kufrze.

Obita skórą klapka w tylnej części środkowej konsoli nie znalazła się tam przypadkowo – pod nią znajduje się magnetowid. Kiedyś zdarzyło się, że jeden z klientów tak długo oglądał filmy, że całkowicie wyczerpał się akumulator. Hahn wyciągnął z tego wnioski i później do swoich autorskich projektów wkładał dodatkowy akumulator z separującym go przekaźnikiem (jego rozładowanie nie wpływało na stan baterii rozruchowej).

Pytanie tylko, czy w wąskim tyle Astona, między boczkami i środkową konsolą, na niezbyt rozłożystych siedzeniach Recaro z napisami SGS, choć raz usadowił się Saddam Husajn? Czy może siadywał tam tylko drugi, nie mniej mroczny właściciel pojazdu?

Wróćmy do 1985 roku, gdy Chris Hahn był na audiencji u Saddama Husajna. W pewnym momencie tuner spytał: Nie boi się Pan, że coś może się wydarzyć? Hahn przypomina sobie, że dyktator szybko odpowiedział: Nie, Amerykanie potrzebują mnie jako buforu z Iranem. Dlatego właśnie Lagonda nie była opancerzona (dwa z później dostarczonych Mercedesów również nie).

Tuningiem auta zajęła się firma SGS Styling Garage

Auto bazowe trafiło do Hahna okrężną drogą: iracka ambasada w Kuwejcie zamówiła w 1984 roku auto o numerze seryjnym SCFD01S9ETL13290 i kazała je dostarczyć do SGS. Samochód kosztował 300 tys. marek, a późniejsza przebudowa dodatkowe 200 tys. DM (Hahn oszacował swoje ówczesne koszty na „zaledwie” 70 tys. DM). W styczniu 1985 roku jego firma wystawiła certyfikat oryginalności i pojazd miał być już dostarczony do Bagdadu, gdy okazało się, że silnik Lagondy jest niesprawny.

Aston Martin nie przysłał do Hamburga byle kogo, lecz Franka Matthewsa – człowieka, który w fabryce montował V8 Lagondy (tabliczka z jego nazwiskiem zgodnie ze starym zwyczajem Astona znalazła się na głowicy i jest tam do dziś). Matthews przyjrzał się jednostce i zdecydował, że cały samochód trzeba wysłać do fabryki (niestety, nie ma na to żadnych dokumentów). Tabliczka SGS w komorze silnika datuje ostateczny koniec prac przy aucie na maj 1985 roku. Ile jeszcze Lagond przebudował Chris Hahn? Dwie sztuki. Jedną dla pewnego Katarczyka, a drugą wysłałem na Florydę.

W 1988 roku Lagonda Saddama trafiła do największego handlarza bronią z czasów zimnej wojny – Sarkisa Soghanaliana, nazywanego też „handlarzem śmiercią”. Ten Syryjczyk armeńskiego pochodzenia zaopatrywał w broń nie tylko Husajna, ale także m.in. Muammara al-Kaddafiego (Libia) oraz Mobutu Sese Seko (Kongo). Wielbiciele kina znają jego historię z filmu „Pan życia i śmierci” (Lord of War z Nicolasem Cage'em).

Soghanalian przejął pojazd od irackiego dykatora – chętnie poznalibyśmy historię, jak mu się to udało. 22 listopada 1988 roku samochód został zarejestrowany w Miami na Soghanaliana i był w Stanach przez następne 4 lata. 1 czerwca 1993 roku amerykański dowód rejestracyjny wylądował na biurku niejakiej pani Schröder w wydziale komunikacji w niemieckim Pinnebergu (wcześniej, 9 kwietnia 1992 roku auto oclono w Hamburgu). Zapewne urzędniczka nie zdawała sobie sprawy, w czyich zbrukanych krwią rękach wcześniej obracał się ten dokument.

Właścicielem auta był w tym czasie dyskretny kolekcjoner, który przechowywał swoje perełki w pewnym garażu podziemnym w Berlinie. Od 1993 roku ospoilerowanego monstrum nikt już nie oglądał, aż do czasu, gdy do garażu włamała się banda, która pouszkadzała auta i pozrywała z nich emblematy. Na szczęście w przypadku Lagondy nie udało się im zniszczyć wszystkiego. Fan modelu, Roger Ivett, który w Anglii prowadzi rejestr wszystkich Lagond, oznaczył samochód dyktatora i handlarza bronią jako zaginiony. W jego dokumentacji znajduje się jedynie teleks potwierdzający produkcję auta w 1985 roku.

Jakiś czas temu u syna zmarłego kolekcjonera pojawił się Giuliano F, który pierwotnie interesował się Bitterem CD. Wtedy właśnie zobaczyłem Lagondę po raz pierwszy. Właściciel wiedział tylko, że należała ona do Soghanaliana. Zanim Giuliano odkrył, kto był jej pierwszym posiadaczem, samochód sprzedano. Włochowi udało się jednak nakłonić nabywcę do odsprzedaży Astona.

Giuliano zadzwonił do mnie i powiedział: mam twoje auto! – z uśmiechem opowiadał Hahn. Wtedy zupełnie oszalałem! A dziś mogę przyjrzeć się mojemu dziełu jeszcze raz. Giuliano nieco mniej entuzjastycznie opisuje swoje odczucia: Gdy siedzi się w Lagondzie to z jednej strony jest to fascynujące, ale z drugiej aż ciarki przechodzą mi po plecach.

Dyktator i jego auta

 Foto: Auto Bild Klassik

Nawet dyktatorzy mają uczucia, na przykład... złość. W 1995 roku Udai Husajn, niewydarzony syn Saddama, po kłótni przy kolacji ze swoim przyrodnim bratem Watbanem Ibrahimem zaczął... strzelać, ciężko go raniąc i zabijając 6 członków jego ochrony – tak donosiła saudyjska gazeta "Asharq Al-Awsat".

Oczywiście, gdy Saddam się o tym dowiedział, wpadł w szał i w ramach kary nakazał spalenie kolekcji samochodów Udaia. Dyktator miał rzekomo dziko się śmiać, gdy płomienie trawiły auta – tak twierdzili jego dawni współpracownicy, którzy tę historię opowiadali autorowi książki o dyktatorze Willemu Bardenwerperowi.

Zniszczenie wszystkich pojazdów Udaia byłoby jednak niemożliwe – krążyły plotki, że syn Saddama miał ich aż 1300 (część z nich miała być zresztą kradziona). Kolekcja dyktatora była przy tym skromna (ok. 500 aut), ale można było znaleźć w niej prawdziwe perły, np. Mercedesa 500 K z karoserią firmy Erdmann-&-Rossi, który był własnością irackiego króla Ghazi I (1912-1939).

Świat zaczął interesować się Husajnem w 1980 roku, gdy dokonał on inwazji na Iran. Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej zakończyła się zawieszeniem broni w 1988 roku. Dwa lata później dyktator zajął Kuwejt. W 1991 roku międzynarodowa koalicja pod wodzą Amerykanów w ramach operacji Pustynna Burza wyzwoliła państwo spod irackiej okupacji, Husajn pozostał jednak przy władzy. Po atakach z 11 września 2001 r. George Bush junior w 2003 roku zaatakował Irak. Husajn ukrywał się, ale Amerykanie go wytropili i w 2006 roku dyktator został powieszony za dokonane zbrodnie.