I to nie pierwszy raz, bo rumuńskie auta trafiały tam już w latach 80. Dwadzieścia lat później amerykański przedsiębiorca John Perez zauważył niszę, w której nie było praktycznie żadnej konkurencji. Twierdził on, iż Jeepy, uchodzące do tej pory za niezniszczalne terenówki, z generacji na generację były z jednej strony ładniejsze i lepiej wyposażone, z drugiej zaś bardziej delikatne.

Podczas wizyty w Rumunii odbył pierwsze rozmowy z przedstawicielami państwowej fabryki Aro. W ich rezultacie otrzymał wyłączność na dystrybucję rumuńskich samochodów w obu Amerykach (z wyjątkiem Brazylii). Właściwym jego celem było podbicie rynku USA, gdzie w prostym samochodzie z napędem 4x4 i ceną nieprzekraczającą 20 tys. dolarów widział ogromny potencjał. W pierwszej kolejności jednak należało auto dostosować do amerykańskich wymogów.

Sprawy nie ułatwiał fakt ogromnej biurokracji w Rumunii ani stosowane wówczas silniki Renault i Andoria. Dlatego też w 2000 roku Perez zakupił 66 proc. udziałów w fabryce od rumuńskiego rządu oraz położył kamień węgielny pod budowę montowni w brazylijskim Manaus, skąd już 2 lata później wyjeżdżały pierwsze pojazdy.

Cross Lander 244X bazował na Aro 244. Docelowo podstawową jednostką napędową miał zostać benzynowy silnik Forda 4.0 V6 o mocy 207 koni. W standardzie miała znaleźć się klimatyzacja i wyprawowy bagażnik dachowy. W międzyczasie centrala Cross Lander USA z Miami budowała już sieć sprzedaży, jednocześnie badając rynek. Rezultaty były na tyle obiecujące, iż już w 2003 roku Perez nabył drugą część udziałów, stając się w 100 procentach właścicielem rumuńskiej fabryki. To znacznie ułatwiło jej zarządzaniem i wdrażaniem zmian konstrukcyjnych.

W efekcie udało się uzyskać wszystkie niezbędne certyfikaty od amerykańskiej Agencji Ochrony środowiska (EPA), zaś Aro 244 zostało pierwszym rumuńskim autem dopuszczonym do sprzedaży w USA. Niestety, wszystko to trwało zbyt długo, inaugurację w USA przesuwano, zaś sprzedaż w Ameryce Południowej nie przynosiła zakładanych zysków.

W 2006 roku całe przedsięwzięcie ostatecznie upadło, choć tak naprawdę wszystko było już gotowe (z siecią 140 dilerów we wszystkich 50 stanach).

Cross Landera Reklamowano go jako samochód prosty, bez zbędnych bzdur i fanaberii. Dla prawdziwych mężczyzn. Jak Harley-Davidson! Zainteresowanie było spore. Cały plan legł w gruzach, zburzony przez biurokrację – nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz.