Wizyta na salonie zabytkowych pojazdów w Essen przekonała nas, że oldtimery drożeją z roku na rok co najmniej o kilka-kilkanaście procent, a niektóre nawet o kilkadziesiąt. Przykłady? Chociażby Mercedes W113 zwany z racji wklęsłego dachu Pagodą. Model produkowany był w trzech odmianach silnikowych (2,3, 2,5 i 2,8) w latach 1963-71. Zrobiono niespełna 49 tys. sztuk. Jeszcze kilka lat temu Pagodę w dobrym stanie, zdatną do jeżdżenia bez remontu, można było kupić w USA za 20 tys. dolarów, a w Europie za 20-25 tys. euro. Egzemplarze odrestaurowane, w idealnym stanie kosztowały ok. 50 tys. euro. To już historia. W ub. roku za odrestaurowaną Pagodę trzeba było wyłożyć ok. 70 tys. euro, a w tym – na salonie w Essen – za auto w idealnym stanie trzeba było wyłożyć już 100 tys. euro!

Szybko drożeją też pierwsze modele 300 SL. Coupe (z unoszonymi drzwiami, w latach 1954-57 wyprodukowano tylko 1400 egz.) to wydatek co najmniej 600 tys. euro. Podobnie jest z roadsterem (w latach 1957-63 zrobiono 1858 sztuk). Jeszcze kilka lat temu można było kupić te modele płacąc 100-200 tys. euro mniej.

Drożeją również wszystkie modele przedwojenne. W Essen wystawiono m.in. Mercedesa 170 cabrio z 1934 roku. Ciekawostka – auto odrestaurowane zostało w Polsce. Cena wywoławcza? 249 tys. euro, nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprzedający gotów był sprzedać je za 200 tys. euro.

Znacząco wzrosły także ceny pierwszych egzemplarzy Porsche z lat 50. Model 356 A cabrio produkowany w latach 1955-59, w idealnym stanie kosztuje 100-120 tys. euro. Jeszcze niedawno można było go kupić o 20-30 tys. euro taniej.

Z późniejszych modeli Porsche bardzo cenna jest 911-ka Carrera RS. W latach 1972-75 wyprodukowano zaledwie 1590 egz. Dziś za ten model w idealnym stanie trzeba wyłożyć 250-270 tys. euro! Ogólnie można powiedzieć, że wszystkie 911-ki z silnikami chłodzonymi powietrzem drożeją znacząco z roku na rok.

Podane ceny większości czytelników mogą się wydać abstrakcyjne. Czy zatem zwykli miłośnicy oldtimerów, nie mający wypchanych portfeli ani wielkich sum na kontach nie mają czego szukać na takich targach, jak w Essen? Nie! Powinni zainteresować się autami nieco młodszymi (youngtimerami), które teraz można kupić za kilka tysięcy euro, a już za kilka lat ich cena znacząco wzrośnie. Trzeba wertować cenniki, obserwować trendy i szukać okazji. Inwestycja w auta klasyczne na pewno się opłaci, a przy okazji sprawi właścicielowi wiele frajdy.

Tekst i zdjęcia: Roman Dębecki