Polskę reprezentowali zawodnicy Dunlop VTG No Limit Racing Team - Witold Karałow w hot rodzie Honda Civic oraz Marcin Blauth w GMC Typhoon.

Dla Karałowa ten występ był szczególny. Jego głównym celem było odzyskanie rekordy Europy FWD (aut z napędem przednionapędowym) na 1/4 mili - 9,99 sek., który osiągnął w lipcu br. Tytuł odebrał mu w ubiegłym tygodniu szwedzki zespół Hot Wok Racing w samochodzie Nissan Cherry, osiągając czas 9,91 sek.

Dla Blautha z kolei były to pierwsze poważne zawody po dłuższym urlopie. Tym razem nie startował trzeci z członków Dunlop Teamu – Morten Carlsen.

Tor w Wittstock to stare betonowe lotnisko, którego pierwsza połowa jest pokryta gumą, co znacząco poprawia trakcję i zmniejsza ryzyko poślizgu na starcie. Nie jest to profesjonalny dragstrip, ale nawierzchnia dawała nadzieję na zaciętą rywalizację i dobre wyniki. Dodatkowo zawodnikom sprzyjała pogoda. Dlatego na zawodach stawiło się wiele znakomitych aut z całego kontynentu.

Eliminacje w zawodach 1/4 mili nie były łatwe. Było bardzo niewiele czasu na ustawienia silnika i naprawę usterek – w GMC Typhoon nie działało nitro, a w Hondzie blokował się pedał sprzęgła i szwankował komputer. Zespół Dunlopa szybko jednak przezwyciężył te problemy.Pierwszy przejazd eliminacyjny W. Karałowa był zupełnie nieudany z powodu usterek. Drugi poszedł znacznie lepiej - 10.55 sek. to wynik osiągalny tylko dla kilku najlepszych aut FWD w Europie, jednak Witek przyjechał na zawody zpostanowieniem odzyskania rekordu Europy.

Jego auto musiało przyspieszyć jeszcze o ponad pół sekundy. Kilka korekt w programie komputera pokładowego Hondy Civic, przeprowadzonych przez Grzegorza Staszewskiego z VTG i w Hondzie nastąpiła eksplozja... mocy. Wystarczyła zmiana kilku parametrów i auto zmieniło się nie do poznania. Na starcie potężny burnout (dym wywołany poślizgiem opon), potem super szybki start i czas... 9.43 sek. ET przy 244 km / godz., czyli aż o ponad pół sekundy lepiej niż dotychczasowy rekord Europy FWD!

Prędkość okazała się niezwykle wymagająca, auto Witka dało się opanować z dużym trudem i mocno zarzucało nim przy hamowaniu. W rywalizacji na 1/4 mili równie ważne jak szybkość jest bezpieczeństwo i rozsądek, dlatego Witek nie próbował pojechać tego dnia szybciej i skupił się na rywalizacji z przeciwnikami. W finałach dwukrotnie jeszcze osiągnął czas w granicach 9.8 sek., czyli także lepiej niż poprzedni rekord. Tymi przejazdami udowodnił, że potrafi nie tylko bić rekordy, ale i utrzymać wysoki poziom podczas całych zawodów.

Ostatecznie Witek zajął 4. miejsce, ponieważ w półfinale trafił na… Marcina Blautha i w bratobójczej walce przegrał z nim niewielka różnicą. Popularny „Blacha” pokazał to, z czego słynie on i jego GMC Typhoon – osiągając w kwalifikacjach i finałach regularne czasy ok. 9.5 sek. wygrał całe zawody, pokonując bardzo szybkie niemieckie Volkswagen Golfy 4x4 o mocy ponad 600 KM.

Nieczęsto zdarza się sytuacja, że wśród najszybszych aut samochodów na 1/4 mili jest także auto przednionapędowe. Z reguły zdecydowanie wygrywają z mini samochody RWD (tylnio napędowe) oraz 4WD (4x4). Już z tego powodu auto Witka jest fenomenem w Polsce. Budowa szybkiego i niezawodnego samochodu trwa zazwyczaj kilka sezonów. Pojazd Witka Karałowa okazał się niezwykle udaną konstrukcją, ale sam kierowca zapowiada, że najlepsze jeszcze przed nim.

- Planem minimum na zakończenie tego sezonu było odzyskanie utraconego tydzień temu rekordu, a więc czas w okolicy 9.8 sek. Nie spodziewałem się jednak, że przygotowanie toru będzie tak dobre, a w połączeniu z podniesieniem mocy do 650 KM pozwoli uzyskać aż tak dobry wynik. Śledzę zawody w USA i uważam, że przełamanie 9 sekund jest w zasięgu ręki w sezonie 2009 – powiedział Witold Karałow, członek zespołu Dunlop VTG No Limit Racing Team.

Kolejna okazja do spotkania z zawodnikami Dunlop VTG No Limit Racing Team już 4 października br., podczas finałowej eliminacji Pucharu Polski w Ułężu koło Ryk.