Właściciel samochodu - majsterkowicz najczęściej nie może samodzielnie usunąć usterki, nawet jeśli polega ona wyłącznie na odkręceniu i wymianie jednego elementu – ponieważ na oko zazwyczaj nie da się ocenić, która część wymaga wymiany.

Koszt sprawdzenia, co się zepsuło, to dopiero pierwsza część wydatków. Teraz czas na wymianę części. Jeśli kosztuje 200-300 zł, trzeba pogodzić się z wydatkiem. Gorzej, jeśli kosztuje 2-3 tys. zł.Warto wtedy sprawdzić, czy nie można jej po prostu naprawić, choć nie każdy warsztat się tego podejmie; nie każdy nawet będzie wiedział, czy się da.

Na ogół jest to możliwe i pozwala zaoszczędzić nawet 80 proc. kosztów. Dobry przykład to sterownik silnika. Koszt nowego waha się od 1500 zł do nawet 8 tys. zł, natomiast naprawa może kosztować od 300 do 1500 zł. Wycena zależy od tego, co się zepsuło. Czasami jest to tylko np. spalona końcówka mocy i wtedy wystarczy wymienić drobną część elektroniczną. Zdarzają się jednak i takie sytuacje, że sterownika nie można naprawić. Wtedy warto poszukać części używanej.

Niestety, to rozwiązanie obarczone jest dużym ryzykiem. Nigdy nie wiadomo, czy handlarz przyśle nam właściwy sterownik – od tej samej wersji silnikowej i o tej samej mocy. Sterownika, nawet sprawnego, w nowoczesnym aucie nie można po prostu podmienić. Jest to możliwe tylko w przypadku starszych samochodów (wyprodukowanych jeszcze w pierwszej połowie lat 90. XX w.), które nie mają immobilisera. W pozostałych komputer silnika jest z nim powiązany i jeśli specjalista go odpowiednio nie zaprogramuje (koszt takiej usługi to od 100 do 400 zł), to motor nie zapali.

Elektronika w aucie - naprawiać czy nie Foto: Auto Świat
Elektronika w aucie - naprawiać czy nie

Dlatego skoro i tak trzeba będzie korzystać z pomocy specjalisty, lepiej od razu sprawdzić, czy uszkodzonej części nie można naprawić. W praktyce da się to zrobić z większością podzespołów elektronicznych, pod warunkiem że można je rozebrać, nie są uszkodzone mechanicznie, nadpalone ani nie były dłuższy czas zalane wodą. Zalanych płytek elektronicznych nigdy nie da się dobrze wysuszyć, a zalegająca w nich wilgoć, m.in. pod ścieżkami, jest przyczyną korozji i różnych przepięć, które mogą uszkodzić sterownik.Oprócz sterowników silników naprawia się m.in. komputery komfortu, sterowniki pomp ABS (choć prawo tego zabrania), sterowniki szyb, elektronicznie sterowane zawory recyrkulacji spalin czy elektronikę turbosprężarek. Nie naprawia się raczej sterowników poduszek powietrznych i napinaczy pasów – nie sposób zagwarantować, że zadziałają w razie potrzeby.

Spróbować naprawić można wszystko, jednak czasami się to nie opłaca. Większość specjalistów od elektroniki nie przyjmuje do naprawy części o niskiej wartości, a najniższy rachunek, jaki wystawiają, to 150-200 zł. Wycena usług osób naprawiających elektronikę obejmuje nie tylko cenę wymienianych części (mają one często groszową wartość), ale przede wszystkim płaci się za wiedzę, kosztowny sprzęt i dokumentację techniczną oraz czas.

Problem drogich części elektronicznych dotyka najbardziej właścicieli stosunkowo młodych aut, które są jeszcze obsługiwane w warsztatach dilerskich. Autoryzowane stacje, nawet gdyby chciały, nie mogą naprawiać takich podzespołów, co wynika m.in. z umów dilerskich. Przede wszystkim jednak nie mają do tego ani odpowiedniej wiedzy, ani urządzeń. W efekcie ich klienci po prostu są informowani, że trzeba wymienić część podejrzewaną o usterkę, np. sterownik za 4 tys. zł.

Wielu klientów płaci, bo nie ma świadomości, że można ją naprawić, a inni z przekonania, że nowa część jest lepsza. Takich obaw nie mają użytkownicy starszych aut, dla których naprawa części jest jedyną ekonomicznie uzasadnioną alternatywą.

Fachowców naprawiających elektronikę nie ma wielu i niektórzy kierowcy mogą mieć problem, by do nich dotrzeć. Na szczęście większość zwykłych warsztatów współpracuje z fachowcami od trudnych napraw. Podzespoły elektroniczne są małe i nie jest problemem wysłanie ich nawet na drugi koniec Polski. Pozostaje ryzyko, że usługa nie zostanie wykonana fachowo i naprawa nie okaże się trwała. Najlepiej, jeśli całą operację logistyczną weźmie na siebie jeden warsztat.