W skrócie

Na portalach aukcyjnych, ale i w poważnych sklepach internetowych, można znaleźć tysiące ofert sprzedaży felg zarówno stalowych, jak i aluminiowych w zaskakująco niskich cenach. Nawet obręcze, które wyglądają niemal tak samo jak te, które są sprzedawane w ASO, można kupić za połowę, a czasem i za ćwierć ich oficjalnej ceny.

Skąd biorą się te okazje? Otóż sprzedawcy felg są niezwykle kreatywni w wymyślaniu historyjek wyjaśniających ich pochodzenie. Wie pan, teraz to wszystkie duże firmy przeniosły produkcję do Chin. I ta firma, która robi felgi dla Mercedesa (albo Volkswagena, BMW, Forda – zależy, do jakiego auta chcemy kupić obręcz), sprzedaje je też bezpośrednio na wolnym rynku, ale bez narzutu koncernu.

Panie! To te same felgi, tylko bez napisów i oryginalnego kartonu, ale za pół ceny. Okazja! Nic, tylko brać, Chińczyk płakał, jak sprzedawał. W przypadku pokątnych handlarzy zdarzają się też inne opowieści, np. o tym, że felgi wypadły z tira, albo zostały zabezpieczone przez pracowników ASO (czyt. kradzione), ale są oryginalne i tanie.

Oczywiście, są też i uczciwsi sprzedawcy, którzy w przypadku kół wyglądających – wypisz wymaluj – jak oryginalne, sygnowane przez producentów aut, twierdzą, że są to ich „repliki”. Na osobnych aukcjach można wtedy kupić np. oryginalne dekielki, które dopełniają iluzji, a firma jest kryta. Kiedy sprawa po poinformowaniu sprzedawcy oryginalnych obręczy trafia do sądu, sprzedawca takich „replik” twierdzi, że np. ramiona felgi mają nieco inną szerokość, a otwory inną średnicę, więc o podróbce nie może być mowy. Polskie sądy zwykle przyjmują taką argumentację.

Oczywiście, nie brakuje klientów, dla których to, czy felga jest oryginalna, czy podrobiona, nie ma większego znaczenia, w myśl zasady, że skoro nie widać różnicy, to nie warto przepłacać. Tyle że w tym wypadku różnice (nawet już pomijając kwestie kradzieży własności intelektualnej) widać, może tylko nie na pierwszy rzut oka.

Od dawna ostrzegamy przed podrabianymi felgami ze stopów lekkich. Zwykle są one znacznie mniej wytrzymałe – łatwiej się gną, pękają, szybciej odpryskuje z nich lakier. To efekt stosowania do ich produkcji gorszych stopów, tańszych technologii odlewniczych i braku kontroli jakości, która wychwytywałaby np. wadliwe, porowate odlewy. Niska cena wynika też z tego, że producenci podróbek, żeby obniżyć koszty ich wytwarzania, rezygnują np. z procesu odpowiedniego utwardzenia odlewów, który polega na niezwykle długotrwałym i pochłaniającym olbrzymie ilości energii wygrzewaniu i schładzaniu.

Felgi utwardzone i takie, których takiemu zabiegowi nie poddano, wyglądają dokładnie tak samo – ale tylko do pierwszego najechania na wysoki krawężnik lub inną przeszkodę.

Do niedawna za bezpieczne uchodziły felgi stalowe. Teraz nawet one są podrabiane! Fałszywki wykonuje się z najtańszej stali. Żeby nie gięły się od razu, muszą być zrobione z grubszej blachy, przez co są o kilkadziesiąt proc. cięższe, a i tak okazują się znacznie delikatniejsze, mniej trwałe, a często niemal niemożliwe do wyważenia.

Aukcje pełne podejrzanego towaru, producenci pozostają bezczynni

Łatwiej kupić podróbkę niż oryginał! Na portalach aukcyjnych większość ofert sprzedaży „wypasionych” wzorów felg to produkty oficjalnie określane jako repliki, czyli mówiąc wprost – podróbki. Oczywiście, sprzedawcy bardzo się starają, żeby na pierwszy rzut oka towar wydawał się oryginalny – na aukcjach obok sprzedawanych obręczy zwykle pokazywane jest auto z oryginalnymi felgami (często są to oficjalne zdjęcia z katalogów producentów samochodów).

W tytule obręcze opisywane są jako np. felgi do Mercedesa AMG lub do Volkswagena Golfa GTI, przy czym „do” jest napisane zwykle tak małą czcionką, że potencjalny nabywca widzi tylko dobrze kojarzącą się markę lub model auta.

Foto: Auto Świat

Dopiero w tekście ogłoszenia można przeczytać zapisaną drobnym druczkiem informację, że są to „części zamienne/zapasowe (tzw. not OEM), będące tańszym zamiennikiem felg fabrycznych”. Taki dopisek zabezpiecza sprzedawców przed ewentualnymi roszczeniami producentów i importerów oryginalnych obręczy.

Obok wspomnianych replik nie brakuje też ofert podróbek mających wszelkie oznaczenia części oryginalnych – łącznie ze skopiowanymi znakami towarowymi, numerami homologacji. Takie fałszywki przeważnie sprzedawane są nie przez firmy, lecz przez indywidualnych sprzedawców, którzy w razie wpadki łatwiej mogą ukryć się przed niezadowolonymi klientami lub producentami oryginalnych części.

Niestety, przed oszustami niezwykle trudno się obronić. Problem polega na tym, że prokuratury i sądy działają w takich przypadkach opieszale, w dodatku na naszym rynku w zasadzie nie ma przepisów, które przewidywałyby kary za sprzedaż felg bez atestów czy też homologacji!

Testy PIMOT: podróbki felg są śmiertelnie niebezpieczne

Foto: Szypulski Piotr / Auto Świat

Badania wykonywane przez ekspertów z Przemysłowego Instytutu Motoryzacji (PIMOT) nie pozostawiają żadnych wątpliwości – podrabiane felgi są niebezpieczne.

Widoczne na zdjęciach koła poddano próbom zgodnym z normą ISO 7141 i regulaminem nr 124 EKG ONZ, czyli przepisami dotyczącymi homologacji kół do samochodów osobowych i przyczep. Test symuluje np. najechanie na krawężnik lub wpadnięcie autem w dziurę. Bok koła przykręconego do piasty i wyposażonego w napompowaną oponę jest uderzany specjalnym metalowym bijakiem o odpowiednio dobranej masie.

W przypadku obręczy oryginalnej w tej sytuacji doszło jedynie do powierzchownych uszkodzeń w miejscu bezpośredniego kontaktu ze spadającym bijakiem. Co się stało z nieoryginalną felgą? Tu spustoszenia były znacznie większe – pękły ramiona felgi, jej tarcza oddzieliła się od obręczy, niemal natychmiast zeszło ciśnienie z koła. W praktyce przy takim uszkodzeniu kierowca miałby duży problem, żeby zachować kontrolę nad pojazdem.

Naszym zdaniem

Zwykle nie da się ocenić jakości felgi tylko po jej wyglądzie. Błyszczący lakier świetnie maskuje niedoskonałości odlewu. Nie ma na rynku felg, które byłyby tanie i rzeczywiście dobre, więc dla własnego bezpieczeństwa lepiej zapłacić więcej.