Logo

Woda zamiast płynu chłodniczego? Zdecydowanie nie wolno. Można tylko raz

Zwykła woda potrafi zniszczyć nasz silnik raz na zawsze. Co prawda również potrafi odprowadzać ciepło, dlatego po jej dolaniu samochód zazwyczaj nadal działa normalnie. Właśnie to bywa zdradliwe, bo kierowca może dojść do wniosku, że skoro nic złego się nie dzieje, problem został rozwiązany. Do czasu.

Dlaczego woda zamiast płynu chłodniczego to zły pomysł?

Układ chłodzenia musi radzić sobie w zupełnie różnych warunkach. Jednego dnia samochód stoi w korku podczas upału, a kilka miesięcy później spędza noc na parkingu przy kilkunastostopniowym mrozie. Płyn chłodniczy jest przygotowany na obie sytuacje. Ma niższą temperaturę zamarzania niż woda, a jednocześnie trudniej doprowadzić go do wrzenia podczas normalnej pracy silnika.
Woda ma natomiast jedną zasadniczą wadę — zamarza już w temperaturze około 0 stopni Celsjusza, a zamieniając się w lód, zwiększa swoją objętość. W zamkniętym układzie samochodu nie ma na to zbyt wiele miejsca. W efekcie mogą pęknąć przewody, chłodnica albo obudowa termostatu. W najgorszym przypadku uszkodzeniu ulegnie głowica lub blok silnika. Nagle okazuje się, że oszczędność kilkudziesięciu złotych na płynie doprowadziła do awarii liczonej w tysiącach złotych. Często silnik nadaje się już tylko na złom.
W dodatku woda nie do końca też chroni przed przegrzewaniem silnika. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że skoro woda dobrze odbiera ciepło, to powinna wystarczyć do chłodzenia silnika. Problem w tym, że cały układ pracuje w wysokiej temperaturze i pod ciśnieniem. Podczas jazdy autostradą, ciągnięcia przyczepy albo stania w korku w upalny dzień warunki panujące pod maską stają się naprawdę wymagające.
Woda może wtedy zacząć wrzeć i parować, a układ stopniowo traci zdolność skutecznego odbierania ciepła. Temperatura silnika rośnie, choć kierowca nie zawsze od razu to zauważa. Wystarczy chwila, aby doszło do uszkodzenia uszczelki pod głowicą, odkształcenia samej głowicy, a w skrajnym przypadku nawet zatarcia jednostki napędowej. Jeśli wskazówka temperatury wędruje w stronę czerwonego pola albo spod maski wydobywa się para, to dalsza jazda zdecydowanie nie jest dobrym pomysłem, a kierowca natychmiast powinien sprawdzić co dzieje się w zbiorniczku wyrównawczym.
Jak dobrać płyn chłodniczy do samochodu? Kolor ma znaczenie
Jak dobrać płyn chłodniczy do samochodu? Kolor ma znaczenie
rafa jodar / Shutterstock

Jak woda zamiast płynu chłodniczego niszczy układ?

Co ważne, problemy nie muszą pojawić się natychmiast. Często samochód przez wiele tygodni lub miesięcy działa bez wyraźnych objawów, a kierowca nabiera przekonania, że jazda na wodzie nie ma żadnych konsekwencji. Tymczasem wewnątrz układu mogą już zachodzić procesy, które z czasem doprowadzą do awarii.
Płyn chłodniczy zawiera dodatki chroniące metalowe elementy przed korozją. Pomagają one zabezpieczyć chłodnicę, pompę cieczy oraz kanały znajdujące się w silniku. Woda takich dodatków nie ma i robi dokładnie to samo, co widzimy w naszych czajnikach, na szybach czy gołej blasze. Z czasem w układzie może pojawić się więc rdza i zanieczyszczenia od kamienia, które zaczną ograniczać przepływ. Efektem bywa słabsze ogrzewanie kabiny, problemy z utrzymaniem temperatury albo awaria pompy "wody". Kierowca zauważa problem dopiero wtedy, gdy potrzebna jest już większa naprawa.
Nie bez znaczenia jest również zjawisko kawitacji. W cieczy powstają niewielkie pęcherzyki, które gwałtownie zanikają i mogą stopniowo uszkadzać metalowe powierzchnie. Nie jest to proces, który da się usłyszeć podczas jazdy lub zauważyć po zachowaniu samochodu. Przez długi czas wszystko może wyglądać normalnie, choć elementy układu są powoli niszczone. W przypadku kawitacji także najgorzej znosi to pompa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czy można wlać wodę z kranu zamiast płynu chłodniczego?

Woda z kranu jest szczególnie kiepskim wyborem, ponieważ może zawierać sporo minerałów. Pod wpływem wysokiej temperatury powstają z nich osady przypominające kamień zbierający się w czajniku. W samochodzie odkładają się one w chłodnicy, nagrzewnicy oraz kanałach silnika. Im grubsza warstwa osadu, tym gorzej układ radzi sobie z oddawaniem ciepła.
Jeżeli producent koncentratu zaleca rozcieńczenie go wodą, należy zastosować wodę demineralizowaną albo destylowaną. Trzeba też zachować proporcje podane na opakowaniu. Często spotyka się mieszaninę składającą się w połowie z koncentratu i w połowie z wody, ale nie jest to uniwersalna recepta dla każdego samochodu. Na rynku dostępne są również gotowe płyny, których nie trzeba i nie powinno się już rozcieńczać.
Nie warto kierować się wyłącznie kolorem produktu. Dwa płyny wyglądające podobnie mogą mieć zupełnie inny skład i spełniać różne normy. Najbezpieczniej sprawdzić wymagania producenta samochodu w instrukcji obsługi lub dokumentacji serwisowej. Przypadkowe mieszanie produktów może pogorszyć ich właściwości, a w niektórych sytuacjach doprowadzić do powstania osadu.
W układzie woda, a auto się przegrzewa? To nic nadzwyczajnego, bowiem silnika nigdy nie powinna chłodzić woda. Jeśli trzeba, można jej dolać, ale to rozwiązanie absolutnie doraźne i jednorazowe
W układzie woda, a auto się przegrzewa? To nic nadzwyczajnego, bowiem silnika nigdy nie powinna chłodzić woda. Jeśli trzeba, można jej dolać, ale to rozwiązanie absolutnie doraźne i jednorazowe
Auto Świat

Kiedy można awaryjnie dolać wodę zamiast płynu chłodniczego?

Oczywiście, jest jeden wyjątek, gdy woda jest wręcz wskazana. Jest to moment, w którym płynu w układzie brakuje i trzeba go dolać, a pod ręką jest tylko woda. Dolanie jej może być mniejszym złem niż jazda z niemal pustym układem. Trzeba jednak traktować to jako rozwiązanie absolutnie awaryjne i na jeden przejazd, które ma pozwolić dotrzeć do warsztatu albo bezpiecznego miejsca. Nie jest to sposób na dalszą eksploatację samochodu przez kilka tygodni.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!