O sprawie anonimowo opowiedzieli redakcji lokalni instruktorzy nauki jazdy. Jak podkreślali, kontrowersyjne praktyki mieli stosować tylko niektórzy egzaminatorzy. W efekcie jedne osoby zdawały egzamin, a inne nie, nawet jeśli wykonywały zadania dokładnie tak samo.
Oblewanie za uślizg i brak gazu
— Jeden egzaminator opracował "sposób na uślizg" — przyglądał się kołom pojazdu podczas ruszania na wzniesieniu na placu manewrowym i za zabuksowanie kołami wystawiał negatywną ocenę — przekazuje brd24.pl.
Problem polega na tym, że przepisy określają jedynie, iż samochód na wzniesieniu nie może cofnąć się o więcej niż 20 cm, a silnik nie może zgasnąć. Chwilowa utrata przyczepności nie została wskazana jako błąd skutkujący oblaniem egzaminu.
— Inny opracował "sposób na gaz". Podczas jazdy po łuku wsiadał do samochodu z kursantami i patrzył, czy puszczając sprzęgło, naciskają gaz, choć w nowoczesnych autach do ruszenia i toczenia się czasem jest to zbędne. Jeśli kursant nie naciskał gazu, uznawał, że to błąd — czytamy w tekście.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Część osób nie zamierzała pogodzić się z takimi decyzjami. Zdający składali odwołania do marszałka województwa, w tym przypadku woj. świętokrzyskiego, który sprawuje nadzór nad działalnością WORD-ów. W opisywanych przypadkach oznaczało to unieważnienie egzaminów. Jedna ze spraw trafiła nawet do sądu administracyjnego, ponieważ egzaminator odwoływał się od decyzji marszałka.
Wątpliwości wzbudzają statystyki zdawalności za 2025 r. Jak podaje brd24.pl, u części egzaminatorów miała ona sięgać około 50 proc., podczas gdy u innych wynosiła zaledwie 18 proc. Tak duże rozbieżności mogą sugerować odmienne podejście do oceniania kandydatów.
Plac manewrowy może przejść do historii
Niewykluczone, że podobne kontrowersje wkrótce będą przeszłością. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje bowiem największą od lat reformę systemu szkolenia i egzaminowania kierowców. Zmiany mają być wprowadzone stopniowo w latach 2027-2029.
Najważniejsza dotyczy egzaminu praktycznego kategorii B i B1. Resort chce całkowicie zrezygnować z obowiązkowej części przeprowadzanej na placu manewrowym. Zniknąć mają zarówno jazda po łuku, jak i ruszanie na wzniesieniu. W zamian przyszli kierowcy będą oceniani przede wszystkim podczas jazdy w realnym ruchu drogowym. Zdaniem ministerstwa to właśnie wtedy najlepiej widać umiejętność przewidywania zagrożeń, podejmowania decyzji i współpracy z innymi uczestnikami ruchu.
To istotne również z innego powodu. Obecnie ponad 30 proc. kandydatów odpada już na placu manewrowym i nigdy nie wyjeżdża na miasto. Planowane zmiany mają sprawić, że egzamin będzie w większym stopniu sprawdzał rzeczywiste umiejętności kierowców, a nie zdolność do perfekcyjnego wykonania kilku schematycznych manewrów.
Egzamin praktyczny na placu manewrowym — zdj. ilustracyjne
Mariusz Kamiński / Auto Świat