Logo

Zatankowała auto na Orlenie. Później dostała pilne wezwanie na policję

Przeoczona płatność po jednej z wizyt na stacji Orlen przysporzyła pani Natalii Siewierze sporo niepotrzebnych nerwów. Płatność za paliwo bez konieczności wchodzenia do budynku stacji miała być wygodą w najczystszej postaci — wystarczy wyciągnąć telefon, zeskanować kod QR z naklejki na dystrybutorze, zatwierdzić transakcję i można wracać na trasę. Bajka, dopóki technologia albo kierowca nie zaliczą potknięcia.

Klientka Orlenu odjechała ze stacji bez płacenia za paliwo

Taką historię opisuje Interia. Według relacji przytoczonej przez ten portal pani Natalia regularnie korzysta z płatności mobilnych na stacjach Orlen. Tym razem coś jednak poszło nie tak — we wpisie w serwisie LinkedIn kobieta przyznaje, że nie wie, czy w ogóle nie zeskanowała kodu, czy po prostu płatność z jakiegoś powodu nie przeszła.
Za tankowanie na Orlenie można płacić w aplikacji
Za tankowanie na Orlenie można płacić w aplikacji
Maciej Brzeziński / Auto Świat
Na komisariacie przyznała się do błędu, bo nie sprawdziła, czy dostała fakturę za tę transakcję. Efekt był taki, jakby rzeczywiście planowała nie zapłacić za to tankowanie. I choć było zupełnie inaczej, nie dostała szansy uregulowania brakującej płatności. Zamiast tego od razu dostała wezwanie na komisariat policji, na którym wyjaśniła, że odjechała ze stacji przekonana, że płatność przebiegła tak jak zwykle — relacjonuje Interia.

Zamiast SMS-a lub e-maila wezwanie na policję

Klientka Orlenu nie kryje rozgoryczenia z powodu niepotrzebnego zaangażowania policji w sprawę. Twierdzi, że gdyby dostała SMS-a, e-mail lub "cokolwiek" z przypomnieniem o nieuregulowanej płatności, natychmiast opłaciłaby zaległy rachunek. Nie mogła na to liczyć i to wzbudziło spory niesmak u części komentujących. Oczywiście, nie brakowało też głosów, że klientka nie powinna była liczyć na ulgowe traktowanie — "kradzież to kradzież".
Zaraz po wizycie na komisariacie klientka uregulowała należność, więc sprawa została umorzona. Interia zwróciła się do Orlenu z prośbą o wyjaśnienie, czy procedury nakazują pracownikom natychmiastowe zawiadomienie organów ścigania o odjeździe klienta ze stacji bez płacenia, czy pozwalają im na podjęcie próby kontaktu i polubowne rozwiązanie sprawy.
Z odpowiedzi koncernu wynika, że w takiej sytuacji pracownik stacji najpierw kontaktuje się z infolinią, następnie zespół sprawdza, czy kierowca próbował zapłacić za pomocą usługi Orlen Pay oraz czy do numeru rejestracyjnego przypisano dane kontaktowe klienta.

W zdecydowanej większości przypadków kontakt telefoniczny z klientem pozwala wyjaśnić sytuację i doprowadzić do uregulowania należności, bez potrzeby angażowania właściwych służb

— zapewnił Interię przedstawiciel Orlenu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak nie być posądzonym o kradzież paliwa na stacji?

Procedura jest jasna, nie wiadomo natomiast, dlaczego nie zadziałała w tym przypadku. Kobieta miała regularnie korzystać z płatności mobilnych, więc jej dane kontaktowe raczej powinny być dostępne w systemie. W opisanej sytuacji wystarczyłby zapewne jeden telefon, SMS albo e-mail. Zamiast tego uruchomiono "machinę", która nie tylko niepotrzebnie zaangażowała dodatkowych pracowników stacji, ale nawet policjantów.
A przecież nowoczesne systemy płatności miały oszczędzać czas i ułatwiać życie! Ta historia ma prosty morał: po zapłaceniu za paliwo w aplikacji należy sprawdzić, czy transakcja rzeczywiście została zakończona i czy jest tego potwierdzenie. Lepiej poświęcić na to kilkadziesiąt sekund i w ostateczności podejść jednak do kasy, niż tłumaczyć się później na komisariacie policji.
Data utworzenia:
2731
2
1
1
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!