To istotna zmiana, bo do tej pory właściciel odblokowanej hulajnogi mógł mieć pretensje do sposobu pomiaru. Obecnie policjanci już się przygotowali i nareszcie mają urządzenia do tego, by skutecznie sprawdzać hulajnogi. Wystarczy posadzić ją na rolki, a wtedy kończą się opowieści i zaczynają pomiary.
Skąd to całe przejmowanie się hulajnogami elektrycznymi?
Nagranie opublikowane przez elbląską policję pokazuje próbę jednego z kontrolowanych pojazdów. Wynik to blisko 50 km na godz. Tymczasem hulajnoga elektryczna powinna mieć konstrukcyjne ograniczenie prędkości do 20 km na godz. Nie mówimy zatem o drobnym odstępstwie, błędzie pomiarowym czy kilku dodatkowych kilometrach na godzinę. Kontrolowany pojazd osiągnął prędkość około dwóch i pół raza wyższą od wartości granicznej przewidzianej dla tej kategorii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W mieście 50 km na godz. to normalna prędkość dla samochodu. Różnica polega na tym, że auto ma pasy bezpieczeństwa, strefy kontrolowanego zgniotu i cztery koła. Przede wszystkim jednak kierowca samochodu, podobnie jak osoba prowadząca inne szybkie pojazdy, musi mieć wymagane uprawnienia, które zdobywa po wykazaniu się znajomością przepisów oraz odpowiednimi umiejętnościami.
Użytkownicy hulajnóg mogą znać zasady ruchu drogowego, ale nie muszą potwierdzać tej wiedzy egzaminem. W praktyce część z nich najwyraźniej nie zna podstawowych reguł albo je ignoruje.
Przykładów nie trzeba daleko szukać. Na początku października 13-latka jadąca drogą podporządkowaną, oznaczoną znakiem "Ustąp pierwszeństwa", wjechała pod koła samochodu poruszającego się drogą z pierwszeństwem. Dziewczynka przed wjazdem nie zwolniła i nawet się nie rozejrzała. Trafiła do szpitala, ale jej życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.
Jak więc bezwarunkowo zaufać użytkownikom hulajnóg i zakładać, że wszyscy wiedzą, co robią? Przeniesienie ich na chodniki również nie rozwiąże problemu. Trudno przecież zaakceptować sytuację, w której ktoś pędzi między pieszymi z prędkością 40 czy 50 km na godz. To jeden z powodów, dla których konstrukcyjne ograniczenie prędkości hulajnogi elektrycznej wynosi 20 km na godz.
Co ujawniła akcja "Legalny elektryk"?
Podczas akcji "Legalny elektryk" policjanci zaczęli sprawdzać nie tylko użytkowników, lecz także możliwości ich pojazdów. W ciągu czterech godzin skontrolowali 14 pojazdów elektrycznych oraz 11 osób poruszających się hulajnogami. W ośmiu przypadkach brak wymaganych uprawnień zakończył się skierowaniem wniosków do sądu rodzinnego i nieletnich.
Ukarano również ośmioro rodziców, którzy dopuścili do kierowania pojazdem osoby bez odpowiednich uprawnień. Dwie hulajnogi zostały odholowane na policyjny parking, a funkcjonariusze sporządzili siedem wniosków do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Trzeba przy tym zaznaczyć, że policja nie podała szczegółowych podstaw każdej z tych decyzji, dlatego nie można automatycznie łączyć wszystkich konsekwencji z wynikami uzyskanymi na hamowni.
Kontrolą objęto także elektryczne motorowery typu Surron oraz jeden rower elektryczny. W tej grupie funkcjonariusze nie stwierdzili nieprawidłowości dotyczących parametrów pojazdów, rejestracji ani uprawnień kierujących. To ważne, ponieważ sama duża moc nie czyni pojazdu nielegalnym. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy jego rzeczywiste możliwości nie odpowiadają kategorii, do której zalicza go właściciel, albo gdy pojazd nie spełnia związanych z nią wymagań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Koniec zbyt szybkich hulajnóg elektrycznych? Jest projekt ustawy, ale na razie szykuje się w Polsce "hiszpański problem"
Czy policyjna hamownia do hulajnóg będzie wykorzystywana częściej?
Elbląska policja zapowiedziała kolejne działania prowadzone pod nazwą "Legalny elektryk". W następnych kontrolach również ma być wykorzystywana specjalistyczna hamownia. Na razie trudno przesądzać, czy taki sprzęt szybko trafi do większej liczby jednostek, ale kierunek jest czytelny — policja dostrzega problem i zamierza badać możliwości techniczne hulajnóg oraz rowerów elektrycznych.
Mobilna hamownia niepozornie zmienia więc układ sił. Do tej pory policjant widział hulajnogę i jej użytkownika, a teraz może również zobaczyć liczby. Gdy na ekranie zamiast dopuszczalnych 20 km na godz. pojawia się wynik bliski 50 km na godz., pole do dyskusji gwałtownie się kurczy. Kończy się pobłażanie, a zaczyna techniczna weryfikacja.
Jeżeli ktoś nadal zastanawia się, dlaczego takie kontrole są potrzebne, powinien jeszcze raz obejrzeć nagranie ze zdarzenia z udziałem 13-latki. Problemem nie jest przecież sam napęd elektryczny. Jest nim połączenie wysokich osiągów, niewielkiego doświadczenia i nieznajomości podstawowych zasad ruchu drogowego.