Gdzie nie spojrzysz, jeżdżą Dacie, Renault, Peugeoty i Citroeny. Część jest zdezelowana, zakurzona, często ma 30–40 lat, a inne są jeszcze nowe i zadbane. Najważniejsze jest to, że wszystkie się sprawnie poruszają po drogach. Ich właściciele raczej nie trzymają ich, bo chcą, ale po prostu nie stać ich na inne, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że pozwalają się sprawnie przemieszczać, więc pytam: o co chodzi z tym stereotypem o awaryjnych autach francuskich?
Czy francuskie samochody rzeczywiście wytrzymują warunki w Maroku?
Marokańska eksploatacja nie jest dla samochodu wypoczynkiem. Wysokie temperatury obciążają układ chłodzenia i klimatyzację, długie trasy prowadzą przez góry Atlas, a jakość dróg poza największymi miastami bywa słaba. Kierowcy zwracają również uwagę na zużycie paliwa, ponieważ samochód często jest narzędziem pracy, a każdy dodatkowy koszt wpływa na domowy albo firmowy budżet. A paliwo jest tylko kilkadziesiąt groszy tańsze niż w Polsce.
W tych warunkach dobrze odnajdują się konstrukcje, które w Europie mogą wydawać się mało prestiżowe. Są to Dacia Logan, Dacia Sandero, Renault Clio, Renault Kangoo, Peugeot Partner oraz Citroën Berlingo. Oferują przestrzeń, niewielkie, ekonomiczne silniki i rozwiązania znane z wielu innych modeli. Miękko zestrojone zawieszenie oraz odpowiednio duży skok kół pomaga natomiast na gorszych nawierzchniach. Mają wozić ludzi, towary i bagaże, a po awarii możliwie szybko wrócić na drogę. I szybko wracają.
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Czy stare auta z Francji są naprawdę niezawodne?
Widok kilkudziesięcioletniego Renault albo Peugeota nadal poruszającego się po Maroku na początku może robić wrażenie, ale potem staje się normą, bo jest ich tam mnóstwo. Nie oznacza to jednak, że każdy taki samochód przez całe życie był bezawaryjny. To ważne rozróżnienie, ponieważ solidność w praktyce nie zawsze polega na całkowitym braku usterek. Czasem ważniejsza jest możliwość szybkiego, prostego i niedrogiego usunięcia problemu. Te samochody to dają.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Mechanik wskazał samochód, na którym serwisy prawie nie zarabiają. Jeżdżą i jeżdżą bez awarii
Mieszkańcy Afryki doceniają to, co się nie psuje
Starszy samochód może pozostać w eksploatacji przez 20 lub 30 lat, jeśli jego konstrukcja jest dobrze znana lokalnym warsztatom, a części można znaleźć bez wielotygodniowego oczekiwania. Duże znaczenie ma również koszt robocizny. W bogatszym kraju poważniejsza naprawa starego auta często przewyższa jego wartość, dlatego właściciel decyduje się na zmianę samochodu. W Maroku rachunek może wyglądać zupełnie inaczej. Kolejna naprawa nadal się opłaca, ponieważ sprawny pojazd zachowuje wysoką wartość użytkową.
Co istotne, w krajach afrykańskich kierowcy raczej nie mają góry pieniędzy, więc naprawy także nie mogą być drogie. Dla nas wybór jest prosty: to samochody nieskomplikowane, wytrzymujące trudne użytkowanie i w dodatku tanie w eksploatacji.
Możecie jeszcze powiedzieć, że to wcale nie wytrzymałość samochodów, a wpływy kolonialne Francuzów. I tu nie mogę się nie zgodzić — masa aut z Francji w byłej kolonii francuskiej to nie przypadek. Renault ma też fabrykę w Maroku, więc to także ma wpływ. Mimo wszystko, nawet jeśli samochód byłby tani, ale awaryjny, to i tak nikt by go nie chciał. Więc wcale nie są złe.
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
- Przeczytaj także: Z Omody 5 odpadły koła. Czy z twojej też odpadną? Polskie auta mają inną konstrukcję niż te w Malezji
Czy stereotyp o awaryjnych francuskich autach ma jeszcze sens?
Oczywiście, stereotypy nie biorą się całkowicie z powietrza. Niektóre francuskie modele miały problematyczną elektronikę, kapryśne rozwiązania techniczne albo silniki, których naprawa potrafiła kosztować tyle, co samochód. Tych aut tam nie ma — są te, które rzeczywiście wytrzymują próbę czasu. Są też stare Mercedesy, bo one są przecież legendarnie trwałe. Bardzo dużo jest aut z silnikami diesla, zarówno nowszych, jak i starszych. Nie ma za to na przykład modeli, które mają silniki 1.2 PureTech — one wymagają wzmożonej opieki.
Maroko przypomina więc, że o trwałości auta nie decyduje kraj producenta. Liczy się konkretna wersja oraz środowisko, w którym samochód jest użytkowany. Proste Renault, Peugeoty albo Citroeny, wyposażone w popularny silnik i obsługiwane przez doświadczonego mechanika, mogą przejechać setki tysięcy kilometrów. Nie muszą być całkowicie bezawaryjne — wystarczy, że będą odporne, naprawialne i ekonomicznie racjonalne.
To samo dotyczy Dacii. Tani samochód nie musi być samochodem jednorazowym. Czasem jest wręcz przeciwnie, ponieważ rezygnacja z efektownych dodatków pozwala skupić się na tym, czego potrzebuje większość kierowców. Marokańskie drogi są dobrym sprawdzianem tej filozofii. Pokazują, że proste i niedrogie auto może okazać się bardziej użyteczne od skomplikowanego modelu, który zachwyca w salonie, lecz po kilkunastu latach staje się zbyt kosztowny w naprawie.
Z naszej perspektywy to istotne, bo podobne nowe auta są i u nas. Nie trzeba się ich bać, bo nie sprawiają problemów, co dobitnie pokazuje Maroko i inne kraje afrykańskie. I możecie się spytać, czemu tych starych aut nie ma u nas? Bo po pierwsze możemy sobie pozwolić na nowsze auto, a po drugie u nas te samochody z powodu pogody i soli drogowej zardzewiały. To warto mieć na uwadze zawsze, gdy kupujemy samochód — blacha nie jest na zawsze, jeśli używamy auta w naszym klimacie. W Afryce się tym nie przejmują, bo tam klimat nie niszczy blachy, a i kontrole stanu technicznego auta nie są tak drobiazgowe.
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Francuskie samochody w Maroku
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński