Logo

Inspektorzy ITD wykryli serię naruszeń. Takie są realia w Polsce

Dopuszczalna masa całkowita zestawu pojazdów ciężarowych w Polsce to...? Tak, 40 t. Przewoźnicy działający w branży powinni doskonale zdawać sobie z tego sprawę, a jednak na polskich drogach wciąż dochodzi do takich odkryć jak to na DK10 — wskazówka wagi zatrzymała się dopiero na 54,8 t, a to o prawie 15 t "za daleko"! To dużo czy mało? Bardziej obrazowo: 15 t to kilkanaście kompaktowych aut osobowych.
Co ciekawe, przeładowana ciężarówka wiozła lekkie — wydawałoby się — trociny. Masa całkowita zestawu była tylko wierzchołkiem góry lodowej. Zachodniopomorscy inspektorzy ITD odkryli, że nacisk osi napędowej samochodu ciężarowego przekraczał 14 t, choć przepisy dopuszczały 11,5 t. Potrójna oś nienapędowa naczepy też nie była święta — przekroczyła dopuszczalny nacisk o 9,5 t.
Przeładowana ciężarówka podczas ważenia w trakcie kontroli ITD
Przeładowana ciężarówka podczas ważenia w trakcie kontroli ITD
Inspekcja Transportu Drogowego

Inspektorzy ITD zatrzymali ciężarówkę przeładowaną o 23 tony!

Jeszcze bardziej przeciążony transport zatrzymano na drodze ekspresowej S11. Inspektorzy z oddziału w Koszalinie skierowali na wagę zestaw przewożący drewno. Wynik nie pozostawiał wątpliwości: 62,9 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Przekroczony został również nacisk osi napędowej i to o blisko 8 t.
W obu przypadkach dalsza jazda została wstrzymana. Aby ciężarówki mogły ponownie wyruszyć w trasę, konieczny był częściowy rozładunek. Towar zdejmowano do momentu, w którym masa całkowita pojazdów oraz naciski osi wróciły do obowiązujących norm. Wobec przewoźników wszczęto postępowania administracyjne, które mogą zakończyć się wysokimi karami pieniężnymi — informują inspektorzy ITD.
Dlaczego przeciążenie tak dużego zestawu nie jest przy tym wyłącznie problemem przewoźnika i jego portfela? Dodatkowe tony mocniej obciążają nawierzchnię, wydłużają drogę hamowania i mogą wpływać na zachowanie pojazdu podczas nagłego manewru. Różnica między 40 a niemal 63 tonami nie jest drobną pomyłką przy załadunku. To ponad 22 t różnicy, a to już skandal.

Inna kontrola ITD przyniosła nieoczekiwany finał

Do trzeciego zdarzenia doszło na trasie S8 w pobliżu Radzymina. Tutaj mazowieccy inspektorzy ITD skontrolowali samochód dostawczy. Załadowane auto ważyło 4,2 t, mimo że jego dopuszczalna masa całkowita wynosiła 3,5 t. Nadprogramowe 700 kg okazało się jednak najmniejszym problemem kierującego.
Podczas kontroli wyszło na jaw, że mężczyzna prowadził dostawczaka, choć miał zatrzymane prawo jazdy. Za przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej dostał mandat, a za złamanie zakazu trafił na komisariat. Teraz odpowie przed sądem za kierowanie pojazdem w okresie zatrzymania uprawnień. Według komunikatu Inspekcji Transportu Drogowego grożą mu wysoka grzywna oraz cofnięcie uprawnień do kierowania pojazdami na 5 lat.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tak wyglądają realia transportowe w Polsce

Blisko 55 ton na DK10, niemal 63 tony na S11 i przeciążony dostawczak prowadzony przez osobę z zatrzymanym prawem jazdy. Wszystkie te sytuacje inspektorzy ITD opisali w jednym komunikacie i wszystkie wydarzyły się w ciągu tygodnia. Trzy kontrole ITD wystarczyły, aby pokazać, że niektórzy przewoźnicy wciąż traktują ustawowe limity jak luźną sugestię, a nie granicę wyznaczoną ze względów na nośność polskich dróg i bezpieczeństwo. Trochę przerażające.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!