Tu nie chodzi o pojedyncze przypadki czy internetowe legendy. W wielu sytuacjach sami producenci uruchamiali programy naprawcze, rozszerzone gwarancje lub specjalne akcje serwisowe, które miały ograniczyć skutki znanych problemów technicznych. Dziś, jeśli ktoś nie ma z nimi problemów, może nazywać się szczęściarzem.
Które awaryjne silniki benzynowe sprawiają najwięcej problemów?
Do najbardziej kontrowersyjnych konstrukcji często zalicza się dziś pięć jednostek. Pierwszą jest 1.2 PureTech koncernu PSA, obecnie funkcjonującego pod marką Stellantis. Problemem okazał się pasek rozrządu pracujący w kąpieli olejowej. Zużywający się materiał może prowadzić do poważnych uszkodzeń silnika oraz kosztownych napraw. Ten silnik jednak na tle innych można uznać nawet za udany.
Drugim silnikiem jest 1.6 THP, znany również jako Prince. Kierowcy i serwisy od lat zwracają uwagę na problemy z rozciągającym się łańcuchem rozrządu, awarie wysokociśnieniowych pomp paliwa oraz kłopoty związane z układem smarowania turbosprężarki.
Na liście znajduje się także trzycylindrowy 1.0 EcoBoost Forda. Jednostka zdobywała nagrody za osiągi i oszczędność paliwa, jednak część egzemplarzy zmagała się z utratą płynu chłodniczego, białym dymem z wydechu oraz nierówną pracą silnika. Przyczyną były problemy z pękającym blokiem lub głowicą.
Kolejnym przykładem jest 1.4 TSI Twincharger z grupy Volkswagena. Zaawansowana konstrukcja była technologicznie imponująca, ale problemy z rozrządem i napinaczami sprawiły, że wielu właścicieli do dziś wspomina ją z dużą ostrożnością.
Piątą jednostkę stanowią 2.0 TSI oraz 2.0 TFSI z rodziny EA888 drugiej generacji. W pierwszych seriach pojawiały się problemy z napinaczem łańcucha rozrządu, które w skrajnych przypadkach mogły doprowadzić do kolizji tłoków z zaworami i bardzo kosztownej naprawy. Występowały tu też problemy z nagarem.
Silniki 2.0 TFSI potrafiły spalać sporo oleju
Auto Świat
Do jakich problemów producenci oficjalnie się przyznali?
Najciekawsze jest to, że wiele wad zostało potwierdzonych przez same koncerny. Nie są to jedynie opinie użytkowników publikowane na forach internetowych.
Stellantis uruchomił europejski program wsparcia dotyczący silników PureTech. W określonych warunkach przewidziano możliwość uzyskania pomocy nawet przez 10 lat lub do przebiegu 180 tys. km. Warunkiem pozostaje jednak odpowiednio udokumentowana historia serwisowa.
W przypadku jednostek EA888 drugiej generacji producent wdrażał działania związane z problematycznym napinaczem rozrządu. Także właściciele niektórych modeli MINI z silnikami Prince mogli korzystać z programów obejmujących rozrząd, przewody układu smarowania turbosprężarki czy wysokociśnieniowe pompy paliwa.
Ford również opracował procedury diagnostyczne dla serwisów dotyczące charakterystycznych objawów występujących w części silników EcoBoost. To pokazuje, że opisywane problemy były znane producentom i wymagały konkretnych działań technicznych.
Dlaczego awaryjne silniki benzynowe zachwycały ekspertów?
Skoro są tak awaryjne, to jak to się stało, że otrzymały nagrody? W czasach największej popularności downsizingu liczyły się przede wszystkim osiągi i efektywność. Jurorzy konkursu International Engine of the Year oceniali kulturę pracy, innowacyjność, zużycie paliwa oraz osiągi. Trwałość po dziesięciu latach użytkowania nie była jednak elementem takich testów.
Volkswagen imponował silnikiem 1.4 TSI Twincharger, który łączył mechaniczny kompresor z turbosprężarką. Taka konfiguracja miała eliminować opóźnienie reakcji na gaz i zapewniać wysoki moment obrotowy już od niskich obrotów. Z kolei BMW i PSA przekonywały do jednostki 1.6 THP, wykorzystującej zaawansowaną technologię twin scroll turbo, bezpośredni wtrysk paliwa oraz system Valvetronic. Audi promowało silniki TFSI jako przyszłość motoryzacji, która pozwala ograniczać emisję spalin bez rezygnacji z osiągów.
Wszystkie te rozwiązania robiły ogromne wrażenie podczas premier i jazd testowych. Dopiero czas pokazał, że skomplikowana konstrukcja może oznaczać także większe ryzyko kosztownych awarii.
Silniki THP występowały w Citroenach i Peugeotach oraz w Mini i BMW
Auto Świat
Czy awaryjne silniki benzynowe nadal warto kupować?
Sam fakt występowania na listach problematycznych konstrukcji nie oznacza automatycznie, że każdy egzemplarz stanie się finansową pułapką. Kluczowe znaczenie ma historia serwisowa oraz potwierdzenie wykonanych napraw.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy kupujący wybiera samochód bez dokumentacji, z niejasną przeszłością i przebiegiem, którego nie da się zweryfikować. W takich przypadkach oszczędność przy zakupie może bardzo szybko zamienić się w wydatek przekraczający wartość auta.