Diesle od wielu lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem na rynku. Kiedyś były powolne i głośne, ale cechowały się prostą budową oraz niezawodnością. W ostatnich latach stały się cichsze, wydajne, a także efektywne, lecz ucierpiała na tym trwałość.

Jednostki wysokoprężne zaczęły zmagać się z wieloma problemami, o których wcześniej nikt nie słyszał – dotyczy to zarówno mechaniki (głównie osprzętu), jak i elektroniki. Co gorsza, duże skomplikowanie techniczne i drogie części windują ceny napraw – często są liczone w tysiącach złotych, a w przypadku niektórych konstrukcji sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Dochodzą do tego wady materiałowe oraz abstrakcyjnie długie interwały wymiany oleju. To efekt cięć budżetowych i ślepej pogoni za oszczędnościami. Niestety, prawda jest taka, że diesle, które bez poważnych awarii i nakładów finansowych przejeżdżały 500-700 tys. km (w przypadku jednostek Mercedesa, np. „beczek” czy W124, nawet ponad milion kilometrów) minęły bezpowrotnie. Są też plusy.

Globalizacja produkcji spowodowała, że ten sam silnik (lub po drobnych modyfikacjach) można znaleźć w wielu modelach różnych marek. Profity płynące z takiego podejścia konsumpcyjnego? Niższe koszty serwisu (więcej mechaników zna dany silnik) i wielu napraw (bogactwo silników oznacza duże zapotrzebowanie na usługi, a także szeroki rynek zamienników). Ale jak w tym wszystkim się połapać? Które diesle są warte uwagi, a które zaliczają się do silników podwyższonego ryzyka?

Skupiliśmy się na jednostkach z wtryskiem bezpośrednim, których największy rozkwit przypada na koniec lat 90. XX w. i które obecnie są najliczniejsze na rynku wtórnym – wytypowaliśmy ponad 40 takich silników. Za podstawowe kryterium oceny przyjęliśmy trwałość i niezawodność opisywanej jednostki wysokoprężnej. Równie ważne są też koszty napraw i eksploatacji, a nieco mniej – wydajność oraz efektywność.

Ranking znajdziecie w aktualnym numerze Auto Świata. Polecamy!