Gdy temperatura spada poniżej zera, wielu kierowców sięga po tradycyjne narzędzia — skrobaczki, płyny do odmrażania i szczotki. Część osób, które jakimś dziwnym sposobem nie mają w swoim samochodzie odpowiednich akcesoriów próbuje radzić sobie np. plastikową kartą bankomatową lub po prostu czeka, aż ogrzewanie auta stopniowo rozmrozi szybę. W tym czasie silnik w ich samochodzie pracuje i zużywa paliwo. Jakby tego było mało to kierowca zamiast jechać, to traci cenne minuty, a bywa, że i nerwy. Tymczasem w sieci znaleźć można sposób, który pozwala znacznie szybciej i bezpieczniej przygotować samochód do jazdy.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Policzyłem, czy opłaca się mieszać alkohol izopropylowy, żeby zrobić odmrażacz do szyb
Jak szybko odmrozić szybę? Inżynier NASA pokazał skuteczny sposób
Według byłego inżyniera NASA, a obecnie youtubera, Marka Robera, kluczowe dla szybkiego poradzenia sobie z zamarzniętymi szybami jest wykorzystanie ciepłego, suchego powietrza. Rober podkreśla, że pierwszym krokiem w takiej sytuacji powinno być ustawienie ogrzewania na maksymalną moc. Dlaczego? Bo to właśnie gorące powietrze najskuteczniej "przekazuje energię" zamarzniętej szybkie i powoduje równomierne topnienie na całej powierzchni szyby, tego, co na niej zalega.
Sposób Marka Robera, który de facto ma już ok. 10 lat, ale nagle otrzymał "drugie życie" w sieci za sprawą osób, które nagle zaczęły go podawać dalej i nagrywać własne wideo, odtwarzające jego metodą, to znacznie więcej, niż zimą robi wielu kierowców, bo część ogranicza się tylko do włączenia ogrzewania tylnej szyby i ustawienia nawiewu na grzanie.
Jednak, jak zaznacza ekspert, aby skorzystać z pełni praw fizyki, które pomagają walczyć z zamarzniętymi szybami, warto dodać jeszcze jeden krok — uruchomić klimatyzację, nawet podczas mrozu. Mimo nazwy, klimatyzacja nie tylko chłodzi, ale przede wszystkim osusza powietrze, usuwając z niego wilgoć, więc swobodnie można (i powinno się) korzystać z niej także zimą, o czym zresztą pisaliśmy już wiele razy. Dzięki działaniu klimatyzacji powietrze jest bardziej suche i może szybciej zaabsorbować kolejne porcje wilgoci z wnętrza auta i z szyb, a to znacznie przyspiesza proces rozmrażania.
Pokazali "szybki" sposób na zamarzniętą szybę. Wykorzystuje prawa fizyki
Połączenie maksymalnie rozgrzanego ogrzewania z działającą klimatyzacją daje najlepszy efekt — ciepłe i suche powietrze skutecznie "rozprowadza się" po przedniej szybie, sprawiając, że rozmrozi się ona w krótszym czasie niż zwykle. To rozwiązanie jest nie tylko szybsze, ale także bezpieczniejsze dla szyby - nie ma możliwości zarysowania szyby, ponieważ kierowca, korzystając z tej metody, nie używa skrobaczki.
Kolejnym elementem, który może zaskoczyć wielu kierowców, a który poleca wykonać Mark Rober, jest otwarcie okien i wyłączenia trybu recyrkulacji powietrza. Tłumaczy, że recyrkulacja powoduje, że w kabinie krąży to samo, coraz bardziej wilgotne powietrze - krążąc "w kółko" pochłania coraz to nowe "porcje" wilgoci ze środka auta. Otwierając okna, umożliwiamy wilgoci wydostanie się na zewnątrz, i umożliwiamy dostanie się do środka auta świeżemu, suchemu powietrzu (kiedy na zewnątrz panuje mróz powietrze jest znacznie bardziej suche, niż kiedy jest cieplej), które po "przejściu" przez ogrzewanie i klimatyzację jeszcze skuteczniej osusza szybę.
Efekt tej metody ma być widoczny niemal natychmiast — lód z szyby ma znikać, a sama przednia szyba ma stać się przejrzysta w ciągu kilku minut. Całość ma być wygodna, bo kierowca nie musi już stać na mrozie zmarzniętymi dłońmi, próbując zeskrobać lód z szyby. Cały sposób ma sprowadzać się to tego, że wystarczy odpowiednio ustawić systemy w samochodzie. Metoda opisana przez byłego inżyniera NASA nie wymaga też żadnych specjalnych środków ani zaawansowanych technologii. To po prostu wykorzystanie znanych od lat zasad działania klimatyzacji i ogrzewania w samochodach.
Czy metoda z wykorzystaniem praw fizyki działa?
Wszystko wskazuje, że taka metoda naprawdę jest skuteczna - bardzo podobne metody radzenia sobie z szybami pokazywaliśmy i opisywaliśmy już wielokrotnie. Mamy jednak do niej kilka uwag. Po pierwsze - owszem, na pewno zadziała, ale niekoniecznie poradzi sobie w opisywane kilka minut z lodem albo szronem przy temperaturach takich, jakie panują obecnie, czyli kilka- kilkanaście st. poniżej zera. Zwłaszcza, że demonstracja, metody, którą można zobaczyć powyżej - w wykonaniu jej autora, Marka Robera pokazuje jej działanie w przypadku raczej zaparowanej, a nie zamarzniętej szyby. W tak krótkim czasie ze szronem, a zwłaszcza z lodem na szybie może sobie nie poradzić.
Metoda na zamarzniętą szybę inżyniera z NASA jest zgodna z przepisami?
Druga sprawa, o której nikt z podających tę metodę dalej w sieci nie wspomniał to to, że zgodnie z polskimi przepisami kierowca może w terenie zabudowanym podczas postoju może mieć włączony silnik przez jedynie minutę. Po tym czasie grozi mu mandat w wysokości przynajmniej 100 zł, a jeśli policjant uzna, że taki postój wiąże się z emisją nadmiernej ilości spalin, mandat wynieść może nawet i 300 zł. W takich warunkach sposób na zamarznięte szyby inżyniera z NASA owszem zadziała, ale nie w tak krótkim czasie, jak się mówi, a ponadto w Polsce jest niezgodny z prawem.
- Przeczytaj także: Siedzisz w aucie z włączonym silnikiem. Uważaj na mandat