Nie ma pewniejszego sposobu na „kapcia” niż zwykłe, pełnowymiarowe koło zapasowe. Niestety, coraz częściej samochody nie mają go na wyposażeniu. Zdarza się też, że dostęp do „zapasu” jest marny albo zakładamy od razu, że nie będziemy się brudzić na drodze.

Rozwiązanie? Łatka w spreju! Tylko czy zadziała? Niestety, sprejów uszczelniających do opon nie można, nawet przy maksimum optymizmu, uznać za rozwiązanie pewne. Wynika to już z samych założeń produktu – nie wolno np. uszczelniać sprejem żadnych uszkodzeń boku opony, zresztą nie robi się też tego nawet w warsztacie.

Tymczasem większość uszkodzeń spowodowanych niską jakością nawierzchni to właśnie rozdarcia boku opony. Za pomocą łatki w spreju lepiej też nie uszczelniać kół niskoprofilowych – niektórzy producenci mówią o profilu 50 i niższym. Wreszcie, nie należy naprawiać w ten sposób uszkodzeń dużych – o średnicy powyżej 5 mm, nie warto nawet próbować – nie da się uszczelnić tak dużej dziury.

Warto natomiast użyć łatki w spreju do niewielkich uszkodzeń bieżnika spowodowanych np. małym gwoździem. Jeśli więc przydarzyła się wam taka drobna, choć uciążliwa usterka ogumienia i akurat nie macie koła zapasowego, to pianka w takim przypadku będzie w sam raz.

Okazuje się jednak, że zawartość sprejów do naprawy opon nie jest taka sama, co po pierwsze, widać gołym okiem przy opróżnianiu opakowania (jedne mają postać pianki, inne płynnego kleju), a po drugie, różna okazuje się ich skuteczność. Mało tego: wielkość opakowania preparatu, choć oczywiście ma wpływ na wzrost szans na skuteczną naprawę opony, to jednak o niczym nie przesądza. Opakowanie o poj. 300 ml może lepiej zdać egzamin niż dwa razy większy sprej innej marki. Nam właśnie przydarzyła się taka niespodzianka.

Przypadek? Może i tak, ale przebiciami opon rządzi właśnie przypadek. Podkreślmy to wyraźnie: wobec każdego spreja działaliśmy tak, by zapewnić jego najwyższą możliwą skuteczność, a usterki opon i rozmiar ogumienia były dobrane tak, by dać fory uszczelniaczom. Czymże jest dziurka o średnicy 2,5 mm, skoro producenci pianek sugerują możliwość naprawy uszkodzeń do 5 mm?

Tak czy inaczej, z 6 testowanych produktów całkiem pewnie zadziałały dwa, kolejne dwa – na styk, a ostatnie dwa – wcale. Pianki dają więc szansę, ale pewności – nie!

Podsumowanie

Szansa, że równocześnie pojawią się wszystkie warunki niezbędne do tego, by łatka w spreju okazała się potrzebna i skuteczna, nie są duże. Sprej przyda się, gdy mamy niewielkie przebicie w bieżniku, a jednocześnie – gdy nie mamy koła zapasowego.

Jeśli „zapas” mamy, lepiej skorzystać z niego niż ze spreja – będziemy mogli jechać od razu z pełną prędkością i bez ryzyka zniszczenia opony (uwaga na niskie ciśnienie!). Na korzyść sprejów przemawia to, że można je kupić w razie potrzeby niemal na każdej stacji benzynowej.